Tłusty czwartek – w kalendarzu chrześcijańskim ostatni czwartek przed wielkim postem. Rozpoczyna on ostatni tydzień karnawału. W Polsce oraz w katolickiej części Niemiec według tradycji w tym dniu dozwolone jest objadanie się. Tak dzisiejszy dzień definiuje Wikipedia. Nie brakuje jednak przypadków w profesjonalnym futbolu, kiedy piłkarze podobnie definiowali każdy dzień.
Co prawda ciało pozbawione tłuszczu nie byłoby w stanie funkcjonować, jednakże tłuszcz ten należy utrzymywać na zdrowym poziomie. Ronaldo nie raz chwalony był za doskonałą dbałość o swoją formę, gdyż utrzymuje on tkankę tłuszczową na poziomie około 7%. Podobnymi wynikami mógłby się również pochwalić choćby Robert Lewandowski. Nie brakuje jednak przypadków, gdy wartości te są nawet ponad dwukrotnie wyższe. Przyjrzyjmy się, kto zdecydowanie nie powinien dziś ruszać tradycyjnych pączków.
Marcelo
Najświeższy przykład, gdy profesjonalny zawodnik pozwolił sobie na zbyt wiele w kwestiach żywieniowych. Marcelo od początku sezonu nie może wrócić do swojej najlepszej dyspozycji. Aktualnie wyżej w hierarchii trenera Solariego znajduje się 22-letni Sergio Reguilón. Nie jest tajemnicą, że jedną z głównych przyczyn spadku notowań Brazylijczyka jest nadwaga, ponoć aż siedmiokilogramowa.
Problemy Marcelo z wagą to jednak nie żadna nowość. Bernd Schuster, który również prowadził go w Realu, wspomina: – Marcelo bardzo łatwo przybierał na wadze, musiałeś być bardzo ostrożny i cały czas mieć go na oku, zwłaszcza gdy był kontuzjowany.
Ostatnio jednak słychać głosy, jakoby dzięki dodatkowym treningom, nawet w dni wolne, Brazylijczyk zrzucił już cztery kilogramy. Temu panu zdecydowanie odradzamy dodatkowe objadanie się. Nawet w taki dzień jak dziś.
Ailton
Kolejny Brazylijczyk na liście. Akurat z tego kraju takich przykładów można by mnożyć na potęgę, żeby wspomnieć tylko „grubego” Ronaldo, gdzie jednak wpływ na to miała choroba, czy Adriano. Ailton krągłą sylwetkę miał niemal od zawsze. Jednak pomimo dość niecodziennych gabarytów jak na topowego piłkarza nie miał problemów z grą na najwyższym poziomie. W 2004 roku doprowadził nawet Werder do mistrzostwa Niemiec. Waga nie przeszkodziła mu też w sięgnięciu po koronę króla strzelców Bundesligi, co przekuło się bezpośrednio na historyczny tytuł Werderu Brema. Brazylijczyk udowadniał, że zdarzają się wyjątki od reguły, którym dodatkowe kilogramy nie przeszkadzają w grze.
Vadis Odjidja-Ofoe
Jeden z najlepszych obcokrajowców w historii naszej ligi dziś wspominany jest z rozrzewnieniem. Wszyscy mają w głowie to, jak czarował na boiskach ekstraklasy. Mało kto już sobie przypomina, że do Polski trafił mocno zaniedbany. Sezon poprzedzający transfer do Legii niemal w całości miał zmarnowany, gdyż zagrał zaledwie 275 minut w Premier League oraz kilka meczów w pucharach i rezerwach Norwich. Taki zastój w karierze spowodował, że u Belga pojawiło się kilka dodatkowych kilogramów. Na początku swojej przygody w Polsce, choć pokazywał, że technicznie jest w stanie przewyższyć tę ligę, wyglądał bardzo ociężale. Tu jednak wszystko zakończyło się happy endem. Jacek Magiera odbudował zawodnika, który po fenomenalnym sezonie odszedł za 2,5 miliona euro do Olympiakosu.











