Xavier Dziekoński – kariera, która znalazła się na zakręcie


Młody bramkarz został wypożyczony zimą do Garbarni Kraków

31 marca 2023 Xavier Dziekoński – kariera, która znalazła się na zakręcie
Krzysztof Porebski / Garbarnia Kraków

Xavier Dziekoński po pół roku spędzonym w Częstochowie udał się na wypożyczenie do 2-ligowej Garbarni, aby w końcu zbierać minuty na boisku. Przedtem młody Polak odchodził z „Jagi” jako bramkarz, który nie zasiadał nawet na ławce rezerwowych. Choć wcześniej był uważany za wielki talent, zaczął notować coraz więcej błędów przez co stracił miejsce w bramce klubu z województwa podlaskiego i został pożegnany bez większych sentymentów. Jak obecnie wygląda sytuacja 19-latka?


Udostępnij na Udostępnij na

Nastolatek ma za sobą dość szalony okres. Najpierw będąc niepełnoletnim stał się pierwszym bramkarzem Jagielloni Białystok. Następnie stracił to miejsce na rzecz Steinborsa i Alomerovicia. Nie łapał się już nawet do kadry, po czym w letnim okienku transferowym pomocną dłoń wyciągnęła do niego ekipa „Medalików”. Po rundzie jesiennej, w której nie udało mu się zadebiutować w podstawowym składzie, udał się na wypożyczenie do 2. ligi, by wrócić do regularnej gry.

Z nieba do piekła

Kariera Dziekońskiego zaczęła się naprawdę imponująco. W wieku zaledwie 16 lat udało mu się zadebiutować na boiskach ekstraklasy w starciu ze Śląskiem Wrocław. Zawodnik, który wcześniej nie grał nawet na poziomie U-21 został wrzucony na głęboką wodę, ale sobie poradził. Jego drużyna wygrała 2:1, a Polak przez wielu ekspertów był uznawany za najlepszego gracza tego starcia. Wykazywał się dużą pewnością siebie, był spokojny i kilka razy popisał się skuteczną interwencją. Zaskarbił sobie serca kibiców, którzy po każdej udanej obronie bili brawo i jeszcze mocniej go dopingowali. W krótkim wywiadzie tuż po meczu Xavier bardzo cieszył się z udanego debiutu, ale na konferencji prasowej był już opanowany i dojrzale wypowiadał się na temat spotkania.

Na początku sezonu 2020/2021 nie wstawał z ławki rezerwowych, często też nie pojawiał się w kadrze meczowej. Sytuacja zmieniła się dopiero podczas ostatniego meczu rundy jesiennej z Górnikiem Zabrze. Golkiper zachował wtedy czyste konto, a jego drużyna wygrała 1:0. Od tego momentu na stałe wskoczył na pozycję pierwszego bramkarza i pozostał na niej do ostatniej kolejki. Przydarzały mu się kompromitujące błędy, ale z racji młodego wieku przymykano na to oko. Mimo wszystko prezentował się dość solidnie, choć był moment kiedy to Pavels Steinbors wskoczył do bramki, lecz po dwóch meczach, ponownie od pierwszej minuty, grał Polak.

– Jest to perspektywiczny chłopak, obdarzony dużym potencjałem. Był taki okres, że wygrał rywalizację z innymi bramkarzami, gdyż okazał się w danym momencie skuteczniejszym zawodnikiem, który na tą chwilę dawał więcej zespołowi, dlatego dostał szansę i bronił – mówił były trener bramkarzy Jagielloni Białystok, Jarosław Tkocz.

Dobre złego początki

Prawdziwe problemy pojawiły się w następnym sezonie. Bramkarz rozpoczął go w pierwszym składzie „Żółto-Czerwonych”, ale po czterech meczach zasiadł na ławce i w zasadzie przez całą jesień występował na zmianę z Łotyszem. Gdy grał był niepewny przy interwencjach, a przy tym nerwowy. Gwoździem do trumny nastolatka w Jagielloni był mecz z Górnikiem Łęczna. W 29. minucie spotkania Xavier Dziekoński chciał podać do Tarasa Romańczyka, lecz ostatecznie futbolówka znalazła się pod nogami pomocnika rywali, Damiana Gąski. Ten uderzył sprzed pola karnego zdobywając bramkę, po której „Jaga” już się nie podniosła i przegrała tamto starcie. Po tym spotkaniu ani razu nie pojawił się w kadrze meczowej, a przyjście w zimowym oknie transferowym Zlatana Alomerovicia było ostatecznym dowodem na to, że młody golkiper w Białymstoku nie ma już czego szukać.

Dziwny ruch transferowy

Latem po Xaviera sięgnął Raków Częstochowa, który wyłożył za bramkarza 150 tysięcy euro. Został pozyskany jako zabezpieczenie na bramce, w razie gdyby z klubu odszedł Vladan Kovacević, którym interesowały się zagraniczne zespoły. W takim wypadku walczyłby o miejsce między słupkami z Kacprem Trelowskim , który jest wychowankiem drużyny z Częstochowy. Ostatecznie Bośniak pozostał w składzie „Medalików”, a nastolatek urodzony w Grajewie przegrał walkę o pozycję rezerwowego golkipera.

I tu pojawia się pytanie: „Co miał na celu transfer do wicemistrza Polski?”. Trzeba zacząć od tego, że nastolatek przeniósł się do ekipy Marka Papszuna bez przekonania, co do tego czy najlepszy bramkarz poprzedniego sezonu ekstraklasy opuści klub przy Limanowskiego 83. Choć sam mówił, iż przechodząc do Rakowa nie liczył na to i wiedział, że ciężko będzie zająć jego miejsce w bramce. Jednak w takim przypadku w grę wchodziła jeszcze rywalizacja z Kacprem Trelowskim, który do Akademii „Czerwono-Niebieskich” trafił w 2012 roku. Oprócz doświadczenia w ekipie „Medalików”, był podstawowym golkiperem podczas meczów Pucharu Polski. Dodatkowo to on miał zaufanie trenera Papszuna, jak i kibiców.

Patrząc na te wszystkie aspekty ciężko sobie wyobrazić, aby transfer ten miał sens ze strony Dziekońskiego. Ruch ten na pewno nie był gwarancją minut, których potrzebuje młody bramkarz, aby się rozwijać. I tak po całej rundzie jesiennej nie zadebiutował w pierwszym składzie, rzadko zasiadając chociażby na ławce rezerwowych. Jedyne szanse otrzymywał w drugiej drużynie, która swoje mecze rozgrywa w 3. lidze. Jednak mimo dobrych występów na czwartym szczeblu rozgrywkowym Polak potrzebował grać w lepszej lidze i tym samym zadecydowano o przenosinach w zimowym oknie transferowym.

Wypożyczenie do Garbarni Kraków

Padło na klub z województwa małopolskiego, w którym Xavier Dziekoński spędzi najbliższą rundę wiosenną. Przeszedł do drużyny, która walczy o utrzymanie, więc szansa na to, że Polak wróci do rytmu meczowego była bardzo duża. W klubie, w którym każdy punkt liczy się na wagę złota nie zastanawiano się długo i z miejsca nastolatek stał się podstawowym bramkarzem. Początek nie należał do udanych, gdyż „Garbarze” przegrali mecz z Pogonią Siedlce, a golkiper wpuścił trzy bramki. W następnych meczach drużyna grała już lepiej i udało się wydostać ze strefy spadkowej, lecz sam Dziekoński dalej nie zachwyca formą.

Patrząc po ostatnich spotkaniach wydaję się, że do jego największych mankamentów należy wychodzenie z bramki, ustawianie się podczas dośrodkowań z bocznych stref i gra nogami, co pokazują sytuację przedstawione na skrótach spotkań z ostatnich kolejek.

1:23

3:11

0:36 i 0:57

Na nagraniach widać, że Xavier ma jeszcze wiele elementów do poprawy. Innego zdania jest natomiast obecny trener bramkarzy Garbarni Kraków, Rafał Skórski.

– Xaviera między innymi chcieliśmy sprowadzić do Garbarni z tego powodu, że ma bardzo dużą swobodę w grze nogami i daje duży spokój jeśli chodzi o ten element gry. Widać, że u niego jest to bardzo naturalny sposób zachowania się z piłką przy nodze i to nam daję dużą możliwość wznawiania akcji i budowania gry przez bramkarza, gdyż przeciwnicy często starają się pressować nas jeden na jeden, na całym boisku. Bramkarz powoduje, że możemy mieć w pewnych momentach przewagę jednego zawodnika. To nam daje na dobrym poziomie Xavier.

–  Po każdej kolejce, a także w tygodniu rozmawiamy o pewnych aspektach gry nie tylko tych, o których mówiliśmy czyli o grze ofensywnej. Bramkarz z racji swojej pozycji w głównej mierze odpowiada za defensywę. Tutaj uważam, że Xavier ma bardzo wysokie umiejętności, jeśli chodzi o całościową grę w defensywie, natomiast są pewne elementy, o których ja nie chciałbym mówić, nad którymi pracujemy i już są na wyższym poziomie. To efekt tego, co Xavier zrobił w okresie przygotowawczym. Na pewno dalej będziemy poprawiać pewne elementy, które zdiagnozowaliśmy już wcześniej. Xavier jest ich świadomy i nad nimi pracujemy – dodaje trener Skórski.

Zbyt duża presja?

Problem w tym, dlaczego obecnie kariera Dziekońskiego wygląda inaczej, niż wcześniej zakładano, może wynikać z psychiki piłkarza. Trzeba pamiętać, że zadebiutował na boiskach ekstraklasy nie mając nawet skończonych 17 lat i od razu pokładano w nim wielkie nadzieje. Porównywano go do Bartłomieja Drągowskiego, który również w tym samym wieku debiutował w Polskiej elicie, a mając 18 lat był uważany za najlepszego bramkarza ligi. Potem przyszły kuriozalne błędy, które mogły zaważyć na pewności siebie nastolatka. Na samym końcu utracił miejsce w bramce „Jagi”, przez co golkiper mógł czuć, że nie spełnił pokładanych w nim na Podlasiu nadziei.

– Moim zdaniem wpływ na sytuację miało kilka czynników. Bez wątpienia Xavier w pewnym momencie poddał się presji, nie wytrzymał tego, co się działo wokół jego osoby. Niemniej tej sytuacji nie pomagały też naciski działaczy na to aby grał, jak i jego własne zachowania. W Białymstoku nie jest bowiem wielka tajemnicą, że w pewnym momencie za mocno uwierzył w siebie i przestał odpowiednio skupiać się na pracy na treningach, a także na hmmm… że tak powiem podejściu do dnia codziennego, co zdarza się wielu młodym zawodnikom – mówi dziennikarz WP SportoweFakty, Kuba Cimoszko.

 Jeszcze nic straconego

Ostatni rok Xavier Dziekoński może uznać za zmarnowany, ale nie można go jeszcze spisywać na straty. Pamiętajmy, że to dalej jest zaledwie 19-letni bramkarz, który ma całą karierę przed sobą.

– On ma możliwości ku temu aby być jednym z najlepszych polskich bramkarzy. Najważniejszą kwestią jest to jak sam podejdzie do przeszłości, czy wyciągnie wnioski i będzie w stanie sprostać psychologicznie wyzwaniom. Myślę, że w tej chwili przed nim jest moment kluczowy. Oczywiście bramkarze często dojrzewają później, lecz czas będzie mu uciekać coraz szybciej z łatką niespełnionego talentu – dodaje Cimoszko.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze