PNA 2019: Wszystko, co chciałbyś wiedzieć o grupie E


Mocna młodzież, gwiazda z Ligue 1, debiutant i dawna rewelacja

24 czerwca 2019 PNA 2019: Wszystko, co chciałbyś wiedzieć o grupie E
bfmtv.com

W przedostatni dzień 1. kolejki Pucharu Narodów Afryki swoją rywalizację rozpocznie grupa E. W niej znajdują się: Mali, Tunezja, Mauretania i Angola. To wygląda na dość ciekawe zestawienie i na pewno warto będzie śledzić poczynania tych ekip. Faworytami wydają się Malijczycy lub Tunezyjczycy.


Udostępnij na Udostępnij na

Grupa E to naprawdę bardzo ciekawe zestawienie. Z jednej strony wydaje się łatwo wskazać drużyny, które awansują. W ciemno można obstawiać Mali i Tunezję. Ale po dłuższym zastanowieniu nie wydaje się to takie pewne. Mauretania i Angola wcale nie są bez szans. Muszą tylko dać z siebie wszystko, a będą w stanie zagrozić mocniejszym rywalom. Czy tak będzie? Przekonamy się w pewnym stopniu już dzisiaj.

Tunezja (ps. „Orły Kartaginy”)

Tunezja w ostatnich latach przeżywa dobry okres. Po 12 latach nieobecności awansowała na mundial. Niestety już na samej imprezie w Rosji nie udało się nic zwojować. Dwa lata temu na Pucharze Narodów Afryki w Gabonie w ćwierćfinale przegrała minimalnie z Egiptem. Trzeba zaznaczyć, że „Orły Kartaginy” były znacznie lepsze od późniejszego finalisty. W pojedynku z obecnym gospodarzem zabrakło im przede wszystkim szczęścia, bo nie potrafili wykorzystać świetnych okazji. Do tegorocznej imprezy błyskawicznie awansowali. W swojej grupie eliminacyjnej wygrali pięć meczów, a przegrali tylko jeden wyjazdowy z „Faraonami”.

Trener Alain Giresse z końcem 2018 roku rozpoczął swoją kolejną przygodę z już czwartą afrykańską reprezentacją. Jego największym sukcesem było zdobycie 3. miejsca z Mali w 2012 roku. Teraz zadaniem szkoleniowca będzie zdobycie medalu z Tunezją, która od 2004 roku nie znalazła się w strefie medalowej PNA. W Egipcie może się to zmienić, a do sukcesu mają poprowadzić tacy zawodnicy, jak: Ellyes Skhiri, Wahbi Khazri, Naim Sliti czy Youssef Msakni.

Największa gwiazda

Eliminacje zdecydowanie należały do Slitiego (cztery gole), ale za największą gwiazdę należy uważać Khazriego. Miniony sezon w Ligue 1 w jego wykonaniu był genialny. Śmiało można powiedzieć, że gdyby nie 28-latek, to Saint-Etienne nie znalazłoby się na 4. miejscu w tabeli. W 32 meczach zdobył 13 goli i zanotował sześć asyst. Rok temu na mundial w Rosji przyjechał po słabym sezonie w Sunderlandzie. Było widać na boisku, że nie czuje się do końca pewnie. Skończyło się to jego przeciętnym występem oraz odpadnięciem Tunezji z mistrzostw świata w fazie grupowej. We Francji wyraźnie odżył i wszyscy fani „Orłów Kartaginy” mają nadzieję na przedłużenie tej świetnej dyspozycji z sezonu ligowego. Dużo będzie zależało od tego ofensywnego pomocnika. Jest w stanie pociągnąć zespół do strefy medalowej.

Potencjalne odkrycie

W kadrze Tunezji znalazło się kilku młodych zawodników. Mianem odkrycia można nazywać Bassema Srarfiego z Nicei. Ten prawoskrzydłowy ma 21-lat i średni sezon za sobą. Mimo braku gry w wyjściowej jedenastce francuskiej drużyny zawsze był jednym z pierwszych wchodzących na boisko. Jednak tylko raz trafił do siatki rywali, a nie zaliczył żadnej asysty. Nie powinien się za bardzo martwić o skład w „Orłach Kartaginy”, bo selekcjoner widzi go w „pierwszym garniturze” na prawej stronie. Dobry występ na PNA może zaowocować większymi nadziejami na regularną grę w OGC Nice.

Największy problem

Problem stanowi nie do końca zbilansowany skład. Na paru pozycjach jest bogactwo wyboru, a na innych – kłopoty z odpowiednią jakością. Przykładem może być choćby stanowisko bramkarza. Ok, Farouk Ben Mustapha regularnie bronił w arabskim Al-Shabab, ale nie są to zbyt poważne rozgrywki. Jego potencjalni konkurenci to Mouez Hassen z Nice, który stracił praktycznie cały sezon przez kontuzję, oraz Moez Ben Cherifia z Esperance Tunis, który nie zawsze ma miejsce w bramce tunezyjskiej ekipy.

Garść ciekawostek

Wspominaliśmy już o tym, że „Orły Kartaginy” czekają od 2004 roku na kolejny awans do strefy medalowej. Wtedy to właśnie Tunezyjczycy byli gospodarzami PNA. Udało się im zdobyć jedyne jak dotąd mistrzostwo. Przed tym sukcesem byli dwukrotnie finalistami, ale dwa razy schodzili z boiska pokonani. Od tego czasu było ich stać maksymalnie na ćwierćfinał mistrzostw Czarnego Lądu. W ostatnich siedmiu edycjach pięciokrotnie kończyli zawody na najlepszej ósemce Afryki. Z ciekawostek poza sportowych, to Tunezja jest najbardziej liberalnym krajem arabskim. Kobiety mają rozbudowane prawa, na co składa się kilka reform (np. zniesienie wielożeństwa, zniesienie nakazu noszenia tradycyjnych chust czy dopuszczenie kobiet do szkół, parlamentu i innych form życia publicznego). W tym kraju w 2010 roku rozpoczęła się Arabska Wiosna Ludów, która doprowadziła do zmian w państwach Afryki Północnej oraz na Bliskim Wschodzie.

Aspiracje: strefa medalowa
Prognoza: ćwierćfinał

Mali (ps. „Orły”)

W Gabonie trafili do grupy śmierci, z której nie potrafili przejść do fazy pucharowej. Od tego czasu dużo się zmieniło w Mali. Dano dojść do głosu utalentowanej młodzieży. Efekt? Szybkie i przyjemnie eliminacje do PNA 2019 zakończone bez porażki. Cztery wygrane i dwa remisy (z Burundi) dały kwalifikacje do turnieju w Egipcie. Wielu w tej drużynie widzi czarnego konia. W samym XXI wieku docierała czterokrotnie do strefy medalowej, ale zawsze przegrywała w półfinale. W tym roku są duże szanse na przejście tego fatum.

Malijski futbol zrobił postęp. A przynajmniej okazało się, że w tym kraju można znaleźć wielu naprawdę utalentowanych zawodników. Selekcjoner Mohamed Magassouba miał w czym wybierać. Pewnie fani w Europie znają takich zawodników, jak: Youssouf Kone z Lille, Hamari Traore z Rennes, Diadie Samassekou z Salzburga, Amadou Haidara z Lipska czy Moussę Maregę z Porto. Z takim składem można próbować zmierzyć się z najlepszymi na kontynencie. Może eksperci nie dają im szans na medale, ale zostawiają sobie furtkę na „Orłów”. Większość zgodnie w rubryce „niespodzianka” wpisywała właśnie Malijczyków.

Największa gwiazda

Kapitan i najważniejsze żądło – Moussa Marega. 28-latek ma pewne miejsce w składzie wicemistrzów Portugalii. W zakończonym sezonie ligowym zdobył 11 goli, a w rozgrywkach Ligi Mistrzów sześciokrotnie trafiał do siatki rywali. W kadrze Mali ma skromny dorobek, bo w 18 spotkaniach strzelił tylko dwie bramki. Jeżeli „Orły” mają fruwać wysoko nad Egiptem, to Marega będzie musiał powiększyć znacznie swoje reprezentacyjne osiągnięcie.

Potencjalne odkrycie

Najchętniej zaznaczylibyśmy cały zespół Mali. Naprawdę w składzie „Orłów” znajduje się wielu młodych bardzo utalentowanych piłkarzy. O 21-letniego środkowego pomocnika Haidarę toczyła się walka na rynku transferowym, kiedy był jeszcze zawodnikiem Salzburga. Jego rówieśnik, skrzydłowy Moussa Djenepo ze Standardu, już podpisał umowę z Southamptonem, do którego przeniesie się w lipcu. Również 21-letni defensywny pomocnik – Mamadou Fofana – świętował niedawno z Metz awans do Ligue 1. 23-letni Samassekou to tak wielki talent, że już pięć lat temu za kadencji Henryka Kasperczaka debiutował w seniorskiej kadrze. Ale my tutaj docenimy innego zawodnika.

Najmłodszego 19-letniego Sekou Koitę. Jeszcze niedawno mogliśmy go podziwiać na mistrzostwach świata do lat 20 w Polsce. Ten młody napastnik był jednym z najlepszych zawodników na całym młodzieżowym mundialu. Wylądował w notesach wielu skautów. Już dawno temu wypatrzyli go ludzie ze Salzburga, którego jest zawodnikiem. Ostatni sezon spędził na wypożyczeniu w Wolfsbergerze. Prawdopodobnie będzie wchodzącym z ławki, ale warto rzucać na niego okiem. Sądzimy, że w niedalekiej przyszłości będzie on najlepszym malijskim piłkarzem.

Największy problem

Formacja defensywna. Z konieczności często selekcjoner musi przesuwać do obrony nominalnych zawodników drugiej linii. Jest w czym wybierać, jeśli chodzi o pomocników i napastników, ale właśnie najgorzej wyglądają tyły. Do tego słabego punktu dochodzą też bramkarze. Wszyscy są zawodnikami klubów afrykańskich. Djigoi Diarra i Adama Keita grają w rodzimej lidze, a Ibrahim Mounkoro jest graczem TP Mazembe. To oczywiście bardzo dobry klub z Czarnego Lądu, ale Malijczyk jest tam rezerwowym. Prawdopodobnie on będzie numerem jeden „Orłów”. W przeszłości często na PNA okazywało się, że golkiperzy niebędący w rytmie meczowym wypadali dobrze. Na to na pewno liczą fani Mali.

Garść ciekawostek

W ostatnich 20 latach Mali docierało czterokrotnie do półfinałów, za każdym razem w nich przegrywając. Dwukrotnie udawało się potem wygrywać w meczach o brązowy medal (2012 i 2013). Ale to nie jest największy sukces „Orłów”. W 1972 udało się im zagrać w finale, w którym zmierzyli się z Kongo. Niestety Malijczykom nie udało się wygrać. Na drugą okazję do gry o złoto czekają już 47 lat. Z innej dziedziny – w Mali wydobywa się złoto. W Afryce tylko RPA i Ghana są większymi producentami drogocennego materiału. Malijczycy mają na co je wydawać. W tym kraju niezwykle cenna jest sól, a czasem nawet jej kilogram wart jest… kilogram złota.

Aspiracje: strefa medalowa
Prognoza: ćwierćfinał

Mauretania (ps. „Maurowie”)

Dla Mauretanii udział w 32. Pucharze Narodów Afryki będzie pierwszym historycznym występem. Od 1980 roku brała udział w kwalifikacjach do mistrzostw Afryki i dopiero teraz udało się jej wreszcie znaleźć w gronie najlepszych drużyn Czarnego Lądu. Nawet mimo powiększenia formatu do 24 zespołów awans „Maurów” jest dość dużą niespodzianką. W eliminacjach mieli za rywali Angolę, Burkinę Faso oraz Botswanę. Walka o awans była dość zacięta i poza Botswańczykami nikt nie odstawał. Mauretańczycy awansowali kosztem „Ogierów”, którzy jako jedyni stracili punkty z outsiderem grupy. Ta wpadka pozwoliła Mauretanii odpuścić nawet ostatni mecz z obywatelami Burkina Faso, bo już była pewna gry na mistrzostwach Afryki.

Wielu obserwatorów będących w Afryce zachwycało się grą Mauretanii. Francuski selekcjoner Corentin Martins z przeciętnych piłkarzy porozrzucanych po słabszych klubach w Europie i Afryce posklejał bardzo ciekawą drużynę. Mało komu może coś powiedzieć którekolwiek nazwisko piłkarzy „Maurów”. Ale tu nie znajdzie się wybijających się jednostek, tylko naprawdę zgraną paczkę, która nie ma nic do stracenia. Przykłady Burundi i Madagaskaru pokazały, że debiutanci nie muszą się niczego bać.

Największa gwiazda

Jest nią kapitan zespołu oraz szef defensywy – Sally Sarr. Na co dzień występuje on w szwajcarskim Servette. W zasadzie powinniśmy powiedzieć, że występował. Zagrał tylko w 11 meczach drugiej ligi szwajcarskiej i z początkiem lipca kończy się jego umowa. Ale to on był najważniejszym elementem zespołu w eliminacjach, on był przedłużeniem ręki trenera na boisku i to od jego dyspozycji może zależeć podtrzymanie dobrej formy „Maurów”.

Potencjalne odkrycie

Zawodnicy Mauretanii są na tyle anonimowi dla większości świata, że dobra gra każdego z nich może być odkryciem. Ale jeśli kogoś należy wskazać, to obstawiamy Hacena. Ten 21-letni środkowy pomocnik jest zawodnikiem Realu Valladolid B. W eliminacjach do PNA zdobył jednego gola, ale do osiągnięcia sukcesu będzie potrzebne odpowiednie kierowanie atakami z drugiej linii. To Hacen potrafi, a dobry występ w Egipcie może być solidną przepustką do lepszego futbolu w Europie. Dwa lata temu z podobnego poziomu startował Fabrice Ondoa (bramkarz Kamerunu) i został wybrany do jedenastki turnieju PNA 2017.

Największy problem

Nie będziemy bardzo odkrywczy. Brak doświadczenia gry na takim poziomie. Dla Mauretanii to pierwszy udział w tak dużej imprezie sportowej w historii. Sami zawodnicy też nie mają wielkiego doświadczenia w walce na wyższym poziomie. Te braki mogą szybko wyjść w starciach z mocniejszymi rywalami. Może to i starczyło na Burkina Faso, ale czy na Tunezję i Mali? Nie wspominając jeszcze o Angoli, z którą mierzyli się już w eliminacjach (przegrana 1:4 i wygrana 1:0).

Garść ciekawostek

Może dla Mauretanii występ na PNA jest debiutem, ale w przeszłości grali w innych mniejszych turniejach. Wystąpili na Mistrzostwach Narodów Afryki (kadry złożone tylko z piłkarzy występujących w kraju), w Pucharze Narodów WAFU, w Pucharze Amilcar Cabral, w Pucharze Narodów Arabskich oraz w Igrzyskach Panarabskich. Sukcesy osiągali tylko w Pucharze Amilcar Cabral, w którym udało się im zagrać raz w finale. W nim przegrali z Sierra Leone na karne. W każdym innym turnieju nie wychodzili z grupy. Z ciekawostek pozasportowych – to państwo afrykańskie jest trzy razy większe od Polski, a ma tylko jedną linię kolejową. Biegnie ona wzdłuż granicy z Saharą Zachodnią i służy głównie do przewozu rudy żelaza. Ma ona długość ok. 675 km.

Aspiracje: pokazanie się z dobrej strony
Prognoza: faza grupowa

Angola (ps. „Czarne Antylopy”)

Po sześciu latach wreszcie udało się wrócić Angoli na mistrzostwa Afryki. Przez ten czas trwał kryzys, z którym dopiero teraz udało się uporać. Niektórzy z was może pamiętają, jak ten kraj niespodziewanie pojawił się na mistrzostwach świata w 2006 roku. Wtedy wydawało się, że kolejna nowa afrykańska kadra zagości na dłużej na arenie międzynarodowej. Nic z tego, bo „Czarne Antylopy” nie pojawiły się nigdy później na mundialu, a też w rozgrywkach kontynentalnych nie osiągnęły nic wartego odnotowania.

https://twitter.com/TotalAFCON2019/status/1143149280896659456

Co do eliminacji do PNA 2019, to nie będziemy się powtarzać. Angolczycy byli w jednej grupie z Mauritiusem, z którym, tak jak z Burkina Faso, przegrali jeden mecz. Za to pewniej grali z Botswaną, a też strzelali więcej goli od przeciwników. To pozwoliło im zameldować się na 1. miejscu i przyjechać teraz do Egiptu. Selekcjoner Srdjan Vasiljević ma kadrę opartą głównie na zawodnikach z lig angolskiej i portugalskiej. Do jego dyspozycji pozostaje paru zawodników grających w mocniejszych klubach. Wystarczy tutaj wymienić stopera Bastosa z Lazio, prawego obrońcę Bruno Gaspara ze Sportingu czy napastnika Wilsona Eduardo z Bragi.

Największa gwiazda

I właśnie ten ostatni zawodnik jest największą gwiazdą zespołu. W obecnym sezonie dla SC Braga zdobył on 13 goli. W kadrze nie grzeszy jeszcze taką skutecznością ze względu na krótki staż. Wilson Eduardo urodził się w Portugalii i występował w zespołach młodzieżowych obecnego mistrza Europy. Dopiero niedawno zdecydował się na grę dla kraju pochodzenia. Jego dobra forma będzie potrzeba w PNA.

Potencjalne odkrycie

Może nim być 20-letni defensywny pomocnik Show. Występuje on w rodzimej lidze w CD 1° de Agosto. W kadrze zagrał już w sześciu meczach, ale serbski trener stawia na niego w ważnych spotkaniach. Nawet mimo tego, że w reprezentacji znajduje się kilku bardziej doświadczonych zawodników. Dobry występ w Egipcie pozwoli mu na zmianę ligi i być może nawet kontynentu.

Największy problem

Liga angolska jest jedną ze stabilniejszych i mocniejszych na kontynencie, ale kluby tak bardzo nie wyróżniają się w rozgrywkach międzynarodowych. Kadra „Czarnych Antylop” bazuje głównie na zawodnikach właśnie z rodzimych rozgrywek. To może okazać się niewystarczającym poziomem do stawienia czoła Tunezji i Mali. Dawno nie było ich na mistrzostwach kontynentalnych, co też będzie mieć skutki w braku doświadczenia.

Garść ciekawostek

W składzie Angoli znajduje się jeden zawodnik, który pamięta z wysokości boiska historyczny mundial „Czarnych Antylop”. Mowa o Mateusie, który debiutował w reprezentacji w 2004 roku. Od 2001 roku gra on w Portugalii – z trzyletnią przerwą na powrót do ojczyzny. Ma on już 35 lat, a wciąż trzyma poziom pozwalający na grę w Liga NOS. W eliminacjach do tegorocznego PNA zdobył on kilka ważnych bramek. W Angoli piłka nożna cieszy się popularnością, ale to koszykówka jest sportem numer 1. Zawodnicy z tego kraju jedenastokrotnie zdobywali mistrzostwo Afryki, a miejscowi koszykarze kwalifikują się regularnie do mistrzostw świata czy Igrzysk Olimpijskich.

Aspiracje: próba awansu do fazy pucharowej
Prognoza: faza grupowa

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze
Newsletter piłkarski