Viktoria Pilzno zremisowała z Milanem 2:2 (do przerwy 0:0) w ostatniej serii spotkań fazy grupowej Ligi Mistrzów. Gospodarze przegrywali 0:2 po golach Pato i Robinho, ale w końcówce do remisu doprowadzili Bystroń i Duris.
Od samego początku spotkania zaatakowali gospodarze. Milanowi chwilę czasu zajęło przejęcie inicjatywy. W 8. minucie defensywa gospodarzy popełniła fatalny błąd, który mógł i powinien kosztować ich utratę gola. Na ich szczęście Pato, znajdując się kilka metrów przed bramką, uderzył mocno za wysoko.

Z minuty na minutę przewaga Włochów w posiadaniu piłki wzrastała, lecz nie miało to większego przełożenia na stwarzanie sytuacji podbramkowych. Groźniejsze okazje do zdobycia bramki konstruowali miejscowi. W 17. minucie o mało co nie padł fantastyczny gol. Po centrze z rzutu rożnego Pilar w ekwilibrystyczny sposób próbował umieścić piłkę w siatce, ale minimalnie się pomylił.
W szeregach klepiącego między sobą piłkę Milanu brakowało zawodnika kreatywnego, który by jednym podaniem rozmontował dobrze wyglądającą defensywę rywali. W 35. minucie Czesi wyprowadzili groźną kontrę. Rajtoral przeprowadził rajd przez pół boiska, wbiegł w pole karne, ale strzelił prosto w Amelię. W odpowiedzi Seedorf, mając sporo wolnego miejsca obok siebie, zdecydował się na strzał sprzed pola karnego, jednak niedokładnie przymierzył.
Niespełna 60 sekund potem po piłce zagranej za plecy obrońców Pilar znalazł się w dogodnej pozycji w polu karnym, jednak zachował się zbyt nerwowo i uderzył obok lewego słupka. Do końca pierwszej połowy kibice nie ujrzeli żadnej bramki.

Tuż po przerwie Milan wziął się ostro do pracy. Po paru minutach było już 2:0, dzięki brazylijskiemu duetowi Robinho – Pato. Najpierw po długim podaniu z głębi pola Robinho zgrał piłkę klatką piersiową w kierunku Pato, ten zgarnął ją przed obrońcą, minął bramkarza i skierował ją do bramki. Później role się odwróciły. Tym razem w roli asystenta wystąpił Pato, wykładając Robinho piłkę na pustą bramkę, a ten drugi nie mógł tego nie trafić i dał swojemu zespołowi dwubramkowe prowadzenie.
W 56. minucie mogło być 3:0 , jednak mocne uderzenie Pato trafiło w słupek. Niespełna 60 sekund później piłka wylądowała w siatce Amelii. Rajtoral dobił strzał Petrżeli, który odbił się od słupka, ale był w tej sytuacji na pozycji spalonej. W 69. minucie Mexes fatalnie wybił futbolówkę pod nogi Rajtorala, lecz jego strzał na rzut rożny sparował golkiper.










