Już za kilka dni poznany finalistów tegorocznej edycji Ligi Mistrzów. Przed rewanżowymi pojedynkami 1/2 finału tych prestiżowych rozgrywek w nieco lepszej sytuacji są zwycięzcy batalii sprzed tygodnia – Chelsea Londyn i Bayern Monachium. Obie drużyny czeka teraz jednak trudna przeprawa na hiszpańskich boiskach Barcelony i Realu Madryt. O komentarz na temat możliwych ostatecznych rozwiązań w Champions League poprosiliśmy Jacka Zielińskiego, byłego trenera m.in. Polonii Warszawa czy Lecha Poznań. Zdaniem szkoleniowca w finale rozgrywek znajdą się Real Madryt i… Chelsea Londyn.
Na początek pytanie o wielkie El Clasico. Czy uważa Pan, że wynik tej prestiżowej konfrontacji znacząco wpłynie na poczynania „Barcy” i Realu w nadchodzących meczach?

Jacek Zieliński: Myślę, że nie, nie wpłynie. Jest to zupełnie inny wymiar rywalizacji. Real pokazał się z doskonałej strony w meczu z Barceloną – wygrał jak najbardziej zasłużenie – ale w pojedynku z Bayernem będzie miał trudniej. Jeśli ktoś śledzi losy europejskiej rywalizacji od lat, wie dobrze, że Bayern jest przekleństwem Realu już na przestrzeni dłuższego czasu, i pierwsze spotkanie w Monachium to pokazało. Uważam natomiast, że zarówno Real, jak i Barcelona są w stanie wygrać rewanżowe pojedynki i spotkać się znowu w finale.
A Czy zgodzi się Pan z tezą Wojciecha Kowalczyka, że Pep Guardiola celowo odpuścił ligę, aby skupić się na obronie tytułu w LM? I czy chimeryczna postawa „Barcy” w tym sezonie to efekt zmęczenia, jakiegoś rodzaju kryzysu czy też po prostu świadoma polityka sztabu trenerskiego mająca na celu niedopuszczenie do nadmiernej eksploatacji graczy?
Nie, ja się akurat z tym za bardzo nie zgadzam. Dla Barcelony zdobycie tytułu mistrzowskiego, jeszcze w dodatku utarcie nosa Realowi w końcówce ligi, byłoby wielkim wydarzeniem. Nie wydaje mi się, że ktokolwiek w katalońskim klubie poszedł tym tropem. Nie chce mi się w to wierzyć. W ostatniej konfrontacji Real po prostu wygrał jak najbardziej zasłużenie.
Czy w razie niepowodzenia w Lidze Mistrzów obecny sezon w wykonaniu „Barcy” można spisać na straty?
Trudno mi powiedzieć, jaka była gradacja celu w wykonaniu zespołu. My sobie możemy przypisywać do tego różnorakie teorie. Sądzę jednak, że brak zwycięstwa w La Liga i zarazem odpadnięcie w półfinale Ligi Mistrzów byłyby dla Barcelony potężnym ciosem. Czy rok stracony? Trudno mi powiedzieć – natomiast z pewnością bolesny cios.
Skupmy się może teraz na londyńczykach. Jak Pan sądzi – kontuzja Drogby jest rzeczywista czy to po prostu zasłona dymna, rodzaj gierki psychologicznej, która ma wybić Katalończyków z rytmu? I czy nie lepiej by było, gdyby Roberto Di Matteo postawił raczej na szybszego, lepiej sprawdzającego się w kontrach Torresa ?












