Gareth Bale i spółka dzisiejszego wieczoru sprawili, że Walijczycy będą mieć co wspominać zapewne do końca życia. Podopieczni Roberta Page’a pokonali Ukrainę 1:0 w finale baraży i to właśnie Walia pojedzie do Kataru. Nasi wschodni sąsiedzi mają z kolei czego żałować – w główniej mierze ich nieskuteczność sprawiła, że udział w mistrzostwach świata przeszedł im koło nosa.
Wyspiarze tym samym wracają do tego turnieju po 64 latach przerwy. Ostatni raz Walia zagrała na mistrzostwach świata 19 czerwca 1958 roku. Był to mecz ćwierćfinałowy z Brazylią, a strzelcem jedynego gola w tym spotkaniu był Pelé.
Walia nie przejęła się porażką z Polską
Walijczycy niedawnego spotkania we Wrocławiu z reprezentacją Polski nie traktowali nawet w kategoriach przetarcia przed Ukrainą. Selekcjoner W,yspiarzy, Robert Page oszczędził swoich najlepszych zawodników, nie sadzając ich nawet na ławce rezerwowych. Gareth Bale czy Aaron Ramsey obejrzeli spotkanie z Polakami z wysokości trybun. Po meczu z Polską trener Wyspiarzy nie ukrywał, że priorytetem jest dla niego starcie z Ukrainą. W spotkaniu z „Żółto-niebieskimi” wybiegła więc praktycznie całkiem inna jedenastka niż przed kilkoma dniami na Tarczyński Arena.
Ukraina podbudowana starciem ze Szkocją
Ukraińcy z kolei mieli za sobą bardzo dobre spotkanie przeciwko Szkocji, a więc bardzo zbliżonej drużynie do Walii. Zawodnicy Ołeksandra Petrakowa całkowicie rozpracowali zespół Szkotów, wygrywając z nimi ostatecznie 3:1. – Wygraliśmy dla naszej ojczyzny. Dziękuję wszystkim, którzy są teraz w Ukrainie – obywatelom, siłom zbrojnym, ludziom w okopach, koszarach i szpitalach. Zagraliśmy dla nich – mówił po tym spotkaniu selekcjoner.
Andriy Yarmolenko największym pechowcem tego spotkania
Kapitan reprezentacji Ukrainy, Andriy Yarmolenko, z całą pewnością nie będzie wspominać tego meczu w superlatywach. Brał on bowiem udział w dwóch sytuacjach, które zadecydowały o końcowym wyniku. Pierwsza z nich miała miejsce w 34. minucie spotkania. Gareth Bale oddał strzał z rzutu wolnego, który Georgi Bushchan najprawdopodobniej złapałby bez większych problemów. W międzyczasie jednak Yarmolenko postanowił interweniować głową, co zakończyło się bramką samobójczą. W taki właśnie sposób Walijczycy, którzy do tego momentu nie wyglądali lepiej od gości, dość niespodziewanie objęli prowadzenie.
Zaledwie kilka minut później doszło do sytuacji, w której Ukraińcy mogą mówić o tym, że zostali skrzywdzeni. W roli głównej ponownie Yarmolenko. Zawodnik West Hamu został kopnięty z tylu przez Joe Allena, który chciał wybić piłkę. W sytuacji, w której wydawało się, że był ewidentny karny, Mateu Lahoz podjął zaskakującą decyzję, że Walijczyk nie popełnił przewinienia. Na przerwę więc to Walia schodziła z przewagą bramkową, lecz to Ukraina wyglądała lepiej wizualnie.











