Wisła Płock przybliżyła się do podium. Czy powalczą jeszcze o mistrzostwo?


Wisła Płock pokonała Górnik Zabrze, a Piast Gliwice bezbramkowo zremisował z Pogonią Szczecin

21 kwietnia 2018 Wisła Płock przybliżyła się do podium. Czy powalczą jeszcze o mistrzostwo?

W meczu drużyn mających tyle samo punktów i walczących ze sobą o europejskie puchary lepsza okazała się Wisła Płock. W najbardziej polskim meczu tej kolejki „Nafciarze” pokonali „Górników” z Zabrza 1:0 i odskoczyli im na odległość trzech punktów. Czy goście na koniec sezonu znajdą się na podium? Wszystko jest możliwe, w końcu to nasza kochana polska ekstraklasa.


Udostępnij na Udostępnij na

Bitwa o Europę

Spotkanie pomiędzy Górnikiem Zabrze a Wisłą Płock rozpoczęło się obiecująco, bo od ataku gości zakończonego strzałem Arkadiusza Recy. Napastnik, który został przesunięty na pozycję lewego obrońcy, był jednym z najbardziej widocznych zawodników na boisku. Widać było, że instynkt strzelecki go nie opuścił.

Grająca bez Igora Angulo ofensywa Górnika wyglądała mizernie. Oddali zaledwie dwa strzały. To podopieczni Jerzego Brzęczka mieli optyczną przewagę, którą potwierdzili w ostatniej minucie regulaminowego czasu gry.

Wisła Płock utrzymywała się dłużej przy piłce (64%) i bardzo często dośrodkowywała w pole karne rywala. I po jednej z takich wrzutek padł gol. Dominik Furman dostarczył piłkę w pole karne, gdzie niespodziewanie pojawił się Alan Uryga.

Obrońca drużyny z Płocka znalazł sobie miejsce pomiędzy dwoma zawodnikami Górnika i strzałem głową pokonał Tomasza Loskę. Był to jego drugi gol z rzędu w ligowym meczu, a ogólnie trzeci w tym sezonie.

Wisła Płock dała się zdominować

Na drugą część tego spotkania zabrzanie wyszli o wiele bardziej zmotywowani niż na pierwszą. Gospodarze przejęli inicjatywę, przez co Wisła Płock nie była w stanie tworzyć sobie tylu okazji, co przed przerwą.

Momentami gospodarze zamykali swojego rywala w obrębie jego pola karnego, a najlepsze okazje do zdobycia gola stworzyli sobie po stałych fragmentach gry. Nie udało im się jednak pokonać bramkarza „Nafciarzy”. Dahne rozgrywał naprawdę dobre zawody. Był królem pola karnego.

W drugiej połowie podopieczni Marcina Brosza oddali 11 strzałów (13 łącznie), z czego sześć było celnych. Wynikało to z tego, że Wisła Płock grała w drugiej części meczu na dowiezienie wyniku (tak jak wczoraj Lech), co im się udało.

Wisła Płock pokonała Górnik Zabrze i przybliżyła się do europejskich pucharów. Obecnie zajmuje czwartą lokatę i do miejsca medalowego traci już tylko jeden punkt. Teraz pozostaje im tylko czekać na to, co zrobią Jagiellonia i Legia.

Tradycyjny mecz

W pierwszym sobotnim spotkaniu 32. kolejki LOTTO Ekstraklasy Piast Gliwice podejmował Pogoń Szczecin. Oba zespoły nie są pewne utrzymania, dlatego potrzebują punktów jak ryba wody.

Początek spotkania był typowy dla naszej ligi. Bezbarwny, nudny, można było zasnąć. Z czasem jednak zaczęło się coś dziać. Jedni i drudzy próbowali zagrozić bramce rywala, ale za bardzo nie mieli pomysłu, jak to zrobić. Brakowało im zdecydowania, szybkości i precyzji.

Do przerwy oba zespoły miały po jednej dogodnej, ale niestuprocentowej okazji do zdobycia gola. „Portowcy” byli bliscy objęcia prowadzenia za sprawą Adama Buksy, który będąc w polu karnym, trafił tylko w słupek. Natomiast piłkarz Piasta Gliwice – Patryk Dziczek, przyjął sobie piłkę i uderzył, ale został zablokowany przez Sebastiana Rudola. Po chwili był rzut rożny, po którym futbolówkę do bramki próbował skierować również Dziczek.

Pierwsza połowa była gratką dla miłośników taktyki. Obie ekipy szachowały się, po prostu bały się zaryzykować. Nikt nie chciał zbyt wcześnie stracić gola. Łącznie oddano osiem strzałów (5 do 3 dla gości), z czego tylko dwa były celne.

Setka” w doliczonym czasie gry

Druga odsłona tego spotkania w większości była pod kontrolą gospodarzy. „Piastunki” częściej były przy piłce, próbowały coś zdziałać w ofensywie, ale tak naprawdę nie stworzyły większego zagrożenia pod bramką Łukasza Załuski.

Piłkarze Pogoni mają szczęście, że ich rywal nie był konkretniejszy. Inaczej na pewno przegraliby ten mecz. Przez bardzo długi czas wyglądali tak, jakby nie wyszli z szatni. Szczególnie słabo prezentował się Spas Delev. Bułgarowi nic nie wychodziło w dzisiejszym spotkaniu.

W 71. minucie na boisku pojawił się Rafał Murawski. Ten doświadczony pomocnik wprowadził spokój w szeregach swojej drużyny. „Portowcy” zaczęli dłużej utrzymywać się przy piłce, a także potrafili zagrozić bramce Piasta.

To była najlepsza okazja dla gości w tym meczu. Jeśli nie wykorzystuje się takiej „setki”, to nie zdobywa się trzech punktów. Spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem. To trzeci taki rezultat w bezpośrednich pojedynkach tych zespołów.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze