Zagłębie Lubin utrzymało swoich podstawowych zawodników, ale słyszeliśmy o kilku ciekawych ruchach transferowych tego zespołu. „Miedziowi” zakończyli ubiegły sezon na bardzo wysokim 7. miejscu i walczyli do końca o miejsce gwarantujące grę w kwalifikacjach do europejskich pucharach. Ekipa, która zrobiła zdecydowanie więcej od tego, czego oczekiwaliśmy od graczy Leszka Ojrzyńskiego. Czy drużyna z Dolnego Śląska ma potencjał, aby przewodzić PKO BP Ekstraklasie jak w poprzedniej kampanii?
Młodzież
Zagłębie Lubin szlifowało swoją przedsezonową formę podczas obozu w Opalenicy, który rozpoczął się 29 czerwca. Podopieczni Leszka Ojrzyńskiego spędzili ze sobą 10 dni, które poświecili na trening i integrację. Nic nie ma tak wielkiego wpływu dla stworzenia i podtrzymania atmosfery jak upływające wspólnie chwile, a zwłaszcza przez taki okres. Flow w ekipie musi być dobre z racji na liczbę uczestników oraz ich długie znajomości. Aż 16 wychowanków i 13 młodzieżowców zabrał polski szkoleniowiec na czas wspólnego budowania formy.
W 29-osobowej kadrze nie zabrakło zarówno wiodących, jak i nowych postaci w zespole „Miedziowych”. Jednak nie wszyscy piłkarze wybyli do Opalenicy, ponieważ Roman Jakuba i Dominik Hładun pozostali i dochodzili do pełni sił treningiem indywidualnym. Jasmin Burić leczył infekcję dróg oddechowych.
Sparingi
Zagłębie Lubin rozegrało sześć meczów towarzyskich, które miały przygotować tę ekipę do startu PKO BP Ekstraklasy. Rywale byli urozmaiceni pod wieloma względami. Leszek Ojrzyński sparował się z ligowym rywalem, ale nie zabrakło miejsca dla ekip pierwszoligowych i zagranicznych.
„Miedziowi” zagrali pierwszy sparing jeszcze przed wyjazdem na obóz przygotowawczy. Było to otwarte spotkanie dla kibiców, którzy zjawili się na tym spotkaniu i obserwowali swoich ulubieńców. Marcel Reguła odegrał bardzo ważną rolę w tamtym meczu. Poza golami pokazał się z bardzo aktywnej strony i biła od tego chłopaka przeogromna chęć do gry.
W Opalenicy doszło do trzech potyczek zespołu Leszka Ojrzyńskiego, z których dwa kończyły się triumfem. To ważna sprawa, bo nic nie buduje morali i pewności siebie tak bardzo, jak zwycięstwa. Nie możemy przejść obojętnie obok napastników, którzy zacięcie biją się o pierwszy skład na mecz inauguracyjny z Piastem Gliwice. pokonywał bramkarzy cztery razy, a jego węgierski kolega dwukrotnie.













