W Londynie Chelsea pokonała Benficę 2:1! Bramki dla gospodarzy strzelali Lampard i Meireles. Goście odpowiedzieli trafieniem Garcii i choć całą drugą połowę musieli grać o jednego zawodnika mniej, to i tak pozostawili po sobie znakomite wrażenie.

Spotkanie lepiej rozpoczęli goście, którzy od pierwszych sekund ruszyli do ataku. W efekcie dwukrotnie groźnie zrobiło się pod bramką Chelsea po strzałach Gaitana i Aimara, ale dobrze spisała się defensywa gospodarzy. Tymczasem w 8. minucie w dobrej sytuacji znalazł się Luiz, ale jego uderzenie zablokował jeden z obrońców gości. Strzały z dystansu były zresztą najczęściej oglądanym obrazkiem w pierwszych minutach spotkania. W 11. minucie piłka wpadła do bramki Benfiki, ale spalonego Maty w tej sytuacji dopatrzył się arbiter. Szczególnie imponujące było tempo meczu, w którym piłka co chwila krążyła z jednej bramki pod drugą. Tymczasem w 20. minucie londyńczycy wyszli na prowadzenie. Źle w polu karnym zachował się Javi Garcia, który faulował, a arbiter nie miał wątpliwości – rzut karny. Skutecznym egzekutorem okazał się Frank Lampard.
W 25. minucie Cardozo próbował zaskoczyć Cecha uderzeniem z daleka, ale pomylił się o kilka metrów. Po chwili w dobrej sytuacji znalazł się Gaitan, który jednak przesadził z dryblingiem. W 29. minucie goście mieli najlepszą okazję! Po kapitalnie rozegranym rzucie wolnym przed bramką znalazł się Cardozo, który kropnął z woleja, ale Ivanović uchronił swój zespół przed stratą gola. W 32. minucie ładnie sprzed pola karnego uderzał Aimar, ale Cech pozostał czujny. W 40. minucie sytuacja gości skomplikowała się o wiele bardziej, drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartkę obejrzał bowiem Maxi Pereira. Mimo to determinacja Benfiki wciąż była duża, ale brakowało wykończenia akcji. Tak też było do końca pierwszej połowy, która zakończyła się jednobramkowym prowadzeniem Chelsea.

Druga część spotkania rozpoczęła się od kapitalnego uderzenia Cardozo sprzed pola karnego, ale najwyższym kunsztem popisał się golkiper londyńczyków. Chwilę później Chelsea powinna strzelić drugą bramkę, ale w sobie tylko znany sposób Ramires nie trafił z kilkudziesięciu centymetrów. Jego wyczyn skopiował w 52. minucie Torres, który nie wykorzystał bardzo dobrej sytuacji. W 56. minucie kolejny z Hiszpanów, Juan Mata, wspaniale uderzył, ale górą w tym pojedynku okazał się Moraes. Z upływem czasu dominacja Chelsea rosła, a Portugalczycy coraz bardziej opadali z sił. W 63. minucie w doskonałej sytuacji znalazł się Kalou, ale raz jeszcze bohaterem został golkiper gości. W 70. minucie kolejną bardzo dobrą okazję miał Mata, ale i tym razem nie popisał się skutecznością.










