Choć przed turniejem wszyscy zaliczali podopiecznych Garetha Southgate’a do szerokiego grona faworytów w walce o prymat na Starym Kontynencie, to nikt nie przypuszczał, że ich atutem będzie obrona. Wydaje się, że właśnie na tym turnieju mamy prawdziwy zbiór owoców pracy człowieka, który nie strzelił karnego na Wembley podczas Euro w 1996 roku. Na ten moment reprezentacja Anglii dzięki swojej defensywie jest faworytem w półfinałowym starciu z Duńczykami.
Aby zrozumieć, jak dobrze poukładana jest drużyna Wyspiarzy, trzeba spojrzeć, kiedy ostatni raz stracili bramkę i z kim. Odpowiedź na to pytanie będzie dla wielu szokiem. Mianowicie ostatnio angielski bramkarz wyciągnął piłkę z siatki w meczu z… Polską w eliminacjach do mistrzostw świata, które odbędą się w Katarze. Od meczu rozegranego na Wembley 31 marca 2021 zdążyło już upłynąć sporo wody w Tamizie, a obrona stała się szczelna niczym najlepsza uszczelka.
Rekordzista Pickford
Zasieki obronne, jakimi dysponuje angielski bramkarz występujący na co dzień w Evertonie, powodują, że jego gra na tegorocznym turnieju jest naprawdę czystą przyjemnością. Jednak każdy pamięta, że nie zawsze było tak kolorowo. Przecież jeszcze przed europejskim czempionatem cała „ojczyzna futbolu”, jeśli czegoś się obawiała, to… swojej formacji defensywnej, a konkretnie Jordana Pickforda.
Bramkarza, który potrafi mieć świetną paradę między słupkami, by za chwilę strzelić gafę, o jakiej nie śniono na najwyższych poziomach piłkarskich rozgrywek. Na szczęście mistrzostwa Europy zostały przesunięte o rok. Nick Pope jest kontuzjowany i nie wszedł w paradę graczowi z Goodison Park, co wielu wróżyło. Wiemy – dzisiaj brzmi to jak nonsens, ale ten chimeryczny bramkarz gra turniej życia i to dzięki swoim kolegom. Czy tak samo byłoby z Pope’em? Tego się nigdy nie dowiemy.










