W dwóch kolejnych meczach rozgrywanych o godzinie 16:00 triumfowali gospodarze. Na Craven Cottage, dzięki dwóm bramkom Clinta Dempsea, Fulham pokonało Wigan a na Goodison Park Stoke poległo 1:0.
Everton idzie do góry

Everton po fatalnym początku sezonu wreszcie pnie się w górę. Mecz na własnym stadionie ze Stoke miał podtrzymać passę czterech spotkań bez porażki. Stoke również miało coś do udowodnienia swoim fanom i przełamać fatum porażek, które doświadczają od siódmej kolejki. Jednak od początku spotkania do Everton dominował i miał liczne sytuacje bramkowe. Formę drugiego bramkarza Stoke Asmira Begowića sprawdzali kolejno Yakubu oraz Steven Piennar, jednak ich próby zostały dobrze przez niego wybronione. Jeśli nie bramkarz, to obrońcy gości ze świetnie dysponowanym w tym sezonie Ryanem Shawcrossem powstrzymywali ataki „The Toffes”. Pierwsza połowa, mimo wyraźnej przewagi gospodarzy, nie przyniosła bramek. W drugiej części spotkań znowu górą byli zawodnicy Davida Moyesa, którzy za wszelką cenę zamierzali wygrać to spotkanie. Sztuka to udała im się dopiero w 67. minucie gdy Asmira Begowicia pokonał Yakubu, wykorzystując podanie Tima Cahilla. Do końca spotkania gospodarze kontrolowali sytuację na boisku i trzy punkty zostały w niebieskiej części Liverpoolu.
Dempsey show
Mecz z Wigan miał być doskonałym momentem dla Fulham na przełamanie fatalnej passy pięciu spotkań bez zwycięstwa, szczególnie, że spotkanie było rozgrywane na Craven Cottage. Oba zespoły od pierwszych minut walczyły o zyskanie przewagi i szybkie strzelenie bramki. Jednak zarówno bramkarz Wigan, jak i Mark Schwarzer pewnie czuwali na swoich posterunkach, broniąc groźne strzały. Po półgodzinie gry kibice zgromadzeni na Craven Cottage wreszcie ujrzeli bramkę. Carlos Salcido świetnie dograł piłkę na główkę Clinta Dempsea, który nie miał problemów z wpakowaniem jej do siatki. Kilka minut później Amerykanin znowu wpisał się na listę strzelców tym razem asystę zaliczył Chris Baird. Do przerwy „Cottagers” pewnie prowadzili 2:0 i mogli spokojnie kontrolować przebieg spotkania. „Latics” za wszelką cenę chcieli odrobić straty, jednak nie potrafili się przebić przez dobrze ustawioną defensywę londyńskiego zespołu oraz będącego w dobrej dyspozycji australijskiego bramkarza Marka Schwarzera. Dzięki dwóm bramkom Dempseya i świetnej dyspozycji bramkarza Fulham mogło się cieszyć ze zdobycia trzech punktów.










