Główny organ władzy w europejskiej piłce nożnej zezwolił na rozgrywanie spotkań półfinałowych Ligi Europy oraz Ligi Mistrzów. Wątpliwości spowodowane były pyłem wulkanicznym, unoszącym się nad Starym Kontynentem, który sparaliżował komunikację lotniczą.
Wylot Liverpoolu do Madrytu na mecz z Atletico, a także podróż graczy Fulham do Hamburga stały pod znakiem zapytania w związku z erupcją wulkanu oraz wydzieleniem się pyłu, który uniemożliwiał komunikację lotniczą głównie na terenie Europy. UEFA rozwiała wątpliwości, przyzwalając na rozegranie pierwszych meczów półfinałowych Ligi Europy, pomimo wymienionych utrudnień.
– Dalsze informacje dotyczące sposobów komunikacji, dla zespołów przyjezdnych, zostaną podane do wiadomości w przeciągu najbliższych 24 godzin – informuje zarząd UEFA.

Restrykcje dotyczące lotów do Zjednoczonego Królestwa potrwają co najmniej do wtorku, jednak okres ten może w każdej chwili ulec przedłużeniu. Europejska Federacja Piłkarska utrzymuje bliski kontakt z angielskimi klubami, debatując na temat alternatywy komunikacyjnej dla samolotu.
Ewentualna podróż naziemna nie znajduje aprobaty władz zespołów brytyjskich. Zarządy ubolewają bowiem nad dystansem, jaki mieliby przebyć sympatycy, którzy zakupili już bilety na mecze półfinałowe. Kibice Liverpoolu musieliby przebyć 1200 mil, a kibice Fulham niewiele mniej, bo 1140.
Jeżeli zaś chodzi o Ligę Mistrzów, UEFA także nie przewiduje zmian w terminarzu, a więc triumfatorzy ostatniej edycji będą musieli przejechać 450 mil do Mediolanu na mecz z Interem, a Olympique Lyon 360 mil, aby stawić czoła Bayernowi w Monachium. Sekretarz techniczny FC Barcelona, Txiki Begiristain, stwierdził, że UEFA nie wydaje się być obiektywna, faworyzując zespoły gospodarzy.











