Wojciech Stawowy najlepszy trener ligowy? Podsumowanie pracy w Łodzi


Trener Wojciech Stawowy przejął zespół ŁKS w połowie rundy wiosennej PKO Ekstraklasy i od tamtej pory minął już prawie rok

11 stycznia 2021 Wojciech Stawowy najlepszy trener ligowy? Podsumowanie pracy w Łodzi
Rafal Rusek / PressFocus

Przyszedł wreszcie czas podsumowań. Tym, co działo się w ekstraklasie, nie możne być obarczany trener Wojciech Stawowy. Dostał misję zbudowania drużyny, która wróci po roku do elity, i miał sporo czasu na eksperymenty. Krótka przerwa letnia była już przepracowana pod okiem byłego szkoleniowca Cracovii. Było kilka głosów, które jeszcze w najwyższej klasie rozgrywkowej chciały zwalniać trenera, jednak większość twierdziła, że z oceną trzeba poczekać do zimy.


Udostępnij na Udostępnij na

Zima już przyszła pełną parą, nawet zakosztowaliśmy kilku centymetrów śniegu. Jednak nikt nie podjął się oceny pierwszej rundy, którą ŁKS w pełni rozegrał pod okiem trenera Stawowego. Prócz krótkiego okresu przygotowawczego szkoleniowiec łodzian mógł również w formie testów i sprawdzania możliwości wykorzystać końcówkę poprzedniego sezonu. I tak się stało, dzięki czemu kilku zawodników i kilka wariantów taktycznych zostało odkrytych i dało efekty jesienią. Sprawdźmy, jak trener Wojciech Stawowy wykorzystał wszystkie możliwości i czy faktycznie jest najlepszym trenerem ligowym.

Powrót do przeszłości

Za poprzedniego trenera, czyli Kazimierza Moskala, ŁKS w cuglach rozpracował pierwszą ligę wraz z Rakowem Częstochowa i awansował do elity. Tam nie było tak łatwo i po obiecującym początku przyszły czarne chmury nad zespół z Łodzi. Dużą zmianą, jaką zastosował trener Moskal, była gra bez typowego defensywnego pomocnika, którym na zapleczu ekstraklasy był Lukas Bielak. Jednak ze Słowakiem bez żalu się pożegnano, bo środek pola miał być zbudowany z bardziej kreatywnych zawodników (a pozostawiono chociażby Kalinkowskiego). To nie przyniosło zamierzonych efektów i powstała duża dziura między linią obrony a linią pomocy. A poza tym brakowało łącznika, który podałby celnie na kilkanaście czy kilkadziesiąt metrów. Przez to mnożyły się stracone gole po stratach przy rozegraniu piłki na własnej połowie przez obrońców czy bramkarza. A nacisk na rozgrywanie piłki od własnej bramki po ziemi był, jest i będzie spory.

Kiedy trener Wojciech Stawowy przejął zespół, jedną z jego pierwszych decyzji był powrót do tego, co dało awans. Postawił w tej roli na Maksymiliana Rozwandowicza i raczej się nie zawiódł. Popularny „Max” idealnie sprawdza się w nowej roli i jest jednym z najlepiej, a przede wszystkim najrówniej grających zawodników ŁKS. Niedawno w czwartą rocznicę podpisania kontraktu ze swoim ukochanym klubem zawodnik z Pabianic przedłużył umowę na kolejne 3,5 roku. Na tej pozycji występuje również Jakub Tosik. Szkoleniowiec łodzian dodatkowo jeszcze wprowadził zmiany. Przy rozegraniu od własnej bramki i przy rozpoczynaniu akcji w ataku pozycyjnym na własnej połowie defensywy pomocnik wchodzi pomiędzy stoperów. To powoduje, że mogą oni być szerzej, a boczni obrońcy mogą grać wyżej i podłączać się do akcji ofensywnych. A to Wolskiemu czy Klimczakowi wychodzi bardzo dobrze. Poza tym zawodnik pomiędzy stoperami w przypadku straty jest dodatkową zaporą, którą rywal musi pokonać przed zdobyciem bramki.

Trener Wojciech Stawowy – psycholog i motywator

Bycie trenerem to nie tylko pomysły na taktykę, nos do zawodników czy dobre przygotowanie w trakcie treningów. To też rzeczy z zupełnie innych, wydawałoby się, aspektów. Pierwszym zadaniem, jakie szkoleniowiec łodzian miał przed nowym sezonem, było podniesienie zespołu psychicznie. Szczególnie kilku zawodników. Janek Sobociński był po każdym meczu w ekstraklasie linczowany przez kibiców czy media. Popełniał mnóstwo błędów i dodatkowo rozgrywał ogrom spotkań zarówno w klubie, jak i młodzieżowych reprezentacjach. Głowa nie wytrzymała i wiosnę zaczął przyklejony do ławki rezerwowych. Trener Wojciech Stawowy świetnie go odbudował, bo jesienią był generałem bloku defensywnego ełkaesiaków i nikt nie wyobraża sobie obrony ŁKS-u bez niego. Bezbłędny, znów pewny siebie. Widać, że szkoleniowiec łodzian pomógł mu stanąć na nogi.

Kolejnym przykładem jest Pirulo. Hiszpan, wielokrotnie wyrzucany z Łodzi, większość wiosny spędził na ławce rezerwowych. Nie był ważnym zawodnikiem do przyjścia trenera Stawowego. W pierwszej lidze jest liderem. Najlepszym strzelcem i drugim asystentem zespołu. A wczoraj podczas konferencji z trenerem i prezesem Tomaszem Salskim, na której pytania mogli zadawać kibice, ten drugi powiedział, że kwota odstępnego wpisana w kontrakcie Pirulo jest kilkukrotnie większa niż ta, za którą ŁKS sprzedał do Lecha Ramireza. Także kolejny człowiek, którego odkurzył trener Wojciech Stawowy i zrobił z niego gwiazdę pierwszej ligi, raczej na wiosnę zostanie w ŁKS.

Wiadomo, że najważniejszym momentem dla kibiców ŁKS-u były jesienne derby Łodzi. Ełkaesiacy pokonali rywala zza miedzy 2:0 i to był moment, kiedy kibice „kupili” trenera Stawowego. To też ważne, żeby zdobyć zaufanie i aprobatę fanów. Na początku pracy w Łodzi szkoleniowiec miał z tym trudności, jednak wszyscy byli sfrustrowani fatalnym sezonem w ekstraklasie. Dopiero teraz, po jesieni, możemy powiedzieć „sprawdzam”. Przemowa trenera Stawowego przed derbami Łodzi długo krążyła po internecie, a także film, na którym po przybyciu na al. Unii 2 szkoleniowiec z megafonem w ręku świętuje z kibicami najważniejsze w roku 2020 zwycięstwo.

Kto szuka, nie błądzi

Często po kilku meczach zawodnicy są krytykowani i trenerzy rezygnują z ich usług. Ale trener Wojciech Stawowy woli szukać dla każdego odpowiedniego miejsca i udowodnił już, że to potrafi. W ekstraklasie często krytykowany był Maciek Wolski. Młody zawodnik co tydzień praktycznie grał na innej pozycji. W środku pomocy, na skrzydle, na bokach obrony. Szkoleniowiec ŁKS-u ustawił go na prawej obronie i to był strzał w dziesiątkę. Wolski jest walczakiem, więc idealnie pasuje do defensywy, a dodatkowo ma żelazne płuca, może 90 minut biegać od pola karnego do pola karnego. I posiada umiejętności, które idealnie pasują do taktyki łodzian: ma ciąg na bramkę i zmysł do gry kombinacyjnej. Jako prawy defensor zaliczył jesienią dwie bramki oraz jedną asystę. 23-latek ma jeszcze dużo grania przed sobą i wciąż się rozwija, a gracz, który jest w stanie zagrać na każdej pozycji, to dla trenera skarb.

Maciej Wolski: „Dobrze, gdyby inne kluby funkcjonowały tak jak ŁKS” (WYWIAD)

Odkrycie numer dwa to Antonio Dominguez. Zawodnik miał zastąpić Daniego Ramireza i tak na początku był w ŁKS-ie ustawiany. Jednak jako gracz ofensywny nie czuł się dobrze i często w jego grze brakowało jakości. Wylądował nawet na ławce rezerwowych, bo nie spełniał pokładanych w nim nadziei. Ale trener Stawowy czuł, że to zawodnik, który może się przydać jego zespołowi. Dlatego cofnął go na pozycję sześć/osiem. Hiszpan często pojawia się blisko Rozwandowicza i próbuje postawić stempel na każdej akcji. Praktycznie wszystkie ataki przechodzą przez niego. Prócz kapitalnego rozgrywania potrafi też genialnie uderzyć z dystansu i ze stuprocentową skutecznością egzekwować rzuty karne. Jest drugim strzelcem drużyny i nikt nie wyobraża sobie ŁKS-u bez tego piłkarza. W tej chwili operuje w środku pola i prowadzi grę z tylnego siedzenia, zamiast siedzieć za kierownicą. Na tę pozycję, numer dziesięć, został do ŁKS-u ściągnięty Duńczyk Mikkel Rygaard.

Trenerski wąs nos Wojciecha Stawowego

Często się mówi, że trener musi mieć nosa. Do transferów, do wpuszczania rezerwowych. Musi czytać grę po prostu. I trener Wojciech Stawowy pokazał, że takiego nosa ma. Wspomniani już Wolski, Pirulo czy Dominguez to jedno, ale w tym sezonie mamy jeszcze kilka innych przykładów, choćby Łukasz Sekulski. Samu Corral miał być opcją numer jeden i od początku był. Strzelił nawet po bramce w dwóch pierwszych spotkaniach. Nagle przyszedł mecz z Sandecją, a trener Stawowy rano w dniu spotkania podjął decyzję, że zagra Sekulski. Szkoleniowiec nie pomylił się, a napastnik łodzian ustrzelił hat-tricka. Wcześniej, kiedy Sekulski wszedł na boisko chociażby w pierwszej kolejce z Odrą Opole, również odwdzięczył się golem. Trener rotował dwoma napastnikami i robił to, bardzo dobrze wyczuwając, który z nich w danym momencie da więcej zespołowi.

Kolejnym strzałem w punkt jest Przemek Sajdak. Fakt, że sprzedaż Ratajczyka i kontuzja Gryszkiewicza w pewnym sensie zmusiły trenera Stawowego do wystawienia młodego środkowego pomocnika. Ale tak naprawdę mógł się również zdecydować na Arndta, który nie zawodził, kiedy grał, czy kogoś z młodych wchodzących do składu, czyli Romanowicza, Radzińskiego czy Bąkowicza. Trener jednak zdecydował się na Sajdaka, który najdłużej jest w drużynie i występował już na boiskach PKO Ekstraklasy. Wychowanek Karpat Krosno odwdzięczył się w najlepszy możliwy sposób. W dwunastu rozegranych meczach zaliczył sześć asyst, dzięki czemu jest najlepszym asystentem w zespole.

Trener Wojciech Stawowy bardzo umiejętnie rotuje zespołem. Próbuje wprowadzać młodych graczy. Szansę dostali wspomniani Romanowicz czy Nigeryjczyk Kelechukwu Ibe-Torti. Często na zmiany wchodzą Tomasz Nawotka czy Jakub Tosik. Kamil Dankowski dostał już kilka szans nawet od pierwszej minuty. To pokazuje, że szkoleniowiec łodzian potrafi rotować składem i sprawić, że każdy poczuje się ważny i potrzebny. W zespole panuje zdrowa rywalizacja i trener idealnie nad tym panuje. Teraz doszło trzech nowych piłkarzy (Marciniak, Janczukowicz, Rygaard), tym samym rywalizacja się jeszcze zwiększy.

Wojciech Stawowy – najlepszy trener pierwszoligowy

Podsumowując, trener Stawowy naprawdę tchnął w Łódzki Klub Sportowy nowego ducha po blamażu w PKO Ekstraklasie. Pokazał się z dobrej strony w każdym elemencie. Jednak żeby dołożyć łyżkę dziegciu, powiemy, że jedynym, co może martwić, jest końcówka rundy jesiennej. Po problemach z koronawirusem i przy pladze kontuzji niestety zespół nie poradził sobie i nie wygrał w pięciu ostatnich spotkaniach. Trener Wojciech Stawowy po raz kolejny musi przygotować drużynę i podbudować psychicznie, tak samo jak zrobił to latem. To będzie kolejny egzamin. Jednak 2. miejsce w tabeli z jednym zaległym spotkaniem naprawdę napawa optymizmem przed rundą rewanżową.

Ocena pracy trenera musi być wysoka. Dostał on misję przygotowania drużyny do powrotu do elity i jak na razie trzeba przyznać, że wychodzi mu to bardzo dobrze. Odpowiadając zatem na pytanie, czy Wojciech Stawowy to najlepszy trener ligowy, można sądzić, że w tej chwili tak. Przynajmniej pierwszoligowy. Jeśli potwierdzi to wiosną, a przede wszystkim ustabilizuje sytuację drużyny w najwyższej klasie rozgrywkowej, to kibice długo będą skandować jego nazwisko.

Komentarze
Piotr (gość) - 2 tygodnie temu

Sajdak ma 3 asysty a nie 6.
Faul na karny nie jest asystą.

Odpowiedz
Dede (gość) - 2 tygodnie temu

Jest asystą. Wystarczy wejść na Transfermarkt i tam jest także liczone jako asysta ;)

Odpowiedz
Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze