Nigdy nie kryli się ze swoją przyjaźnią. Suarez z Messim flow złapali właściwie od początku. Do wesołej dwójki dołączył Neymar. Tercet MSN sprawiał, że uśmiech na ustach kibiców Barcelony pojawiał się nie tylko po obejrzeniu filmików z treningu. Najwięcej radości dawał na boisku. Za zdobywanie goli w tej ekipie odpowiedzialni byli Messi i Suarez, którzy teraz biją się o kolejne bramki już w różnych zespołach.
Walka ta jest, delikatnie mówiąc, dość niespodziewana. Przed sezonem niewielu ludzi traktowało transfer Suareza jako taki, który może na nowo ożywić walkę o tytuł najlepszego strzelca. Ba, większość stawiała przed nim Karima Benzemę, ale ten jak na razie wyleciał z gry przez kontuzję. Zostało ich dwóch. Z pole position startuje teraz Leo Messi, który ma na swoim koncie 19 bramek. Luisowi udało się strzelić 16 goli. Niby różnica nie jest duża, niby wszystko jest możliwe, ale faworytem wydaje się Argentyńczyk. Jak to wszystko się zakończy? Tego dowiemy się dopiero w maju.
Początek dla Luisa
Powiedzieć, że Suarez sezon rozpoczął z wysokiego C, to właściwie tak, jakby nic nie powiedzieć. Urugwajczyk na starcie rozgrywek La Liga zaprezentował kibicom zmodyfikowaną wersję siebie. Co najważniejsze, w tej wersji nie zapomniał, jak się strzela gole. Wciąż robi to wyśmienicie, prawdopodobnie wspólnie z młodą gwardią oraz Lewandowskim najlepiej na świecie. Konto bramkowe sezonu 2020/2021 zasilił już w pierwszym meczu. Dublet przeciwko Granadzie w debiucie w koszulce „Los Colchoneros”. Nie brzmi najgorzej.
Minusem Suareza jest na pewno brak ciągłości i regularności charakterystycznej dla wielkich goleadorów. Po meczu z Granadą przyszły dwa spotkania posuchy. Wyjazd na kadrę jednak na pewno dobrze zrobił Luisowi. Wrócił i od razu strzelił przeciwko Celcie Vigo. Suarez zmienił swoją charakterystykę, aby lepiej wykorzystywać atuty. Teraz nie biega po boisku jak wściekły pies, nie szuka skoków pressingowych w każdej możliwej akcji. Dzisiejszy Suarez to piłkarz znający swoje wady i zalety, mający świadomość swoich ograniczeń. Urugwajczyk wie, że do strzelania goli musi magazynować buzującą w nim energię, tak aby wykorzystać ją w kluczowym momencie akcji. Gdy trzeba odnaleźć się w polu karnym, Suarez wciąż jest niezwykle groźny dla defensyw rywali. Na pewno brakuje mu już tej szybkości, którą kiedyś wyprzedzał obrońców, choć nigdy nie postrzegaliśmy go jako demona prędkości.











