Rok 2008 dobiegł końca. Niewątpliwie był to rok bardzo udany dla hiszpańskiej piłki. Cały świat mógł podziwiać piękno gry zawodników z Półwyspu Iberyjskiego. Bo przecież nie przez przypadek Hiszpanie są na czele rankingu FIFA. Wspólnie z całą redakcją „Primera Division” zapraszamy do lektury podsumowującej mijający rok w hiszpańskim futbolu.
Euro 2008
Cały piłkarski rok na Starym Kontynencie został zdominowany przez czerwcowe Mistrzostwa Europy na boiskach Austrii i Szwajcarii. Również w Hiszpanii kontynentalny czempionat usunął w cień rozgrywki ligowe. Od początku roku podopieczni Luisa Aragonesa radzili sobie świetnie, wygrywając niemal wszystkie potyczki z silnymi rywalami, m.in Argentyną oraz Francją.
Hiszpania (fot. bbc.co.uk)
Dla fachowców nie było to wcale niespodzianką, ponieważ już jakiś czas temu, obwołali Hiszpanię Mistrzem Świata meczów towarzyskich. Jednak swojej dyspozycji nie przekładali na samą imprezę, stąd w swojej historii tylko raz udało im się zająć pierwsze miejsce na imprezach rangi MŚ i ME. Zwycięstwo w tych drugich rozgrywkach miało miejsce w 1964 roku, co przy piłkarskim potencjale tego kraju jest wynikiem mizernym.
Alpejski turniej był okazją na otworzenie nowego, zwycięskiego rozdziału. Miało w tym pomóc nowe pokolenie piłkarzy, które nie „przesiąkło” jeszcze etykietą zawodników zawodzących w najważniejszych momentach. Mimo to, widmo drużyny niemiłosiernie zawodzącej na mistrzostwach, krążyło nad głowami kadrowiczów.
Faza grupowa to w wykonaniu Hiszpanów prawdziwy popis. Komplet punktów, osiem strzelonych bramek i podbite serca kibiców przybyłych na stadiony w Innsbrucku i Salzburgu, dzięki efektownej grze. Jednak wielu fanów wciąż miało obawy, a to dlatego, że momentem najczęściej nieprzekraczalnym dla Hiszpanów był pierwszy mecz fazy pucharowej. Było jak na ostatnim Mundialu w Niemczech, kiedy podopieczni Aragonesa również nie dali szans swoim przeciwnikom w grupie, by w 1/8 finału złapać dołek i odpaść z reprezentacją Francji.
Tym razem na przeciwko Hiszpanów stanęli Włosi, którzy dopiero w ostatnim grupowym meczu zapewnili sobie awans. Mimo nie najwyższej formy to Italia była faworytem, ponieważ od lat ośmieszała piłkarzy z Półwyspu Iberyjskiego. Ostrożna gra z obu stron spowodowała, że o losach awansu miały zadecydować rzuty karne. Konkurs jedenastek pozwolił dwa lata temu sięgnąć Włochom po Puchar Świata. Tym razem los bardziej uśmiechnął się do Hiszpanów i tym samym zdjął z nich ciężar klątwy, trawiącej fanów piłki kopanej zamieszkałych rejony od Barcelony po Vigo.
Wygrana okazała się tak dużym zastrzykiem pozytywnej energii oraz wiary w potencjał drużyny, że w półfinale, rewelacja mistrzostw – Rosja, została pokonana 3:0. Sam awans do ostatniego i tym samym najważniejszego meczu turnieju nie był jednak celem minimalnym. Hiszpanie wiedzieli, że nie mogą zmarnować szansy na powtórzenie sukcesu sprzed ponad 40 lat, który mógł pamiętać jedynie Aragones.
Ponad 15 milionów ludzi przed telewizorami w kraju słynącym z Flamenco i Corridy, miało ogromne powody do zadowolenia, gdy po dwóch kwadransach gry Fernando Torres wykonał piłkarski szach, zdobywając gola dającego prowadzenie. Do końca spotkania emocji już nie zabrakło, ale wynik 1:0 utrzymał się do ostatniego gwizdka sędziego na Wiedeńskim Praterze. Po nim zawodnicy popadli w zwycięską ekstazę, którą na wysokim poziomie ukazywali jeszcze godzinę po odbiorze głównego trofeum w katakumbach stadionu. Euforia przeniosła się również na ulicę, nawet tak zaciekle walczących o autonomię regionów jak Katalonia czy, w mniejszym stopniu, Baskonia. Lipiec upłynął więc w atmosferze narodowego święta i celebracji historycznego triumfu.
Mimo że po ME kadrę opuścił jej główny sternik, czyli pierwszy trener, Hiszpania nadal prezentuje się bardzo dobrze i w swojej grupie eliminacyjnej do MŚ 2010 po czterech meczach prowadzi z kompletem punktów. Narodziny nowej, a co najważniejsze, zwycięskiej generacji hiszpańskich piłkarzy, stało się faktem. W nowym roku Casillas i spółka nie raz powinni dać swoim sympatykom wiele powodów do radości.
Piłka ligowa w 2008 roku
Fani Primera Divison emocjonowali się drugą częścią sezonu 07/08, a było na co popatrzeć. Choć początkowo wydawało się, że o tytuł będą walczyły FC Barcelona i Real Madryt (jak to zresztą zwykle bywa), to w drugiej części sezonu ta pierwsza ekipa wypadła z gry o mistrzostwo. Nad Katalonią zbierały się czarne chmury, a posada Franka Rijkaarda była mocno zagrożona. Real mimo pierwszej pozycji, również nie olśniewał, a świetne mecze przeplatane były fatalnymi spotkaniami. Potknięcia liderów wykorzystał za to Villarreal, który od początku do końca sezonu konsekwentnie grał swoje, co w rezultacie zaowocowało niespodziewaną drugą lokatą w tabeli. Z kolei największą negatywną sensacją było miejsce w samym dole tabeli Valencii, która ledwo uchroniła się przed spadkiem. Nic więc dziwnego, że pracę stracił Ronald Koeman, po tym jak przegrał z 1:5 z drużyną Athletic Bilbao. Zastąpił go Unai Emery.
Najlepszym podsumowaniem rywalizacji pomiędzy Barceloną a Realem były majowe Gran Derbi, w których to „Królewscy” rozgromili bezradnych Katalończyków 4:1. Oprócz Villarealu, pozytywne niespodzianki tego sezonu to 4. w tabeli Atletico Madryt i świetnie grający zespół Euzebiusza Smolarka, Racing Santander, który wywalczył grę w Pucharze UEFA. Polak nie miał jednak wielkiego udziału w tym sukcesie, toteż latem, po masie spekulacji, został wypożyczony do Boltonu.
W sezonie 07/08, który był 77. edycją rozgrywek Primera Division, triumfatorem został Real Madryt, który po raz 31. sięgnął po mistrzostwo. Królem strzelców został fantastyczny Daniel Güiza z RCD Mallorca, który 27 golami zapewnił sobie grę w reprezentacji na ME, a latem przeszedł do Fenerbahce, którego to trenerem został Luis Aragones.
Udział w europejskich pucharach w sezonie 2008/2009 zapewniły sobie: Real Madryt i Villarreal CF (faza grupowa LM), FC Barcelona i Atlético Madryt (3 runda eliminacji ), Sevilla FC, Racing Santander oraz Valencia CF (I runda Pucharu UEFA), Deportivo La Coruña (3 runda Pucharu Intertoto – dotarło do fazy grupowej).
Po zdobyciu mistrzostwa Europy przez Hiszpanów, zainteresowanie ligą wzrosło jeszcze bardziej, a aby zyski były jeszcze większe, sponsorem tytularnym został Bank BBVA, nazwa ligi też więc się zmieniła, choć nie do końca przyjęła. Warto wspomnieć o kilku najistotniejszych transferach klubów z Hiszpanii:
– Ronaldinho Gaucho (z FC Barcelona do AC Milan),
– Hleb Aleksandar (z Arsenal Londyn do FC Barcelona),
– Van Der Vaart Rafael (z Hamburger SV do Real Madryt),
– Guiza Daniel (z Real Mallorca do Fenerbahce Stambuł),
– Sinama-Pongolle Florent (z Recreativo de Huelva do Atletico Madryt).
78. edycja ligi hiszpańskiej od początku była wielką niewiadomą, jest zresztą dotychczas. Potentaci nie dokonali jakichś wielkich transferów przed sezonem, za to posadę trenera Barcelony objął znany już wszystkim Josep Guardiola, dotychczas trener Barcy B. Z pracą pożegnał się Frank Rijkaard. Obecnie powoli zbliżamy się do półmetka rozgrywek. Jak była więc ta pierwsza część sezonu?
Na pewno zaskakująca. Już w pierwszej kolejce zawiedli potentaci, a beniaminki pokazały wielką klasę. Dobra gra nowych drużyn w La Liga z biegiem czasu jednak stawała się coraz to słabsza, a klasę zaczęli pokazywać najlepsi. Zarówno Barcelona, jak i Real sezon rozpoczęli słabo, nie spały za to inne ekipy, wykorzystując skrzętnie wszystkie złe momenty w drużynach potentatów. To spowodowało, że po 16 kolejkach bardzo wysoko jest Sevilla, Atletico Madryt i Villarreal, a Valencia odzyskała dawny blask, niczym nie przypominając zagubionego zespołu z poprzedniego sezonu.
W rywalizacji Barcelona – Real, tuż przed półmetkiem górą „Duma Katalonii”. Fani „Blaugrany” mają czym się cieszyć, a ich ukochana drużyna gra ostatnio rewelacyjnie, notując wysokie i pewne zwycięstwa i liderując w tabeli. Z kolei Real jest w kryzysie. Po serii ligowych kompromitacji zwolniono Bernda Schustera, po tym jak na Santiago Bernabeu w meczu 14. kolejki hiszpańskiej ekstraklasy przegrał z FC Sevillą 3:4. Na jego miejsce przyszedł Juande Ramos, który ma odbudować formę Realu. O to będzie jednak bardzo trudno, bowiem nad Madrytem zwisła plaga kontuzji, a ostoja ataku Realu – Ruud van Nistelrooy – nie zagra do końca sezonu. W bezpośrednim pojedynku tych drużyn, w grudniowych Gran Derbi, Barcelona mimo trudów pokonała „Królewskich” na Camp Nou 2:0.
Ostatnio Real powoli wjeżdża na właściwe tory. Barcelona nad drugą w tabeli Sevillą ma 10 punktów przewagi i, choć zaczyna się mówić, iż „Duma Katalonii” może być w tym sezonie poza konkurencją, niewątpliwie wszystko może się jeszcze zdarzyć.
Europejskie puchary
13. lutego 2008 roku zostały rozegrane pierwsze spotkania 1/16 PUEFA, Hiszpanię reprezentowały wtedy ekipy Atlético Madryt, Villarreal oraz Getafe. Niestety z tych trzech drużyn jedynie Getafe zdołało awansować dalej i fenomenalna grą doszli aż do półfinału po drodze eliminując Benficę. Odpadli z Bayernem Monachium w półfinale.
Na tym przygoda ekip z Primera Division z Pucharem UEFA zakończyła się, jednak w jej trakcie grały jeszcze drużyny w Lidze Mistrzów.
Kraj ten w batalii o Puchar Mistrzów reprezentowali: Real Madryt, Sevilla oraz Barcelona.
W 1/8 Finału Real natrafił na Włoską Romę, Barcelona na Celtic Artura Boruca, a FC Sevilla zagrała z Tureckim Fenerbahçe.
Z tych potyczek zwycięsko wyszła jedynie „Duma Katalonii”, która w kolejnej rundzie trafiła na niemieckie Schalke. Barca oba mecze wygrała (1:0), i awansowała do 1/2 Finału, gdzie na podopiecznych Franka Rijkaarda czekały „Czerwone Diabły” z Anglii. Niestety na tym zakończyły się podboje Europy przez Hiszpańskie drużyny w sezonie 2007/2008, gdyż Barcelona odpadła przegrywając w dwumeczu (1:0).
W sezonie 2008/09 znowu fani hiszpańskich ekip mają nadzieję, że ich idole zwyciężą stary kontynent. Tym razem w Pucharze UEFA grały Deportivo La Coruna, Sevilla, Valencia oraz Racing.
Do fazy grupowej awansowały wszystkie cztery zespoły, jednak na wiosnę zagrają dalej tylko Valencia i drużyna z La Coruny, która jak pamiętamy była w grupie z Lechem Poznań.
W Lidze Mistrzów z kolei zapewniony występ miał mistrz kraju – Real Madryt, oraz Villarreal. Z kolei Barcelona, która zajęła trzecią lokatę na koniec sezonu 07/08, grała w kwalifikacjach pokonując tam Wisłę z Krakowa. Hiszpania miała tam również czwartego reprezentanta, a więc Atletico Madryt, które również musiało przejść przez kwalifikacje.
W fazie grupowej Barcelona grała w grupie z FC Basel, Szachtarem Donieck oraz Sportingiem Lizbona. Dla „Dumy Katalonii” wszystko poszło pomyślnie, i do dalszych rozgrywek awansowali z pierwszej lokaty, a na wiosnę zagrają z Olympique Lyon.
Podobnie awans wywalczyło również Atletico z Madrytu i po zajęciu drugiego miejsca w grupie, w nowym roku zagrają z FC Porto. Taki sam los również był pisany ekipie z Villarrealu, która po zajęciu drugiej lokaty zagra z Panatinaikosem Ateny. Również z drugiego miejsca awansował Real Madryt, który uległ w grupie tylko Juventusowi i na wiosnę zagra z Liverpoolem.
Autorami tekstu są kolejno: Paweł Zapała, Sławomir Kruczek i Piotr Witaszek.