W meczu drużyn mających tyle samo punktów i walczących ze sobą o europejskie puchary lepsza okazała się Wisła Płock. W najbardziej polskim meczu tej kolejki „Nafciarze” pokonali „Górników” z Zabrza 1:0 i odskoczyli im na odległość trzech punktów. Czy goście na koniec sezonu znajdą się na podium? Wszystko jest możliwe, w końcu to nasza kochana polska ekstraklasa.
Bitwa o Europę
Spotkanie pomiędzy Górnikiem Zabrze a Wisłą Płock rozpoczęło się obiecująco, bo od ataku gości zakończonego strzałem Arkadiusza Recy. Napastnik, który został przesunięty na pozycję lewego obrońcy, był jednym z najbardziej widocznych zawodników na boisku. Widać było, że instynkt strzelecki go nie opuścił.
Grająca bez Igora Angulo ofensywa Górnika wyglądała mizernie. Oddali zaledwie dwa strzały. To podopieczni Jerzego Brzęczka mieli optyczną przewagę, którą potwierdzili w ostatniej minucie regulaminowego czasu gry.
Wisła Płock utrzymywała się dłużej przy piłce (64%) i bardzo często dośrodkowywała w pole karne rywala. I po jednej z takich wrzutek padł gol. Dominik Furman dostarczył piłkę w pole karne, gdzie niespodziewanie pojawił się Alan Uryga.
Obrońca drużyny z Płocka znalazł sobie miejsce pomiędzy dwoma zawodnikami Górnika i strzałem głową pokonał Tomasza Loskę. Był to jego drugi gol z rzędu w ligowym meczu, a ogólnie trzeci w tym sezonie.
Wisła Płock dała się zdominować
Na drugą część tego spotkania zabrzanie wyszli o wiele bardziej zmotywowani niż na pierwszą. Gospodarze przejęli inicjatywę, przez co Wisła Płock nie była w stanie tworzyć sobie tylu okazji, co przed przerwą.
Momentami gospodarze zamykali swojego rywala w obrębie jego pola karnego, a najlepsze okazje do zdobycia gola stworzyli sobie po stałych fragmentach gry. Nie udało im się jednak pokonać bramkarza „Nafciarzy”. Dahne rozgrywał naprawdę dobre zawody. Był królem pola karnego.











