Wisła Kraków pokonał przed własną publicznością APOEL Nikozja 1:0 i jest bliżej historycznego awansu do fazy grupowej Ligi Mistrzów. Jedyną bramkę w tym meczu zdobył w 71. minucie Patryk Małecki.
Kibice Wisły Kraków nie chcą już dłużej czekać na awans swoich ulubieńców do Ligi Mistrzów. Dziś podopieczni trenera Maaskanta stanęli do ostatecznej batalii o fazę grupową tych elitarnych rozgrywek. Ich rywal, APOEL, na pewno nie przyjechał do stolicy Małopolski, by tanio sprzedać skórę. Cypryjczycy również mają ambicję, by zagrać w piłkarskim raju.

Początek spotkania wyglądał trochę jak piłkarskie szachy. Obie ekipy były niezwykle skoncentrowane, ale to na połowie Wisły futbolówka gościła częściej. Już w 2. minucie znakomitą grą na małej przestrzeni popisał się trójkąt Helio Pinto – Nuno Morais – Marcinho.
Cypryjczycy zdecydowanie lepiej prezentowali się w pierwszym kwadransie. Szczególnie aktywni byli Ailton oraz Trickowski, ale na szczęście dla mistrzów Polski nie zaowocowało to bramką.
W 16. minucie dobrą okazję mieli wiślacy. Po faulu Boaventury na Iliewie mocny strzał oddał Nunez, lecz na posterunku był Chiotis.
Odpowiedź piłkarzy z Cypru była błyskawiczna. Akcja Marcinho i Ailtona zakończyła się uderzeniem tego drugiego, ale Pareiko nie musiał nawet reagować, gdyż futbolówka odbiła się od Chaveza i opuściła plac gry.
Po ponad 20 minutach gry ponownie zaatakowali wiślacy. Z prawej flanki mocno dośrodkował Jovanović, z piłką minął się bramkarz APOEL-u, z prezentu nie skorzystał jednak Małecki, który uderzył na poprzeczką bramki Cypryjczyków.
Im bliżej było do końca pierwszej połowy, tym odważniej atakowali mistrzowie Polski. Coraz częściej ciężar gry brał na siebie Patryk Małecki, ale obrońcy APOEL-u nie dawali rozwinąć mu skrzydeł.
Chwilę później 23-letni pomocnik Wisły oddał groźny strzał z lewej strony, futbolówka odbiła się od ręki obrońcy i wyleciała za bramkę gości. Jednak pan Stephane Lannoy wskazał tylko na rzut rożny.
Ostatnie pięć minut pierwszej odsłony meczu należało do podopiecznych Maaskanta, jednak w bramce APOEL-u dobrze spisywał się Chiotis.
W drugiej odsłonie nadal stroną atakującą była drużyna z Nikozji, ale to wiślacy w 52. minucie mieli świetną szansę na otworzenie wyniku. Po faulu na Genkowie krakowianie mieli rzut wolny z około 20 metrów. Na techniczny strzał zdecydował się Melikson, piłka przeleciała nad murem i trafił w poprzeczkę. Dla mistrzów Polski był to sygnał do ataku, ale ani rzuty rożne, ani strzały z gry, nie stworzyły aż takiego zagrożenia jak uderzenie Izraelczyka.











