W grupie D zmierzyły się ze sobą ekipy Rubinu Kazań oraz Barcelony, a także Panathinaikosu Ateny oraz FC Kopenhaga. Zainteresowaniem cieszyło się zwłaszcza pierwsze spotkanie, które, jako że było rozgrywane w Rosji, zakończyło się wcześniej. Ku zaskoczeniu obserwatorów, ekipa Pepa Guardioli po raz kolejny została zatrzymana w Kazaniu.
Rubin Kazań 1:1 FC Barcelona
Rafał Murawski i spółka sprawili nie lada niespodziankę. Mało kto się spodziewał, że rozpędzona poprzednim zwycięstwem z Panathinaikosem, aczkolwiek bez Messiego w wyjściowym składzie, Barcelona zostanie zatrzymana na boisku Rubinu. Przez pierwszy kwadrans gospodarze grali zresztą z pomysłem, co mocno utrudniło zadanie podopiecznym Guardioli. Zawodnicy Rubinu nie ograniczyli się do defensywy, a często szukali swoich okazji w obrębie pola karnego rywala. To jednak goście doszli do pierwszej bramkowej sytuacji. Znalazł się w niej Pedro, który spróbował przelobować Ryżykowa. Gol jednak nie padł, choć było blisko, futbolówka trafiła w poprzeczkę.

Barcelona z czasem zaczynała przypominać tę drużynę, która zwykle zachwyca na hiszpańskich boiskach. Mowa oczywiście o licznych podaniach i płynnym przejściem do ataku. „Duma Katalonii” swoich okazji szukała także i po stałych fragmentach gry. Po 26 minutach gry doskonałą okazję miał David Villa, który strzelił jednak obok słupka. Jakże jednak zmienił się obraz spotkania, kiedy cztery minuty później Dani Alves sfaulował we własnym polu karnym Kalieszyna. Sędzia spotkania wskazał na „wapno”, do którego podszedł Christian Noboa. Ten oddał potężny strzał, którego nie był w stanie obronić Valdes.
Katalończycy zostali zmuszeni do gonienia wyniku i mieli dość dobre okazje ku wyrównaniu. Kilka chwil później szansę na dokonanie tego miał Villa, który nie zdołał opanować dośrodkowywanej piłki. Jeszcze później dobrą sytuację mógł sobie stworzyć Pique, lecz i w tym wypadku szybko zareagowali obrońcy. Rubin nie zdołał na to skutecznie odpowiedzieć, a na dalsze starania „Barcy” nie trzeba było długo czekać. Na dwie minuty przed końcem regulaminowego czasu pierwszej połowy szansę miał Pedro, któremu dobrze wyłożył piłkę Villa, lecz młody zawodnik nie zdołał trafić w światło bramki.
W drugiej odsłonie spotkania znów do ataku ruszyli goście, którzy szybko zdołali wykreować kolejne sytuacje. Na dość dobrej pozycji znalazł się Villa, który jednak nie rozwiązał tego w skuteczny sposób, a wywalczył jedynie rzut rożny. Obrona Rubinu grała całkiem nieźle, lecz w 60. minucie sama utrudniła sobie zadanie. Powtórzyła się sytuacja z pierwszej połowy, tylko że tym razem Iniesta został sfaulowany przez Salukwadzego. Przewinienia tego Gruzin dopuścił się we własnym polu karnym, więc zgromadzeni kibice znów oglądali egzekwowany rzut karny. Jego wykonania podjął się David Villa, który się nie pomylił i wyrównał stan spotkania.









