
Zdobył z Arką Gdynia Puchar i Superpuchar Polski w 2017 roku, a w 2022 roku wprowadził Koronę Kielce do Ekstraklasy.
Leszek Ojrzyński urodził się 31 maja 1972 roku w Ciechanowie, jako jedynak. Wychował się pod Ciechanowem, który kibicował Legii; jako chłopak jeździł na mecze warszawskiego klubu, także te w europejskich pucharach. Jako piłkarz był bramkarzem: grał w Pomowcu Sońsk, Tęczy Płońsk i AZS AWF Warszawa, najwyżej w trzeciej lidze. Ukończył Akademię Wychowania Fizycznego w Warszawie i uczył wychowania fizycznego w szkole. Na studiach dorabiał jako ochroniarz w klubie studenckim „Relaks”, restauracji „Szwejk” i hotelu „Tina”, gdzie, jak wspomina, wybuchła kiedyś ostra strzelanina. W warszawskim środowisku poznał kilku gangsterów, a syna jednego z nich potem trenował; mówi, że od złych rzeczy uchroniło go wychowanie ojca: „jak pieniądz jest za łatwy, to łatwo możesz stracić nie tylko pieniądz, ale i inne rzeczy”.
Pracę szkoleniową zaczął w 1997 roku w Legii Warszawa, od trampkarzy; sam wspominał, że rodzice przychodzili wtedy z pretensjami i pomysłami „z kosmosu”, a bez charyzmy trener da sobie wejść na głowę. Potem był asystentem w Legionovii Legionowo, Błękitnych Stargard (klub wycofał się z rozgrywek po rundzie jesiennej), Radomiaku Radom i ŁKS Łomża, a w Polonii Warszawa pracował przy Waldemarze Fornaliku. Z Radomiakiem i ŁKS-em jako drugi trener świętował awanse do drugiej ligi, a w międzyczasie prowadził Milan Milanówek i rezerwy Polonii.
W wieku 34 lat objął Znicz Pruszków. Lewandowski wracał tam do zdrowia po kontuzji, więc przygotowania trwały jedenaście, dwanaście tygodni; wiosną strzelił dwanaście goli w dwunastu meczach i został królem strzelców, a pod okiem Ojrzyńskiego zdobył pierwszego w seniorskiej karierze hat-tricka. Trener robił zawodnikom egzaminy z teorii sportu i odżywiania. Zapamiętał, że Lewandowski „pić albo nie lubił, albo nie umiał”, woził kolegów z Warszawy na treningi fiatem bravo, a w zimowym sparingu z Jagiellonią uciekał przed twardymi obrońcami. Znicz awansował do drugiej ligi w 2007 roku. Później Ojrzyński prowadził Wisłę Płock, Raków Częstochowa, Odrę Wodzisław Śląski i Zagłębie Sosnowiec.
Przełomem była Korona Kielce. Pierwszą pracę w Ekstraklasie dostał w czerwcu 2011 roku, w wieku 39 lat, w drużynie typowanej do spadku. Na pierwszej konferencji mówił: „Nikt nie urodził się od razu wielkim człowiekiem. Należę do ludzi odważnych”, a o swojej zasadzie, że drobiazgów nie wolno lekceważyć, bo decydują o doskonałości. Korona zaczęła sezon 2011/2012 od dziewięciu meczów bez porażki, była liderem, a dwie kolejki przed końcem traciła dwa punkty do pierwszego miejsca. Skończyła rozgrywki na piątym miejscu. Drużyna dostała przydomek „Banda Świrów”. Piłkarzy szukał także w niższych ligach: zorganizował w Kielcach dwudniowy casting, na którym wypatrzył Bartosza Kwietnia ze Starachowic i Kamila Sylwestrzaka z Chojniczanki, obaj po kilku latach nosili kapitańską opaskę. Przed trzecim sezonem w Kielcach w sześć dni przeszedł pieszo 223 kilometry drogi do Santiago de Compostela i schudł siedem kilogramów; mówi, że w klubie wyglądał, jakby „wrócił mnich”, a po trzeciej kolejce stracił pracę. Z Kielc odszedł w sierpniu 2013 roku, a wściekłym kibicom i piłkarzom tłumaczył, że decyzję zarządu trzeba uszanować.
W październiku 2013 roku przejął Podbeskidzie Bielsko-Biała, ostatnie w tabeli Ekstraklasy, i utrzymał je w lidze. Trzy tygodnie wcześniej rozmawiał z Widzewem, ale łodzianie wybrali innego trenera. O stylu mówił wtedy, że nie interesuje go „rąbanie czy granie”, bo jest tam, żeby ratować klub. Pracował w Bielsku-Białej do kwietnia 2015 roku. Od sierpnia 2015 do marca 2016 prowadził Górnik Zabrze. Po zwolnieniu z Zabrza nie dogadał się z cypryjskim NEA Salamina, bo chciał zabrać dwóch asystentów, a klub chciał go samego. Przeszedł wtedy nocą 42 kilometry ekstremalnej drogi krzyżowej z Krakowa do Kalwarii Zebrzydowskiej.
W kwietniu 2017 roku objął Arkę Gdynia, która straciła dwadzieścia goli w pięciu ostatnich meczach, ale była już w finale Pucharu Polski. Przejął zespół z całym dobytkiem i od początku patrzył na Stadion Narodowy; do finału miał tylko trzy normalne treningi. Obiecał oddać medal Grzegorzowi Nicińskiemu, który wprowadził Arkę do finału. Zamiast hotelu w stolicy wybrał miejsce za Warszawą, żeby piłkarze nie uciekli do miasta. W maju wygrała z Lechem Poznań 2:1 po dogrywce i zdobyła krajowy puchar po 38 latach; przed drugą częścią dogrywki zwołał piłkarzy w kółko i prosił, żeby zapisali się w historii klubu, a gole strzelili Rafał Siemaszko i Luka Zarandia. Po meczu powiedział, że dwa razy po spotkaniach z Lechem tracił pracę. W lipcu Arka zremisowała z Legią Warszawa 1:1 w meczu o Superpuchar Polski i wygrała po rzutach karnych 4:3. Z Arką rozstał się w maju 2018 roku po wygaśnięciu kontraktu.
W kwietniu 2019 roku przejął Wisłę Płock w walce o utrzymanie i odszedł w lipcu, jak mówi, z powodów osobistych. W listopadzie 2020 roku objął Stal Mielec i pracował tam do kwietnia 2021 roku.
W grudniu 2021 roku wrócił do Korony, wtedy trzeciej w pierwszej lidze. Pięć dni wcześniej, 12 grudnia, dogadał się z Legią Warszawa; rozmawiał o tym, odwiedzając matkę w Ciechanowie, ale po incydencie z kibicami klub zostawił drużynę Aleksandarowi Vukoviciowi. Jak mówi, w Kielcach dostał półtora roku na awans, a osiągnął go po pół roku: 29 maja 2022 roku Korona wygrała z Chrobrym Głogów 3:2 po dogrywce w finale baraży. Ojrzyński stracił pracę 29 października 2022 roku, po remisie z Piastem Gliwice, który był dziewiątym meczem Korony bez zwycięstwa.
Potem przez dwa i pół roku nie miał klubu. W tym czasie ukończył kurs Mental Academy Pawła Frelika i pojechał na Cypr, gdzie obejrzał z trybun trzy mecze ligowe po zapytaniu z tamtejszego klubu. W Ekstraklasie wrócił 13 marca 2025 roku, gdy objął KGHM Zagłębie Lubin w bezpośrednim zagrożeniu spadkiem. Utrzymał zespół na dwie kolejki przed końcem sezonu 2024/2025. Sezon 2025/2026 skończył z Zagłębiem na siódmym miejscu. W kwietniu 2026 roku za największy sukces w Lubinie uznał debiuty i rozwój wychowanków akademii, między innymi Marcela Reguły, Filipa Kocaby i Mateusza Dziewiatowskiego.
Przez lata uchodził za zwolennika gry defensywnej i pragmatycznej. Jego Korona z jesieni 2022 roku miała jeden z najkrótszych efektywnych czasów gry w Ekstraklasie od lat, a podobnie grały jego Stal Mielec i Wisła Płock. Ojrzyński odpowiada, że przejmował zespoły w kryzysie i dostosowuje grę do zawodników, którymi dysponuje; w Koronie po awansie, jak mówi, jeden z kapitanów powiedział mu, że mają najgorszy skład w Ekstraklasie, a wzmocnień nie było. Łatkę strażaka uważa za efekt szufladkowania, ale przyznaje, że potrafi szybko poprawiać wyniki: w Mielcu i Płocku jego zespoły zdobywały na początku, jak mówi, średnio dwa punkty na mecz.
Zagłębie oddaje rywalom piłkę i najczęściej gra w 5-4-1 albo 4-2-3-1. Nadal przywiązuje dużą wagę do defensywy, ale w ataku gra swobodniej, na dynamicznych skrzydłowych i dziewiątkach, do których adresuje podania z bocznych stref. Latem 2025 roku do sztabu dołączył Michał Macek, specjalista od stałych fragmentów gry. W sezonie 2025/2026 zespół grał bezpośrednio, na drugie piłki i szybkie przejścia, z jedną z najmniejszych w lidze liczb celnych podań.
Do statystyk podchodzi ostrożnie. Uważa, że wygrywają zwykle drużyny, które atakują przestrzeń w trzeciej tercji, a nie te, które dłużej mają piłkę.
Opiera pracę na charakterze zawodników. Przed finałem Pucharu Polski 2017 mówił o trzech filarach: wierze, odwadze i jedności. Zmienia piłkarzom pozycje: w finale ustawił Adama Marciniaka w środku pola, choć ten wcześniej tam nie grał, a w Koronie wystawił w ataku obrońcę Pavola Stano. Sam o sobie mówi, że był kiedyś „furiatem”: łamał kij na odprawie, a raz zrobił wślizg na twardym podłożu, żeby pokazać piłkarzowi, że nie ma się czego bać. Po latach bez pracy twierdzi, że jest spokojniejszy i bardziej elastyczny, i że bez ewolucji zostałby „dinozaurem z tymi moimi metodami”. Mówi, że zawsze chroni zawodników, chyba że ktoś jest leniem. Jest religijny: wychodząc na boisko, robi znak krzyża, a na meczach ma przy sobie różaniec. Koledzy nazywają go Lechem i tak jest podpisany na dyplomie ukończonego kursu.
„Taktykę i sposób gry należy dostosować do zawodników i potencjału, jakim dysponuje dana drużyna” (Weszło, 8 sierpnia 2024).
„Wygrywamy sposobem, skutecznością i wiarą, nie da się inaczej” (po wygranej z Legią Warszawa, październik 2025).
59
meczów
1,42
punktu na mecz
23
zwycięstwa · 15 remisów, 21 porażek
| Okres | Klub | Pkt/mecz | |||
|---|---|---|---|---|---|
| od marca 2025Ekstraklasa | Ekstraklasa | 59 | 23-15-21 | 1,42 | |
| 2021–2022od 1 ligi do Ekstraklasy | od 1 ligi do Ekstraklasy | 33 | 10-11-12 | 1,24 | |
| 2020–2021Ekstraklasa | Ekstraklasa | 15 | 3-7-5 | 1,07 | |
| 2019Ekstraklasa | Ekstraklasa | 10 | 5-2-3 | 1,70 | |
| 2017–2018 | |||||
| 2015–2016 | |||||
| 2013–2015 | |||||
| 2011–2013 |
piątek, 23 października · Ekstraklasa, 12. kolejka
poniedziałek, 2 listopada · Ekstraklasa, 13. kolejka





