Weekend w Premiership upłynął ponownie pod znakiem kontrowersji. Nic w futbolu nie wzbudza ich tak wiele jak zasadność przyznawania rzutów karnych. W poniedziałkowych wydaniach angielskich gazet dziennikarze z premedytacją wytykają sędziom mniejsze lub większe błędy. Słusznie?
Sytuacja staje się z tygodnia na tydzień coraz bardziej żałosna. Pomyłki zaczynają odciskać piętno na układzie tabeli, ich powtórki są bezlitośnie pokazywane milionom widzów. Sędziowie zaczynają wykonywać swoją pracę pod nieludzką presją, co tylko potęguje możliwość popełnienia błędu. Federacja broni swoich protegowanych i prowadzi bezprecedensową kampanię o szacunek dla ich zawodu. Ale ciężko się dziwić negatywnym emocjom Gary’ego Megsona, którego Bolton przegrał na Old Trafford z powodu ewidentnej pomyłki arbitra. Tydzień wcześniej, za niewybredne komentarze na trybuny został odesłany David Moyes, menadżer Evertonu. Szkot nałożoną przez FA karę przyjął, ale za swoje zachowanie nie przeprosił. Uważa, że miał rację.
Większość menadżerów mniej lub bardziej wyraźnie wzywa do uwspółcześnienia piłki nożnej i wprowadzenia korekty decyzji na podstawie zapisów wideo, ale czy jest to jedyna droga? W sobotnim meczu Manchesteru United z Boltonem goście prezentowali się naprawdę wybornie. Raz po raz atakowali, dzielnie bronili i z Old Trafford chcieli wywieźć punkty. Sukcesywnie realizowali swoje założenia do czasu, aż rażony piorunem w polu karnym padł Cristiano Ronaldo. Wślizg Jlloyda Samuela był perfekcyjny. Pomimo to sędzia Rob Styles wskazał na jedenasty metr. Nieskruszony Portugalczyk spokojnie pokonał Jussiego Jaaskelainena, otwierając wynik spotkania i drogę „Czerwonym Diabłom” do zwycięstwa.
W tej kolejce był to (znowu) Ronaldo, za tydzień może to być ktokolwiek inny. Elano z Manchesteru City, Didier Drogba z Chelsea, czy Cesc Fàbregas z Arsenalu, bez znaczenia. Jeżeli piłkarzy nie można zachęcić do postawy fair play, może powinni zostać do niej zmuszeni? W imieniu oszukanych kibiców media chcą wieszać oszukanych sędziów. Czy nadszedł najwyższy czas, aby ukarać beztroskich boiskowych oszustów? Nie uderzać tych milionerów po kieszeniach, ale nakładać meczowe zawieszenia. Angielska federacja ogląda powtórki spotkań, aby uznać zasadność pokazywania żółtych i czerwonych kartek, ocenić brutalność gry. Może do listy „do zrobienia” należy dodać ocenę zachowania boiskowych oszustów? Eliminując takich piłkarzy, można zaoszczędzić wstydu sędziom. Niektóre decyzje są faktycznie kompromitujące, ale nie zostałyby one popełnione, gdyby grano uczciwie.










