Wyróżnienia i nagany po 35. kolejce Premier League


United zdewastowany przez Everton, brutalny mecz bez kartek i wiele więcej w podsumowaniu minionej kolejki angielskiej ekstraklasy

23 kwietnia 2019 Wyróżnienia i nagany po 35. kolejce Premier League

W tym tygodniu angielska Premier League pokazała nam się z nieobliczalnej strony. Sezon zmierza już ku końcowi, a my na horyzoncie nadal wypatrujemy ostatniego spadkowicza, obserwujemy batalię o europejskie puchary i w końcu z niedowierzaniem spoglądamy na bój o mistrzostwo Anglii. Tam sprawa nadal pozostaje otwarta. Skupmy się jednak na tym, co działo się w minionej kolejce.


Udostępnij na Udostępnij na

Świąteczna kolejka Premier League upłynęła pod znakiem sensacji. David De Gea i jego Manchester United nie był w stanie zatrzymać Evertonu i uległ na Goodison aż 4:0. Arsenal całkowicie pogubił się w meczu z Crystal Palace, w którym fatalnie zagrał Mustafi. Chelsea niespodziewanie zremisowała z Burnley, ale największych emocji przysporzyło nam spotkanie Manchesteru City z Tottenhamem. Drużyna Pepa Guardioli po raz kolejny podejmowała zespół z Londynu i wyszła z tego pojedynku zwycięsko.

Wyróżnienia

Rozpoczniemy od meczu na Goodison Park, gdzie Everton, bo cała drużyna zasługuje na wyróżnienie, zagrał fenomenalnie. Richarlison popisał się ładnym uderzeniem z nożyc z około szóstego metra, Sigurdsson i Lucas Digne strzelali bramki z dystansu w dolny róg bramki, a Theo Walcott wykończył sytuację sam na sam. Everton nie pozostawił United miejsca do gry i w efekcie zespół z Manchesteru oddał tylko jeden celny strzał, za co pochwalić należy solidną defensywę Evertonu. Manchester po prostu nie istniał na boisku, co szybko wykorzystała drużyna z Liverpoolu.

Wiadomo już, że drużyna Fulham w przyszłym roku nie zagra w Premier League, ale w Championship. Mimo to zespół w poprzedniej kolejce przerwał zawstydzające pasmo dziewięciu porażek z rzędu wygraną przeciwko Evertonowi, a w minionej kolejce również odniósł zwycięstwo. Wygrana 1:0 z Bournemouth i tak nie zmienia wiele, jeśli chodzi o układ tabeli, ale jest dobrym prognostykiem dla zespołu z Londynu. Dla Fulham była to też pierwsza wygrana na wyjeździe w tym sezonie. Spośród 18 meczów drużyna jeszcze dwa razy remisowała i aż 15 razy przegrywała na innych stadionach.

Trzeci raz w tym miesiącu na boisku spotkały się drużyny „The Citizens” i Tottenhamu. Ekipa z Londynu, która wyrzuciła już zespół Guardioli z Ligi Mistrzów, mogła teraz ułatwić zadanie Liverpoolowi w drodze po mistrzostwo Anglii. Tak się jednak nie stało – City okazało się lepsze i nadal prowadzi w wyścigu o tytuł. Na wyróżnienie w tym meczu zasługuje przede wszystkim bramkarz „Obywateli”. Ederson był nie do przejścia, mimo że środek obrony złożony z Laporte i Stonesa zawodził. Brazylijczyk zatrzymał kilka bardzo groźnych sytuacji jeden na jednego i zasłużył na miano zawodnika meczu. Natomiast bramkę dla Manchesteru, pierwszą w Premier League, zdobył 18-letni Phil Foden. Warte odnotowania.

Nagany

Zostajemy w Manchesterze. Tam nagana, po raz kolejny w tym sezonie, wędruje do sędziego. Tym razem zawinił Michael Oliver. Arbiter nie podyktował rzutu karnego za zagranie ręką Walkera, choć w tym przypadku jest to kwestia sporna. Niestety, dopóki w Anglii nie zostanie wprowadzony VAR, czyli od przyszłego sezonu, do takich sytuacji dochodzić będzie co kolejkę. Niestety, na karnym się nie skończyło, bo Oliverowi zarzucić można jeszcze brak kontroli nad meczem. Zawodnicy minuta po minucie grali coraz brutalniej, a pierwsza kartka pojawiła się dopiero w 86. minucie i była to jedyna żółta kartka przyznana za faul. Gracze wchodzili sędziemu na głowę, dużo dyskutowali, z czym Oliver sobie nie radził, choć żółte kartki za dyskusję otrzymali Raheem Sterling i Jan Verthongen, ale… dopiero w 93. minucie gry.

Wracamy do meczu Everton – Manchester United. Zeszłotygodniowy mecz na Goodison Park przeszedł do historii. Everton odniósł bowiem najwyższe do tej pory zwycięstwo nad zespołem „Czerwonych Diabłów” – ekipa Ole Gunnara Solskjaera straciła aż cztery bramki, nie strzelając ani jednej. Przyczyniła się do tego postawa całej drużyny – od bramkarza po napastników. Zawodnicy Manchesteru przez cały mecz byli  w stanie oddać tylko jeden celny strzał na bramkę Jordana Pickforda. I tą właśnie statystyką podsumujmy grę Pogby i spółki.

Przenosimy się do Londynu, gdzie Arsenal podejmował drużynę Crystal Palace. Mecz ten po nocach będzie się śnił obrońcy „Kanonierów” Mustafiemu, który zawinił przy każdej straconej bramce. Mustafi nie potrafił obliczyć toru lotu piłki, przez co bardzo często skakał do główki zbyt wcześnie, prezentując okazje napastnikom Crystal Palace. Gubił krycie, nie potrafił dogonić szybkiego Zahy i chyba on sam nie wiedział, co ma robić we własnym polu karnym. Do tego pod sam koniec zobaczył żółty kartonik. Kibice spisali już defensora na straty i uważają, że nie zasługuje on, aby występować w koszulce ich ukochanego klubu.

Na sam koniec warto też wspomnieć o ostatnim meczu rozgrywanym w ramach 35. kolejki Premier League. Chelsea na własnym stadionie nie potrafiła pokonać Burnley, zaledwie remisując 2:2. Nie warto szukać tutaj antybohaterów spotkania. Gracze ze Stamford Bridge przeważali, częściej od rywali konstruowali akcje, rozgrywali piłkę, oddawali więcej strzałów. Burnley korzystało jednak z nadarzających się okazji, aby ukąsić Chelsea, i udało mu się to dwukrotnie. Bezradni Londyńczycy mogą jednak mówić o sporym szczęściu – swoje mecze przegrali wszyscy bezpośredni rywale w walce o Ligę Mistrzów, czyli Tottenham, Arsenal i Manchester United.

Podsumowanie

Wyróżnienia:

  • Everton

  • Fulham

  • Ederson Moraes

Nagany:

  • Michael Oliver

  • Postawa Manchesteru United

  • Shkodran Mustafi

  • Bezradna Chelsea

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze
Newsletter piłkarski