Za trzy dni minie czwarty miesiąc od ostatniego zwycięstwa „Nafciarzy” w meczu o punkty. Wydaje się nie tak długo? Na wygranie meczu wyjazdowego Wisła Płock czeka już ponad rok. Ostatni raz udało się tego dokonać w lipcu 2022 roku w spotkaniu z Lechem Poznań, gdy w Płocku grał jeszcze Damian Michalski, a Lechia Gdańsk była świeżo po dwumeczu z Rapidem Wiedeń. Było to tak dawno temu. Teraz znowu się nie udało. Wisła Płock musi zadowolić się jedynie punktem, choć perspektywa na trzy oczka jak najbardziej była.
Trzeci mecz, trzeci remis i trzeci raz jeden do jednego. Jeśli można coś powiedzieć o drużynie Marka Saganowskiego, to z pewnością to, że jest powtarzalna. Nie o taką powtarzalność w futbolu jednak chodzi. W miarę regularne zdobywanie kompletu punktów jest kluczowe, jeśli Wisła Płock myśli o awansie, a to do tej pory pod wodzą Marka Saganowskiego ta sztuka jej się jeszcze nie udała. Trzeba jednak przyznać, że nie było to złe spotkanie. Możliwe nawet, że był to najlepszy mecz „Nafciarzy” pod wodzą nowego szkoleniowca.
Wisła Płock 1:1 Lechia Gdańsk
Już od początku spotkania dostrzegalna była dominacja gospodarzy. Wisła Płock prowadziła grę i potrafiła stwarzać sobie sytuacje. Już w 2. minucie spotkania kapitan „Nafciarzy” Łukasz Sekulski obił poprzeczkę bramki strzeżonej tego dnia przez Bogdana Sarnavsky’ego. Było widać, że podopieczni Marka Saganowskiego mieli pomysł na to spotkanie, który sukcesywnie realizowali. Wisła grała wysokim pressingiem, wobec czego obrońcy Lechii mieli spore problemy z rozgrywaniem piłki. Raz za razem oddawali futbolówkę, a gospodarze wiedzieli, jak z niej skorzystać.
Najwięcej działo się po lewej stronie boiska, gdzie Nikolę Sreckovicia wspierał wysoko grający tego dnia boczny obrońca Milan Spremo. Do rozegrania schodził także jeden z pomocników, dzięki czemu Wisła potrafiła stwarzać przewagę w tym sektorze boiska. Trudności nie sprawiało jej także przyśpieszenie tempa i przenoszenie ciężaru gry na drugą stronę boiska. Tak skuteczna gra pozwoliła „Nafciarzom” na stworzenie sobie kilku dogodnych sytuacji, z których jednak żadna nie została wykorzystana.











