Piotr Stokowiec napisał wspaniałą historię w ostatnim sezonie tego klubu przed upadkiem (a tym samym pożegnaniem z ekstraklasą). 14 lat później ten sam człowiek postara się przy Konwiktorskiej 6 odtworzyć tę magię, ale na razie na poziomie 1. ligi. Zapraszamy na Zestaw Kibica, w którym omówiona będzie Polonia Warszawa.
Gdy 4 czerwca 2026 roku Polonia Warszawa ogłosiła nowego trenera, to pewnie wielu jej kibicom mocniej zabiły serca. Oto bowiem po latach powrócił Piotr Stokowiec – człowiek, który jako ostatni poprowadził „Czarne Koszule” w ekstraklasie. Pamiętna była to przygoda. Mimo pewnej degradacji, będącej wynikiem nieudolności Ireneusza Króla, zmontował on wspaniałą ekipę, która swoją jednością i dobrymi wynikami kupiła serca wielu kibiców PKP BP Ekstraklasy.
Czy ponownie wprowadzi na salony klub, w którym zaczęła się jego trenerska przygoda?
Wielu fanów tego warszawskiego klubu chciałoby wreszcie na powrót zasiąść wśród najlepszych zespołów Polski. Zamiast zapierdzielać do Niepołomic, chcieliby ponownie przeżyć dreszczyk emocji i zorganizować ogniste derby Warszawy. Nie będzie o to jednak łatwo. Przed tym sezonem Polonia Warszawa przeszła olbrzymią przemianę zespołową, a także i Piotr Stokowiec nie jest już tak ciekawym i gorącym nazwiskiem trenerskim jak choćby kilka lat temu.
Zestaw Kibica Polonii Warszawa: trudno z tyloma kontuzjami o udane sparingi
„Duma Stolicy” do pracy wróciła 22 czerwca, natomiast 12 lipca udała się na tydzień do Opalenicy. Dotychczasowe letnie sparingi uwydatniły pierwsze problemy przed startem sezonu. „Czarne Koszule” zanotowały cztery porażki oraz jedno zwycięstwo. Przygotowania rozpoczęły się od przegranej ze Zniczem Pruszków 2:3. W kolejnym meczu kontrolnym Warszawiacy zostali wyraźnie pokonani przez ekstraklasową Wisłę Płock 3:0.
Trzecim sprawdzianem była rywalizacja z ekstraklasowym Motorem Lublin (1:2), w której jedyne trafienie dla stołecznego zespołu zanotował Simon Skrabb. Potem przyszła porażka 0:2 z czeskim FC Zlin podczas obozu w Opalenicy. Dopiero z Zawiszą Bydgoszcz udało się zaliczyć zwycięstwo. Niemniej rozumiemy, że w obliczu plagi kontuzji niełatwo było sklecić momentami Piotrowi Stokowcowi jedenastkę.














