Po raz siódmy w tym stuleciu piłkarze Wisły Kraków będą walczyć o awans do Ligi Mistrzów. Na drodze „Białej Gwiazdy” w II rundzie kwalifikacji do najbardziej prestiżowych rozgrywek klubowych na Starym Kontynencie stanęło Skonto Ryga. Pierwszy mecz między obiema drużynami zostanie rozegrany w środę o 20.30 w stolicy Łotwy.
W tym roku minie piętnaście lat od ostatniego awansu polskiej drużyny do fazy grupowej Ligi Mistrzów. Ta sztuka udała się wówczas Widzewowi Łódź. Od tego czasu bramy Champions League bezskutecznie szturmowały takie drużyny jak Widzew, ŁKS Łódź, Polonia Warszawa, Wisła Kraków, Legia Warszawa, Zagłębie Lubin i Lech Poznań. Najwięcej, bo aż sześć razy, do rywalizacji w tych rozgrywkach podchodzili gracze z Krakowa. „Biała Gwiazda” stoczyła dwa boje z Barceloną, rywalizowała z Realem Madryt i Anderlechtem Bruksela, pechowo przegrała z Panathinaikosem Ateny oraz skompromitowała się, odpadając z Levadią Tallin. Teraz wiślacy liczą na przerwanie tej fatalnej passy.

Dziesięć lat temu los także skojarzył Wisłę i Skonto w II rundzie eliminacji Ligi Mistrzów. Drużyna prowadzona przez Franciszka Smudę nie bez problemów wyeliminowała Skonto po dwóch zwycięstwach: 2:1 i 1:0. Bramki dla „Białej Gwiazdy” strzelali wówczas Arkadiusz Głowacki i Maciej Żurawski (dwie), natomiast honorowe trafienie dla Skonto było dziełem Levana Korgalidze.
W przeciwieństwie do ubiegłych sezonów, tym razem krakowianie przed grą o Ligę Mistrzów nie pozbyli się swoich gwiazd. W minionych latach po wywalczeniu mistrzostwa Polski z Wisłą żegnali się tacy gracze jak Radosław Kałużny, Kamil Kosowski, Marcin Kuźba, Maciej Żurawski, Dariusz Dudka, Marcin Baszczyński czy Marek Zieńczuk, a osłabiony zespół odpadał w kwalifikacjach.
Tym razem trener Wisły Robert Maaskant stracił tylko jednego podstawowego zawodnika, prawego obrońcę Erika Cikosa, który nie został wykupiony ze Slovana Bratysława. Na jego miejsce pod Wawel przyszedł Michael Lamey. Forma Holendra jest wielką niewiadomą, gdyż przez ostatni rok zdołał rozegrać tylko siedem spotkań w barwach angielskiego Leicester City.
Kolejną nową twarzą, która ma pomóc Wiśle w europejskich pucharach, jest Ivica Iliev. 32-letni zawodnik, mogący występować zarówno na skrzydle, jak i w ataku, w zeszłym roku poznał smak gry w Lidze Mistrzów jako gracz Partizana Belgrad. Drużyna ze stolicy Serbii nie zdobyła choćby punktu w tych rozgrywkach, jednak sam Iliev ma za sobą bardzo udany sezon. Z trzynastoma bramkami na koncie został bowiem, wraz z Andriją Kaludjeroviciem, królem strzelców rodzimej ligi. W Wiśle Serb ma rywalizować o miejsce w składzie z Andrażem Kirmem. Ponieważ Słoweniec boryka się z urazem pachwiny, wiele wskazuje na to, że w Rydze od pierwszej minuty zagra Iliev.











