Tunezja w drodze po nieoczekiwany sukces


Przedstawiamy szerzej jedną z większych niespodzianek mistrzostw Czarnego Lądu

17 lipca 2019 Tunezja w drodze po nieoczekiwany sukces
whispersports.com

Tunezja w PNA 2019 stała się jedną z największych niespodzianek turnieju. Przed startem mistrzostw Czarnego Lądu mało kto obstawiał, że znajdzie się w strefie medalowej. Ale nie zaszli tak daleko przypadkowo. Przypadkiem nie było też sprawienie problemów Senegalowi, a wielki pech wyeliminował „Orły Kartaginy” z udziału w finale. Pozostał im mecz o 3. miejsce z Nigerią. W nim nie będą faworytem, ale to nie oznacza jednostronnego pojedynku.


Udostępnij na Udostępnij na

Początkowo fani nie mogli być zadowoleni ze swoich ulubieńców. Tunezja w fazie grupowej PNA 2019 nie odniosła żadnego zwycięstwa. Dzięki dobrym wynikom w grupie z trzema remisami udało jej się awansować do następnej rundy. Wielką jakość tej drużyny zaczęliśmy dostrzegać dopiero od fazy pucharowej. Moc pokazały zwłaszcza skrzydła, które uniosły „Orły Kartaginy” aż do półfinału mistrzostw Czarnego Lądu. Ale zanim o nim, zacznijmy od początku.

Na co komu zwycięstwa?

Eliminacje do PNA 2019 Tunezja przeszła z pięcioma wygranymi i jedną porażką, co dało im pierwsze miejsce. Poza Nigrem i Eswatini miała w grupie Egipt, czyli przyszłego gospodarza. Już w 1. kolejce kwalifikacji pokonała Egipcjan, stawiając mocny krok w stronę awansu. Jedyny przegrany mecz to właśnie rewanż z „Faraonami”, którzy dzięki świetnej akcji Mo Salaha w ostatniej minucie strzelili gola na 3:2. 2018 i 2019 rok był dobry dla tunezyjskiej piłki. Reprezentacja zagrała na mundialu w Rosji oraz pewnie zakwalifikowała się na mistrzostwa Czarnego Lądu.

PNA 2019: Wszystko, co chciałbyś wiedzieć o grupie E

W Pucharze Narodów Afryki „Orły Kartaginy” nie mogły narzekać na losowanie. Trafiły do grupy E z Mali, Mauretanią i Angolą. Z takim zestawieniem obowiązkiem było wyjście z grupy, ale tutaj zaczęły się lekkie schody. W każdym z meczów Tunezyjczycy mieli kłopoty z koncentracją. Tak to można najlepiej usprawiedliwić, bo zaczynając od spotkania z Angolą, byli lepszą drużyną. Po strzeleniu gola na 1:0 zmniejszył się jednak polot w akcjach ofensywnych, a niepotrzebne cofnięcie się skończyło się bramką wyrównującą dla Angolczyków. Z Mali też były momenty, gdzie to wyraźnie Tunezja prowadziła grę w pierwszej części spotkania, ale głupio stracona bramka dała prowadzenie „Orłom”. Dopiero z nożem na gardle przedstawiciele Afryki Północnej wskoczyli na właściwe obroty i doprowadzili do wyrównania.

Mając tylko dwa punkty po dwóch meczach, nie mogli być pewni awansu, a jeszcze stanęli do boju z grającą bez kompleksów i debiutującą Mauretanią. I to niespodziewanie Mauretańczycy w pierwszej połowie mocno tłamsili atakami teoretycznie mocniejszego rywala. Dopiero w przerwie ostrzejsze słowa Alaina Giresse’a obudziły Tunezyjczyków. Druga część meczu należała wyraźnie do nich, ale nie udało im się ostatecznie zdobyć bramki. Wynik 0:0 dał mimo wszystko promocję z 2. miejsca. Tunezja stałą się drugą ekipą obok Beninu, która awansowała do fazy pucharowej dzięki samym remisom.

Tunezja z mieszanką szczęścia i pecha

Jeżeli mielibyśmy wskazać jedną drużynę na PNA 2019, która ma dużo szczęścia i musi je z czasem zwracać, to od razu kierujemy palec na Tunezję. Nie ma w tym roku drugiej takiej ekipy, która mogłaby zostać nazwana królem kuriozalnych samobójów. Jakby było mało, Mali strzeliło im gola praktycznie bezpośrednio z rzutu rożnego (bramkarz nie utrzymał piłki w rękach). Ale nie można mówić jedynie o pechu, skoro dostali się do 1/8 finału na samych remisach.

Ten niefart często był przysłaniany szczęściem. W meczu z Ghaną „Orły Kartaginy” nastawiły się bardziej na grę z kontry, zapraszając rywala na swoją połowę. Efektem takiego szybkiego przejścia z obrony do ataku był gol na ok. kwadrans przed końcem meczu. Niestety fatum dalej krążyło nad Tunezyjczykami. Kiedy wydawało się, że dowiozą 1:0, w ostatniej akcji spotkania kuriozalną bramkę samobójczą strzelił Rami Bedoui. Można ją zobaczyć na powyższym tweecie. Stoperowi Tunezji wykończenia mógłby pozazdrościć niejeden napastnik. Ale to, co złe, udało się zamienić na dobre. W dogrywce Ghańczycy zmarnowali kilka dogodnych okazji do gola. Selekcjoner Giresse przed karnymi zmienił bramkarza. To okazało się starzałem w dziesiątkę, bo Farouk Ben Mustapha wybronił jeden ze strzałów i został bohaterem.

W ćwierćfinale „Orły Kartaginy” odniosły pierwsze zwycięstwo w regulaminowym czasie na PNA 2019. Zmierzyli się z największą niespodzianką turnieju – Madagaskarem. Niestety, ale debiutantowi z jednej z największych wysp świata zabrakło już sił na tym etapie mistrzostw, co z kretesem wykorzystali Tunezyjczycy. Zwyciężyli 3:0, a rywale ani przez chwilę nie mieli nic do powiedzenia. W półfinale czekał ich bój z jednym z głównych faworytów do wygrania mistrzostw Afryki.

Półfinały PNA 2019 dostarczyły sporo emocji. Senegal i Algieria zagrają w finale

Senegal był drużyną prowadzącą grę w półfinale, ale niemogącą przebić się przez dobrą defensywę Tunezji. Piłkarze z Afryki Północnej odgryźli się kilkoma groźnymi kontrami i tylko przytomność senegalskiego bramkarza uratowała „Lwy Terangi” od straty gola. Ale w niedzielę szczęście całkowicie opuściło Tunezyjczyków, który przegrali w dogrywce po kolejnym kuriozalnym samobóju. Jakby było mało, tego dnia VAR im także nie sprzyjał (nie dostali karnego).

O komentarz na temat gry Tunezji na PNA 2019 zapytaliśmy Souhailiego Khmirę, tunezyjskiego dziennikarza i korespondenta CAF: – Na etapie rywalizacji grupowej wydajność „Orłów Kartaginy” była bardzo słaba. W pewnym sensie było to rozczarowujące. Szczerze mówiąc, przed rozpoczęciem mistrzostw Czarnego Lądu nie spodziewałem się dojścia Tunezji aż tak daleko. Po występie w fazie grupowej byłem prawie pewien, że Ghana zamierza położyć kres naszemu biegowi w turnieju. Jednak zmieniła się gra drużyny, Tunezyjczycy podnieśli tempo gry i poprawili swój styl.

Tunezja to nie tylko Khazri

Dla wielu Europejczyków odpowiedź na pytanie o najlepszego zawodnika „Orłów Kartaginy” jest jednoznaczna – Wahbi Khazri. 28-latek miał kapitalny sezon w Ligue 1, gdzie w 32 meczach zdobył 13 goli oraz zanotował sześć asyst. Na PNA 2019 był kluczowym zawodnikiem Tunezji, bo gdyby nie jego gra, nie padłyby jedyne dwie bramki zdobyte w pierwszej fazie turnieju. Ale jego koledzy udowodnili, że drużyna nie opiera się tylko na nim. Przed meczem 1/8 finału z Ghaną Khazri doznał kontuzji mięśniowej. Nie mógł się pojawić od 1. minuty w tym ważnym spotkaniu. To był prawdziwy test dla reszty zawodników, który zdali. Wynik długo krążył wokół remisu, dlatego też na ostatnie 20 minut lider wszedł na boisko.

W dalszej części turnieju Tunezyjczyk był już w pełni sił. Bez wątpienia jest on kluczowym zawodnikiem, ale niesprawiedliwe byłoby zapominać o pozostałych graczach. Świetny turniej rozgrywa Youssef Msakni, który przez lata był nazywany przez wielu najlepszym piłkarzem grającym poza Europą (dopóki nie przeszedł do Eupen). Jest autorem pierwszego gola Tunezji na PNA 2019. Został „zgaszony” dopiero w półfinale przeciwko Senegalowi. W środku pola dobrą robotę wykonują Ferjani Sassi oraz Ellyes Skhiri. Pierwszy podłącza się do akcji ofensywnych, a drugi jest odpowiedzialny głównie za obronę. Z grona zawodników drugiej linii warto jeszcze wyróżnić etatowego jokera Naima Slitiego, który zawsze wnosi dużo jakości na boisko.

Jeśli mam być szczery, nie sądzę, żeby Khazri był wybitny. Gdybym miał wybrać to, co najlepsze z kadry Tunezji, to wskazałbym na Tahę Yassine’a Khenissiego lub Mohameda Drägera.Souhail Khmira, tunezyjski dziennikarz i korespondent CAF

Na szpicy nawet mimo jednego gola przyzwoite zawody rozgrywa Taha Yassine Khenissi. Napastnik Esperance Tunis strzelił bramkę przeciwko Ghanie, ale dobrze pracuje na całym turnieju. Oddał najwięcej strzałów ze wszystkich Tunezyjczyków. Może jeszcze poprawi swoją strzelecką zdobycz w meczu o brąz. Linia obrony to przede wszystkim Yassine Meriah, który jest szefem defensywy. Nie ma statystyk mocno wyróżniających go wśród innych stoperów na PNA, ale jest spoiwem zasieków „Orłów Kartaginy”.

Doświadczony trener kluczem do sukcesu

Selekcjonerem Tunezji jest Alain Giresse. Pewnie wielu to nazwisko obiło się o uszy, bo w przeszłości był piłkarzem Bordeaux i Marsylii. W zawodzie trenera pracuje już od 1995 roku. W Afryce ma wyrobione nazwisko, bo przebywa w tym regionie od 2001 roku. „Orły Kartaginy” to już jego czwarta reprezentacja z Czarnego Lądu. W przeszłości trenował Gabon, Mali (dwukrotnie; w 2012 roku zdobył brąz na PNA) i Senegal. Obecną kadrę prowadzi od końcówki 2018 roku. Jego kadencję można ocenić dobrze, bo dotychczas przegrał tylko dwa spotkania z 11: towarzysko z Algierią oraz w półfinale z „Lwami Terangi”. Dziś wieczorem stanie drugi raz przed szansą na zdobycie brązowego medalu mistrzostw Afryki.

A jak oceniany jest w Tunezji francuski selekcjoner? Czy to odpowiedni trener dla tej reprezentacji? – Nie, Giresse nie jest odpowiednim trenerem. Brakuje mu postaw i zdolności przywódczych, których potrzebują gracze. Mamy duży wybór piłkarzy, którzy są w stanie osiągnąć ekstremalne rezultaty, ale Giresse nie zabrał wszystkich mogących zrobić różnicę. Potrzebujemy trenera, który zapewni równowagę między skuteczną, potężną siłą uderzeniową, a utrzymaniem solidnej linii obrony. – odpowiada Souhail Khmira.

Francuz jest odpowiedzialny za taktykę, a jak ona wygląda? Często rywal jest zapraszany na połówkę Tunezji. Po odbiorze rozpoczynają się szybkie kontry, a siłą napędową są skrzydła. Głównie to lewe, przez które idzie najwięcej piłek. Khazri ustawiony na papierze na prawej stronie bardzo często znajduje się w środku pola. Dzięki temu Tunezja jest też w czołówce drużyn atakujących środkiem. Wracając jeszcze do kontrataków, nie są one grane przez wrzucanie długich piłek. „Orły Kartaginy” starają się grać jak najmniej crossów. Częściej szukają serii krótkich podań, które służą im do zdobywania przestrzeni.

Msakni czy Khazri to zawodnicy lubiący wchodzić w dryblingi. Przy kombinacyjnych akcjach umiejętności indywidualne tych piłkarzy niezwykle pomagają w budowaniu ataków. Tunezja najczęściej oddaje strzały z okolicy linii pola karnego, jednak zdarzają się uderzenia z głębi pola. Przez trzymanie futbolówki głównie na ziemi najrzadziej udaje im się dochodzić do strzałów z okolic 11. metra i jeszcze bliżej bramki.

Gra obronna to głównie zagęszczanie okolic własnej bramki. Środkowi pomocnicy cofają się głębiej, żeby wypełniać wolne przestrzenie. Zawodnicy ofensywni nie stosują wysokiego pressingu, pozwalając rywalowi na wejście na ich połowę. Nawet przy prowadzeniu Tunezyjczycy nie chcą za wszelką cenę długo utrzymywać się przy piłce. Wolą bronić dostępu do swojej bramki (posiadanie piłki w granicach 48-52%). Nie zawsze jest to dobra taktyka, bo to oddanie piłki – często bezradnemu przeciwnikowi – dwa razy źle się skończyło. Przez własne błędy strzelili dwie bramki samobójcze, co też nie do końca stawia obronę w dobrym świetle. Na plus dla defensywy jest to, że oprócz meczu z Ghaną (dogrywka) nikt nie oddał na bramkę Moueza Hassana więcej niż trzy celne strzały.

Tunezja sięgnie po brązowe medale?

W walce o brązowe medale „Orły Kartaginy” triumfowały tylko raz na trzy podejścia. Jeszcze nie zaczęło się spotkanie, a już wiadomo o osłabieniach. Tunezja będzie musiała sobie radzić bez Msakniego i Hassana. Podstawowy lewoskrzydłowy doznał urazu w meczu z Senegalem i nie da rady pomóc kadrze w starciu z Nigerią. Dotychczasowa „jedynka” w bramce złapała uraz w ostatnich dniach. Przed szansą na pokazanie się stanie najpewniej Ben Mustapha, który już raz był bohaterem narodowym.

Tunezyjczycy czekają od bardzo dawna na wygraną w oficjalnym meczu z Nigerią. Ostatnia taka sytuacja miała miejsce w 1985 roku. Dlatego też większość ekspertów obstawia zwycięstwo Nigeryjczyków. „Superorły” były jedną z najlepiej grających drużyn na PNA 2019. Podobnego zdania jest Khmira: – „Superorły” są mocno zawzięte. Myślę, że Tunezyjczykom trudno będzie wytrzymać presję, jaką Nigeria będzie wywierać na nich.

Tunezja już pokazała, że nie boi się spotkań z faworytami. Skoro potrafili na tak długo stłamsić Senegal, to nie poradzą sobie z dzisiejszym rywalem? Wszystko będzie zależeć od szczęścia, które w ostatnim meczu odwróciło się od „Orłów Kartaginy”. Może jeszcze zdąży wrócić na pojedynek o 3. miejsce?

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze