Wszystkich fanów piłki nożnej na najwyższym światowym poziomie czeka dzisiaj i jutro prawdziwe święto. Jeżeli jeszcze zastanawiacie się, który mecz może wam dostarczyć największych emocji, a które spotkanie lepiej omijać szerokim łukiem, to polecamy nasz wywiad z dziennikarzem oraz komentatorem sportowym Andrzejem Twarowskim.
Przed nami 2. kolejka Ligi Mistrzów. Którego spotkania nie może się Pan najbardziej doczekać?
Na pewno nr. 1 będzie starcie PSG z Barceloną. Nie ukrywam, że ubolewam nad brakiem Ibrahimovicia, bo jest to osoba, która zawsze skupia na sobie uwagę, zwłaszcza podczas rywalizacji z Barceloną, w której, jak wiemy, za bardzo mu nie poszło. Obawiam się, że absencja tego zawodnika przełoży się na tę rywalizację i jej poziom sportowy, tzn. nie przypuszczam, żeby tutaj miało dojść do niespodzianki. W tych okolicznościach, biorąc jeszcze pod uwagę kontuzję Thiago Silvy, to wydaje mi się, że pachnie tu pewnym zwycięstwem Barcelony.
Przejdźmy teraz do grupy śmierci. Wczoraj w nocy piłkarze Bayernu przeżyli spore zaskoczenie. O 23:00 w ich hotelu rozbrzmiał alarm przeciwpożarowy, a zawodnicy musieli zostać ewakuowani. To zdarzenie chyba jednak nie powinno przeszkodzić Bawarczykom w pokonaniu CSKA Moskwa.
Nie, jeśli doszłoby do tego alarmu przeciwpożarowego o godzinie 4 czy 5 w nocy, to wtedy moglibyśmy się zastanawiać, czy to będzie miało jakikolwiek wpływ na zawodników Bayernu. Ale jak patrzę na tę drużynę i porównuję ją z CSKA, z tym, co Rosjanie zaprezentowali w pierwszym meczu w Rzymie, to coś mi się wydaje, że alarm przeciwpożarowy to jest w Moskwie od momentu, gdy się okazało, że będą grać z Bayernem Monachium. Tutaj ta różnica poziomów jest tak duża, że nie sądzę, żeby miało dojść do jakiegoś nieoczekiwanego zdarzenia. Zresztą patrząc na grę drużyny Guardioli, to widać, że oni z każdym meczem się rozkręcają. Wszystko funkcjonuje tam coraz lepiej, tak że wydaje mi się, że dzisiaj przez Moskwę przejedzie walec, taki w barwach Bawarczyków.
W tym mecz wynik jest raczej przesądzony, natomiast w spotkaniu Manchester City – AS Roma możemy być świadkami zaciętej rywalizacji. Na kogo by Pan postawił w tym starciu?
Przyznam się szczerze, że to jest taki mecz, który dla mnie jest nawet taką „jedynką” tego wieczoru. Roma jest zespołem bardzo efektownie grającym i mającym niezwykle odważnego trenera. Jednak mimo wszystko sądzę, że siła City jest zbyt duża. Jak sobie przypominam ostatnią wizytę Romy z Manchesterze, to najlepiej tam nie wypadli – przegrali na Old Trafford 1:7 z Manchesterem United. Myślę też, że Roma ma dużo gorszy skład. Gdybyśmy zaczęli tak porównywać te dwa zespoły, to niewielu piłkarzy znajdziemy w Romie, którzy zmieściliby się w wyjściowej jedenastce Manchesteru City. Tak więc wydaje mi się, że Anglicy będą górą w tej rywalizacji.
Tym bardziej że Roma również boryka się ze sporymi brakami kadrowymi.
Zgadza się, Roma ma bardzo poważne osłabienia i te osłabienia dotyczą właściwie każdej formacji. Tak że ja nie wróżę im niczego dobrego w tym spotkaniu.










