Reprezentacja Czech zawiodła na całej linii zarówno na MŚ 2006 jak i na EURO 2008, nie potrafiąc nawet wyjść z grupy. Eliminacje MŚ 2010 stoją więc pod znakiem poszukiwań nowego stylu Czechów, tak by takie historie jak te w Niemczech czy w Austrii i Szwajcarii, już więcej się nie powtórzyły.

Nie będzie to jednak zadanie łatwe, bo w ostatnim czasie wielu wybitnych reprezentantów pokończyło kariery reprezentacyjne. Do Pavla Nedveda, Karela Poborskiego i Vladimira Smicera dołączył ostatnio Jan Koller. Z podobnym zamiarem nosił się Marek Jankulovski, ale jego, nowy selekcjoner Czechów, Petr Rada zdołał przekonać do zmiany decyzji. Podobną rozmowę Rada odbył z Kollerem, ale czeski wieżowiec pozostał nieugięty.
Wieczny asystent
Rada udał się nawet ze specjalną wizytą do Samary, gdzie od nowego sezonu gra najskuteczniejszy gracz w historii reprezentacji Czech. Koller jednak zdania nie zmienił. Właśnie urodziła mu się córeczka i uznał, że chce poświęcić teraz jej wolny czas, a częste podróże z Rosji do Czech byłyby dla niego zbyt uciążliwe i do minimum ograniczyłyby jego kontakt z nowo narodzoną pociechą. Radzie los więc już na samym początku selekcjonerskiej kadencji, rzucił wielkie kłody pod nogi, bo Koller choć w ostatnim czasie nie imponował formą, to wciąż pozostawał ważną postacią dla drużyny narodowej. Inna sprawa, że Rada do problemów powinien przywyknąć, wszak te towarzyszą mu od początku jego selekcjonerskiej kadencji. Gdy oficjalnie ogłoszono kto zostanie następcą Karela Brueckenera, który tuż po EURO 2008 zrezygnował z funkcji opiekuna kadry ze względu na zły stan zdrowia (co jednak nie przeszkodziło mu w objęciu posady selekcjonera reprezentacji Austrii- przyp. mk), od razu podniosły się głosy niezadowolenia, że z Radą Czesi wielkich sukcesów nie osiągną. I nie ma się co dziwić, bo Rada to szkoleniowiec bez żadnego doświadczenia, a także sukcesów. A przecież na giełdzie trenerskiej krążyły różne nazwiska potencjalnych następców Bruecknera, na pewno z bogatszym CV niż Rady. Począwszy od obcokrajowców: Klaus`a Toppmoellera i Terry`ego Venables`a, a skończywszy na lepiej bądź gorzej radzących sobie w trenerskim fachu: Ivanie Hasku i Jozefie Chovancu. O ile negocjacje z Venablesem miały okazać się tylko plotką, o tyle z Toppmoellerem, czeska federacja piłkarska prowadziła zaawansowane rozmowy. Do porozumienia jednak nie doszło, bo Niemiec koniecznie chciał zatrudnić jako asystentów swoich rodaków, na co czeski związek nie wyraził zgody. Hasek zamiast fotelu selekcjonera reprezentacji swojego kraju, wolał olbrzymie pieniądze, które otrzyma w jednym z klubów z Arabii Saudyjskiej. Chovanca z kolei nie chcieli kibice, bo w ostatnim czasie czeskiej jedenastce ten człowiek wyrządził wiele krzywd (klęska na EURO 2000 i brak awansu na MŚ 2002). Ostatecznie więc, z braku innych kandydatur, stanęło na Radzie.













