Czy można wymagać od klubu, który nawet jak na ligę austriacką nie ma wysokiego budżetu, żeby ciągle utrzymywał się na tym samym wysokim poziomie? Wolfsberger AC pokazuje, że grupa odpowiednio dobranych osób cechujących się konsekwencją w działaniu może stworzyć podwaliny solidności bez wielkich pieniędzy.
Austria Wiedeń i Sturm Graz, bardziej utytułowane kluby, zespół z Karyntii wyprzedził na koniec sezonu 2019/2020, drugi raz z rzędu kwalifikując się do Ligi Europy. W obecnych rozgrywkach poczyna sobie bardzo dobrze, w wymagającej i wyrównanej grupie na kolejkę przed końcem zajmuje 2. miejsce.
Powtarzalność w pucharach
Dinamo Zagrzeb, Feyenoord Rotterdam i CSKA Moskwa to rywale Austriaków w grupie K. Wydawać by się mogło, że Wolfsberger AC początkowo powinien być traktowany jak outsider przy takich firmach. Po pięciu meczach ma jednak na swoim koncie siedem punktów, a w pokonanym polu zdążył już zostawić Holendrów i Rosjan. Szczególne uznanie należy się po wyjazdowym zwycięstwie w Rotterdamie zakończonym wynikiem 4:1 dla gości. Trzeba było pogodzić się jedynie z wyższością ekipy Dinama, która zwycięsko wyszła z obydwu pojedynków. W ostatnim meczu z Feyenoordem u siebie Austriakom wystarczy jeden punkt, żeby kontynuować wiosenny romans z pucharami.
„Wilki” (taki przydomek noszą w Austrii) korzystają z doświadczenia wyniesionego z tych samych rozgrywek w ubiegłym sezonie. Był to debiut klubu na arenie międzynarodowej, w czasie którego los skojarzył go z jeszcze silniejszymi przeciwnikami niż obecnie. Po konfrontacji z Basaksehirem, AS Roma i Borussią Moenchengladbach zakończyli oni przygodę na ostatnim miejscu w grupie, ale wywalczone pięć punktów na pewno nie mogło przysporzyć powodów do wstydu, a rozbicie na wyjeździe Niemców 4:0 spowodowało, że oczy wszystkich zwróciły się na niewielki klub z Austrii.
Zeszłoroczne doświadczenie procentuje w obecnej edycji, w której zdobycz punktowa już jest większa. Bez względu na wynik ostatniego spotkania miejsce w tabeli również będzie wyższe niż przed rokiem, a dodatkowo „wisienką na torcie” może być wywalczony awans do kolejnej rundy.
Wieje nudą, ale to dobrze
Kluczem do sukcesu jest zdroworozsądkowe zarządzanie klubem. Nikt nie podpalił się od razu po awansie do austriackiej Bundesligi. Nikt nie dostał również zawrotu głowy po premierowym awansie do Ligi Europy. Właściciel klubu, Dietmar Riegler, jest świadomy ograniczeń, z jakimi się zmaga, więc wszystko musi być zbilansowane w funkcjonowaniu klubu.











