Fot. Symboliczna chwila – Eric Abidal z opaską kapitana wznosi do góry trofeum za zwycięstwo w Lidze Mistrzów
FC Barcelona zwycięzcą Ligi Mistrzów! Po znakomitym pojedynku podopieczni Josepa Guardioli wygrali z Manchesterem United 3:1 po bramkach Pedro, Leo Messiego i Davida Villi. United zdołało odpowiedzieć jedynie trafieniem Wayne’a Rooneya.
Przy ogromnej wrzawie kibiców zgromadzonych na londyńskim Wembley spotkanie rozpoczęli piłkarze Manchesteru United. Już kilkadziesiąt sekund po pierwszym gwizdku arbitra podopieczni sir Aleksa Fergusona po raz pierwszy znaleźli się pod katalońską bramką. Dośrodkowanie Wayne’a Rooneya bez najmniejszego problemu złapał Victor Valdes. Początek spotkania zdominowali piłkarze angielskiego zespołu, którzy od początku grali wysokim pressingiem, przez co Barcelona miała spore problemy z wyjściem z piłką na połowę rywala. Manchester raz po raz nękał obrońców „Barcy”, którzy pod presją popełniali błędy i szybko tracili futbolówkę. W 7. minucie Michael Carrick dobrze podał do Javiera Hernandeza, ale Meksykanin znajdował się na pozycji spalonej. Po chwili doskonałą piłkę otrzymał Rooney, który z łatwością wyprzedził Javiera Mascherano. Znakomicie zachował się w tej sytuacji Valdes, który wyjściem na skraj pola karnego uprzedził napastnika rywali.
Pedro Rodriguez wyprowadził Barcelonę na prowadzenie (fot. Tuttosport.com)
Dwie minuty później pod bramką hiszpańskiego zespołu znów zrobiło się gorąco. Ryan Giggs prostopadle podał w kierunku Hernandeza, który znalazł się praktycznie sam przed bramką Valdesa. Znów golkiper „Dumy Katalonii” znakomicie wyszedł jednak z bramki i zażegnał niebezpieczeństwo. W 11. minucie spotkania po raz pierwszy „Blaugrana” stworzyła zagrożenie pod bramką United. Leo Messi prostopadle podał do Davida Villi, ale hiszpańskiego napastnika powstrzymał Rio Ferdinand, wybijając piłkę na rzut rożny. Po chwili piłka w polu karnym dotknęła ręki Patrice’a Evry, a gracze hiszpańskiego klubu domagali się rzutu karnego. Francuz nie wykonał jednak ręką najmniejszego ruchu, piłka dotknęła jej bowiem po uderzeniu stojącego kilkadziesiąt centymetrów od niego Pedro.
Pod koniec pierwszego kwadransa gry Barcelona przeprowadziła pierwszą świetną akcję. Po wymienieniu serii dokładnych podań w pole karne dośrodkował Dani Alves, a do piłki w polu karnym zdołał dojść Pedro. Strzał Hiszpana z odległości kilku metrów od bramki Edwina van der Sara był jednak niecelny. Po pierwszych 15 minutach to podopieczni Josepa Guardioli zaczęli dochodzić do głosu, co chwila znajdując się z piłką pod bramką rywala. Dwie dobre okazje miał David Villa, który najpierw zza pola karnego uderzył obok bramki, a chwilę później jego strzał z „szesnastki” obronił bramkarz Manchesteru. W 22. minucie z piłką w polu karnym rywala znalazł się Messi, ale doskonałym wślizgiem powstrzymał go Ferdinand. Nie minęło pół minuty, a lewą stroną boiska popędził Rooney. Nie zdołał jednak wygrać pojedynku z Mascherano. Chwilę później z piłką w polu karnym znów znalazł się Messi. Argentyńczyk nie zdołał utrzymać się na nogach i obrońcy Manchesteru zażegnali niebezpieczeństwo.
W 27. minucie całe Wembley zawrzało. Xavi doskonale wypatrzył stojącego w polu karnym Pedro. Hiszpański skrzydłowy znalazł się sam przed bramką rywala i z zimną krwią strzałem przy krótkim słupku pokonał bezradnego van der Sara, dając swojemu zespołowi prowadzenie! Po golu tym gra nieco się uspokoiła. Taki stan rzeczy nie trwał jednak zbyt długo. Już sześć minut po bramce Pedro Manchester doprowadził bowiem do wyrównania! Po niedokładnie wykonanym rzucie z autu przez Barcelonę piłkę przejęli gracze United. Rooney zagrał piłkę do Giggsa, który z kolei podał to Hernandeza. Meksykański pomocnik oddał piłkę Rooneyowi, który uszczęśliwił angielskich kibiców, trafiając do siatki. W tej sytuacji Giggs znajdował się na spalonym, lecz nie zauważył tego arbiter. Spalony był jednak tak minimalny, że do sędziego nie można mieć najmniejszych pretensji.
Barcelona mimo straty gola dalej cierpliwie grała piłką. Uderzeniami z dystansu holenderskiego bramkarza próbowali pokonać Xavi i Andres Iniesta, ale próby te nie przyniosły powodzenia. Cztery minuty przed końcem pierwszej połowy „Azulgrana” miała rzut wolny. Piłkarze Guardioli postanowili rozegrać go krótko, a z piłką w polu karnym znalazł się Pedro, który jednak nie zdołał utrzymać się przy futbolówce. Po chwili doskonałą dwójkową akcję przeprowadzili Villa i Messi. Argentyńczyk nie zdołał dość do piłki po podaniu kolegi z drużyny i futbolówka przeszła jedynie wzdłuż pola karnego. Do końca pierwszej połowy wynik nie uległ już zmianie. Barcelona remisowała do przerwy na Wembley z Manchesterem United 1:1. Druga połowa zapowiadała się naprawdę pasjonująco.
FC Barcelona triumfatorem Ligi Mistrzów w 2011 roku (fot. Tuttosport.com)
I właśnie taka była. Po przerwie piłkarze obu drużyn wyszli na murawę w niezmienionych składach. „Barca” od samego początku drugiej części gry uzyskała przewagę. W pierwszych minutach drugiej połowy co chwila znajdowała się z piłką pod polem karnym rywala, na 20. metrze akcje jednak zazwyczaj kończyły się, dobrze ustawiona obrona Manchesteru blokowała uderzenia z dystansu i dośrodkowania w pole karne, przez co Barcelona mogła uzyskać jedynie rzuty rożne, z których zagrożenia pod angielską bramką nie było. W 52. minucie spotkania „Duma Katalonii” miała znakomitą okazję do tego, aby ponownie wyjść na prowadzenie. Prawą stroną boiska do akcji włączył się Alves, który dzięki prostopadłemu podaniu znalazł się tuż przed van der Sarem i przegrał pojedynek z holenderskim bramkarzem. Uderzenie kolegi dobijał jeszcze Messi, ale uderzył zbyt lekko i strzał ten zablokowali obrońcy United.
Dwie minuty później Argentyńczyk był już jednak skuteczny. Defensorzy angielskiego zespołu zostawili Messiemu sporo miejsca, a ten zdecydował się na strzał z dystansu z około 20 metrów. Był on na tyle precyzyjny, że nie zdołał obronić źle ustawiony van der Sar i to Barcelona prowadziła 2:1! Pod koniec pierwszego kwadransa drugiej połowy mecz został przerwany na kilkadziesiąt sekund. Stało się tak, ponieważ jeden ze znajdujących się na stadionie kibiców zdołał przedostać się na murawę. Gra tymczasem uległa zaostrzeniu. Po bezpardonowych wejściach sędzia zmuszony był do ukarania żółtymi kartkami Alvesa i Carricka. W 63. minucie Iniesta, podobnie jak przy akcji bramkowej, podał do Messiego. Tym razem najlepszy strzelec tegorocznej edycji Ligi Mistrzów nie zdołał trafić do siatki, dobrze interweniował bowiem golkiper Manchesteru.
Po chwili „Blaugrana” po raz kolejny zagroziła bramce rywala. Ponownie w polu karnym pokazał się znakomicie dysponowany Alves, który dograł do stającego tuż przed bramką Messiego. Zdobywca Złotej Piłki próbował skierować piłkę do siatki piętą, ale niebezpieczeństwo zażegnał stojący przed linią bramkową Evra. Ataki Barcelony trwały dalej. Po kolejnej akcji doskonale z dystansu uderzał Xavi, lecz strzał ten w świetnym stylu obronił van der Sar. Golkiper Manchesteru złapał również uderzenie Iniesty. Na bardzo dużą przewagę „Barcy” postanowił zareagować Ferguson, dokonując pierwszej zmiany w składzie swojego zespołu. Boisko opuścił Fabio, a zastąpił go Portugalczyk Nani. Nie może on jednak zaliczyć wejścia do udanych, został bowiem z łatwością ograny przez Messiego. Argentyńczyk został co prawda powstrzymany, ale nie był to koniec akcji.
Po rzucie rożnym piłka trafiła bowiem do Sergio Busquetsa, który zagrał do Villi. Hiszpański napastnik znalazł się z piłką przed polem karnym rywala i pięknym technicznym strzałem podwyższył prowadzenie Barcelony. 20 minut przed końcem regulaminowego czasu gry „Azulgrana” prowadziła już więc z Manchesterem United dwoma bramkami, a kibice ekipy z Camp Nou rozpoczęli na Wembley wielkie świętowanie. Manchester nie zamierzał się poddawać, lecz jedynie Rooney był w stanie w jakikolwiek sposób zagrozić bramce rywala. Kilka chwil po golu Villi Anglik znalazł się przed polem karnym hiszpańskiego klubu, ale przewrócił się i stracił futbolówkę. Mimo głośnych protestów gracza Manchesteru sędzia nie dopatrzył się przewinienia, choć to chyba miało jednak miejsce.
Symboliczna chwila – Eric Abidal z opaską kapitana wznosi do góry trofeum za zwycięstwo w Lidze Mistrzów (fot. Tuttosport.com)
Trener United próbował zmienić obraz gry kolejną roszadą w składzie. Zamiast Carricka na murawę wszedł Paul Scholes. W 78. minucie spotkania gracze angielskiej drużyny po raz kolejny mogli mieć pretensje do sędziego. Villa dotknął piłki ręką w polu karnym, gdy próbował minąć go Giggs. Arbiter tego nie zauważył i nakazał dalszą grę. Hiszpan nie zrobił tego zresztą z premedytacją. Podopieczni Fergusona ze wszystkich sił starali się zdobyć kontaktowego gola. Świetnie na przedpolu grał w tym meczu Valdes, który kolejnym dobrym wyjściem nie pozwolił na stratę bramki, powstrzymując Hernandeza. Sześć minut przed końcem regulaminowego czasu gry z dystansu próbował Nani, ale uderzył obok słupka. Pierwszej zmiany dokonał tymczasem Guardiola. Przy aplauzie katalońskiej części publiczności z murawy zszedł strzelec trzeciej bramki, Villa. Zastąpił go Seydou Keita.
Owacja była jednak jeszcze głośniejsza, gdy na boisko wszedł Carles Puyol. Największy nieobecny w podstawowym składzie Barcelony pojawił się w miejsce Alvesa. Koledzy z drużyny natychmiast przekazali doświadczonemu obrońcy opaskę kapitańską. Sędzia do drugiej połowy doliczył trzy minuty. Niewiele brakowało, aby rezultat podwyższył jeszcze Iniesta, który zauważył dalekie wyjście z bramki van der Sara. Przelobować bramkarza rywali jednak nie zdołał. Udział w finale Ligi Mistrzów w piłkarskim CV zapisać sobie będzie mógł również Ibrahim Affelay, który w samej końcówce zmienił Pedro. Holenderski skrzydłowy zdołał oddać nawet strzał w kierunku bramki rywala, lecz nie pokonał swojego rodaka. Po chwili węgierski arbiter zakończył to spotkanie i wszyscy sympatycy Barcelony mogli triumfować wygraną swojej ekipy w finale Ligi Mistrzów. Mecz, który zapowiadany był jako spotkanie dekady, nie zawiódł. Po doskonałym pojedynku Barcelona pokonała Manchester United 3:1 i to ona wygrała tegoroczną edycję Champions League!
Świętowaniu nie było końca. Najpierw na trybunę honorową wszedł sir Alex Ferguson, a tuż za nim pojawili się jego piłkarze. Smutni gracze United odebrali srebrne medale przy owacji na stojąco całego stadionu. Później przyszedł czas na dekorację Barcelony. Wszyscy spodziewali się, że puchar za wygraną w Lidze Mistrzów wzniesie, podobnie jak dwa lata temu, Carles Puyol. Tak się jednak nie stało. Opaska kapitańska powędrowała do piłkarza, który jeszcze całkiem niedawno walczył o życie w szpitalnej sali. Mowa oczywiście o Ericu Abidalu, który po operacji niespodziewanie bardzo szybko doszedł do świetnej formy. To Francuz odebrał trofeum z rąk prezydenta UEFA, a dopiero później powędrowało ono do Puyola. Na murawę z pucharem jako pierwszy wyszedł bowiem najlepszy strzelec Barcelony i według wielu najlepszy piłkarz świata, Leo Messi. Nie sposób przecenić wkładu Argentyńczyka w zdobycie pucharu, bez niego końcowy triumf byłby bardzo trudny do osiągnięcia. Messi wraz z kolegami może oddać się już tylko zasłużonemu świętowaniu i odpoczynkowi, Barcelona jest obecnie najlepszą klubową drużyną na Starym Kontynencie!
FC Barcelona zwycięzcą Ligi Mistrzów! Po znakomitym pojedynku podopieczni Josepa Guardioli wygrali z Manchesterem United 3:1 po bramkach Pedro, Leo Messiego i Davida Villi. United zdołało odpowiedzieć jedynie trafieniem Wayne’a Rooneya.
Przy ogromnej wrzawie kibiców zgromadzonych na londyńskim Wembley spotkanie rozpoczęli piłkarze Manchesteru United. Już kilkadziesiąt sekund po pierwszym gwizdku arbitra podopieczni sir Aleksa Fergusona po raz pierwszy znaleźli się pod katalońską bramką. Dośrodkowanie Wayne’a Rooneya bez najmniejszego problemu złapał Victor Valdes. Początek spotkania zdominowali piłkarze angielskiego zespołu, którzy od początku grali wysokim pressingiem, przez co Barcelona miała spore problemy z wyjściem z piłką na połowę rywala. Manchester raz po raz nękał obrońców „Barcy”, którzy pod presją popełniali błędy i szybko tracili futbolówkę. W 7. minucie Michael Carrick dobrze podał do Javiera Hernandeza, ale Meksykanin znajdował się na pozycji spalonej. Po chwili doskonałą piłkę otrzymał Rooney, który z łatwością wyprzedził Javiera Mascherano. Znakomicie zachował się w tej sytuacji Valdes, który wyjściem na skraj pola karnego uprzedził napastnika rywali.
Pedro Rodriguez wyprowadził Barcelonę na prowadzenie (fot. Tuttosport.com)
Dwie minuty później pod bramką hiszpańskiego zespołu znów zrobiło się gorąco. Ryan Giggs prostopadle podał w kierunku Hernandeza, który znalazł się praktycznie sam przed bramką Valdesa. Znów golkiper „Dumy Katalonii” znakomicie wyszedł jednak z bramki i zażegnał niebezpieczeństwo. W 11. minucie spotkania po raz pierwszy „Blaugrana” stworzyła zagrożenie pod bramką United. Leo Messi prostopadle podał do Davida Villi, ale hiszpańskiego napastnika powstrzymał Rio Ferdinand, wybijając piłkę na rzut rożny. Po chwili piłka w polu karnym dotknęła ręki Patrice’a Evry, a gracze hiszpańskiego klubu domagali się rzutu karnego. Francuz nie wykonał jednak ręką najmniejszego ruchu, piłka dotknęła jej bowiem po uderzeniu stojącego kilkadziesiąt centymetrów od niego Pedro.
Pod koniec pierwszego kwadransa gry Barcelona przeprowadziła pierwszą świetną akcję. Po wymienieniu serii dokładnych podań w pole karne dośrodkował Dani Alves, a do piłki w polu karnym zdołał dojść Pedro. Strzał Hiszpana z odległości kilku metrów od bramki Edwina van der Sara był jednak niecelny. Po pierwszych 15 minutach to podopieczni Josepa Guardioli zaczęli dochodzić do głosu, co chwila znajdując się z piłką pod bramką rywala. Dwie dobre okazje miał David Villa, który najpierw zza pola karnego uderzył obok bramki, a chwilę później jego strzał z „szesnastki” obronił bramkarz Manchesteru. W 22. minucie z piłką w polu karnym rywala znalazł się Messi, ale doskonałym wślizgiem powstrzymał go Ferdinand. Nie minęło pół minuty, a lewą stroną boiska popędził Rooney. Nie zdołał jednak wygrać pojedynku z Mascherano. Chwilę później z piłką w polu karnym znów znalazł się Messi. Argentyńczyk nie zdołał utrzymać się na nogach i obrońcy Manchesteru zażegnali niebezpieczeństwo.
W 27. minucie całe Wembley zawrzało. Xavi doskonale wypatrzył stojącego w polu karnym Pedro. Hiszpański skrzydłowy znalazł się sam przed bramką rywala i z zimną krwią strzałem przy krótkim słupku pokonał bezradnego van der Sara, dając swojemu zespołowi prowadzenie! Po golu tym gra nieco się uspokoiła. Taki stan rzeczy nie trwał jednak zbyt długo. Już sześć minut po bramce Pedro Manchester doprowadził bowiem do wyrównania! Po niedokładnie wykonanym rzucie z autu przez Barcelonę piłkę przejęli gracze United. Rooney zagrał piłkę do Giggsa, który z kolei podał to Hernandeza. Meksykański pomocnik oddał piłkę Rooneyowi, który uszczęśliwił angielskich kibiców, trafiając do siatki. W tej sytuacji Giggs znajdował się na spalonym, lecz nie zauważył tego arbiter. Spalony był jednak tak minimalny, że do sędziego nie można mieć najmniejszych pretensji.
Barcelona mimo straty gola dalej cierpliwie grała piłką. Uderzeniami z dystansu holenderskiego bramkarza próbowali pokonać Xavi i Andres Iniesta, ale próby te nie przyniosły powodzenia. Cztery minuty przed końcem pierwszej połowy „Azulgrana” miała rzut wolny. Piłkarze Guardioli postanowili rozegrać go krótko, a z piłką w polu karnym znalazł się Pedro, który jednak nie zdołał utrzymać się przy futbolówce. Po chwili doskonałą dwójkową akcję przeprowadzili Villa i Messi. Argentyńczyk nie zdołał dość do piłki po podaniu kolegi z drużyny i futbolówka przeszła jedynie wzdłuż pola karnego. Do końca pierwszej połowy wynik nie uległ już zmianie. Barcelona remisowała do przerwy na Wembley z Manchesterem United 1:1. Druga połowa zapowiadała się naprawdę pasjonująco.
FC Barcelona triumfatorem Ligi Mistrzów w 2011 roku (fot. Tuttosport.com)
I właśnie taka była. Po przerwie piłkarze obu drużyn wyszli na murawę w niezmienionych składach. „Barca” od samego początku drugiej części gry uzyskała przewagę. W pierwszych minutach drugiej połowy co chwila znajdowała się z piłką pod polem karnym rywala, na 20. metrze akcje jednak zazwyczaj kończyły się, dobrze ustawiona obrona Manchesteru blokowała uderzenia z dystansu i dośrodkowania w pole karne, przez co Barcelona mogła uzyskać jedynie rzuty rożne, z których zagrożenia pod angielską bramką nie było. W 52. minucie spotkania „Duma Katalonii” miała znakomitą okazję do tego, aby ponownie wyjść na prowadzenie. Prawą stroną boiska do akcji włączył się Alves, który dzięki prostopadłemu podaniu znalazł się tuż przed van der Sarem i przegrał pojedynek z holenderskim bramkarzem. Uderzenie kolegi dobijał jeszcze Messi, ale uderzył zbyt lekko i strzał ten zablokowali obrońcy United.
Dwie minuty później Argentyńczyk był już jednak skuteczny. Defensorzy angielskiego zespołu zostawili Messiemu sporo miejsca, a ten zdecydował się na strzał z dystansu z około 20 metrów. Był on na tyle precyzyjny, że nie zdołał obronić źle ustawiony van der Sar i to Barcelona prowadziła 2:1! Pod koniec pierwszego kwadransa drugiej połowy mecz został przerwany na kilkadziesiąt sekund. Stało się tak, ponieważ jeden ze znajdujących się na stadionie kibiców zdołał przedostać się na murawę. Gra tymczasem uległa zaostrzeniu. Po bezpardonowych wejściach sędzia zmuszony był do ukarania żółtymi kartkami Alvesa i Carricka. W 63. minucie Iniesta, podobnie jak przy akcji bramkowej, podał do Messiego. Tym razem najlepszy strzelec tegorocznej edycji Ligi Mistrzów nie zdołał trafić do siatki, dobrze interweniował bowiem golkiper Manchesteru.
Po chwili „Blaugrana” po raz kolejny zagroziła bramce rywala. Ponownie w polu karnym pokazał się znakomicie dysponowany Alves, który dograł do stającego tuż przed bramką Messiego. Zdobywca Złotej Piłki próbował skierować piłkę do siatki piętą, ale niebezpieczeństwo zażegnał stojący przed linią bramkową Evra. Ataki Barcelony trwały dalej. Po kolejnej akcji doskonale z dystansu uderzał Xavi, lecz strzał ten w świetnym stylu obronił van der Sar. Golkiper Manchesteru złapał również uderzenie Iniesty. Na bardzo dużą przewagę „Barcy” postanowił zareagować Ferguson, dokonując pierwszej zmiany w składzie swojego zespołu. Boisko opuścił Fabio, a zastąpił go Portugalczyk Nani. Nie może on jednak zaliczyć wejścia do udanych, został bowiem z łatwością ograny przez Messiego. Argentyńczyk został co prawda powstrzymany, ale nie był to koniec akcji.
Po rzucie rożnym piłka trafiła bowiem do Sergio Busquetsa, który zagrał do Villi. Hiszpański napastnik znalazł się z piłką przed polem karnym rywala i pięknym technicznym strzałem podwyższył prowadzenie Barcelony. 20 minut przed końcem regulaminowego czasu gry „Azulgrana” prowadziła już więc z Manchesterem United dwoma bramkami, a kibice ekipy z Camp Nou rozpoczęli na Wembley wielkie świętowanie. Manchester nie zamierzał się poddawać, lecz jedynie Rooney był w stanie w jakikolwiek sposób zagrozić bramce rywala. Kilka chwil po golu Villi Anglik znalazł się przed polem karnym hiszpańskiego klubu, ale przewrócił się i stracił futbolówkę. Mimo głośnych protestów gracza Manchesteru sędzia nie dopatrzył się przewinienia, choć to chyba miało jednak miejsce.
Symboliczna chwila – Eric Abidal z opaską kapitana wznosi do góry trofeum za zwycięstwo w Lidze Mistrzów (fot. Tuttosport.com)
Trener United próbował zmienić obraz gry kolejną roszadą w składzie. Zamiast Carricka na murawę wszedł Paul Scholes. W 78. minucie spotkania gracze angielskiej drużyny po raz kolejny mogli mieć pretensje do sędziego. Villa dotknął piłki ręką w polu karnym, gdy próbował minąć go Giggs. Arbiter tego nie zauważył i nakazał dalszą grę. Hiszpan nie zrobił tego zresztą z premedytacją. Podopieczni Fergusona ze wszystkich sił starali się zdobyć kontaktowego gola. Świetnie na przedpolu grał w tym meczu Valdes, który kolejnym dobrym wyjściem nie pozwolił na stratę bramki, powstrzymując Hernandeza. Sześć minut przed końcem regulaminowego czasu gry z dystansu próbował Nani, ale uderzył obok słupka. Pierwszej zmiany dokonał tymczasem Guardiola. Przy aplauzie katalońskiej części publiczności z murawy zszedł strzelec trzeciej bramki, Villa. Zastąpił go Seydou Keita.
Owacja była jednak jeszcze głośniejsza, gdy na boisko wszedł Carles Puyol. Największy nieobecny w podstawowym składzie Barcelony pojawił się w miejsce Alvesa. Koledzy z drużyny natychmiast przekazali doświadczonemu obrońcy opaskę kapitańską. Sędzia do drugiej połowy doliczył trzy minuty. Niewiele brakowało, aby rezultat podwyższył jeszcze Iniesta, który zauważył dalekie wyjście z bramki van der Sara. Przelobować bramkarza rywali jednak nie zdołał. Udział w finale Ligi Mistrzów w piłkarskim CV zapisać sobie będzie mógł również Ibrahim Affelay, który w samej końcówce zmienił Pedro. Holenderski skrzydłowy zdołał oddać nawet strzał w kierunku bramki rywala, lecz nie pokonał swojego rodaka. Po chwili węgierski arbiter zakończył to spotkanie i wszyscy sympatycy Barcelony mogli triumfować wygraną swojej ekipy w finale Ligi Mistrzów. Mecz, który zapowiadany był jako spotkanie dekady, nie zawiódł. Po doskonałym pojedynku Barcelona pokonała Manchester United 3:1 i to ona wygrała tegoroczną edycję Champions League!
Świętowaniu nie było końca. Najpierw na trybunę honorową wszedł sir Alex Ferguson, a tuż za nim pojawili się jego piłkarze. Smutni gracze United odebrali srebrne medale przy owacji na stojąco całego stadionu. Później przyszedł czas na dekorację Barcelony. Wszyscy spodziewali się, że puchar za wygraną w Lidze Mistrzów wzniesie, podobnie jak dwa lata temu, Carles Puyol. Tak się jednak nie stało. Opaska kapitańska powędrowała do piłkarza, który jeszcze całkiem niedawno walczył o życie w szpitalnej sali. Mowa oczywiście o Ericu Abidalu, który po operacji niespodziewanie bardzo szybko doszedł do świetnej formy. To Francuz odebrał trofeum z rąk prezydenta UEFA, a dopiero później powędrowało ono do Puyola. Na murawę z pucharem jako pierwszy wyszedł bowiem najlepszy strzelec Barcelony i według wielu najlepszy piłkarz świata, Leo Messi. Nie sposób przecenić wkładu Argentyńczyka w zdobycie pucharu, bez niego końcowy triumf byłby bardzo trudny do osiągnięcia. Messi wraz z kolegami może oddać się już tylko zasłużonemu świętowaniu i odpoczynkowi, Barcelona jest obecnie najlepszą klubową drużyną na Starym Kontynencie!
Komentarze28
~
~realfan
barcelona kontrolowała przebieg spotkania choć na
początku w cale się na to nie zapowiadało 3 bramki
to trochę mało szczerze mówiąc mogło być
więcej a MU stać było na kilka zrywów i bramka
roonaya byla tego efektem choć pierwsze 15 min były
obiecujące.gratulacje dla barcelony
GI
Grzegorz Ignatowski
Spodziewałem się wyrównanego meczu, przed meczem
przewidywałem, że chłodny Manchester poskromi
gorący temperament Barcelony. Nic takiego się nie
stało, Barca udowodniła swoją klasę w stylu
godnym najsilniejszej drużyny na świecie
zasługując tym samym na porównania do Realu z lat
50-tych… Nawet tak znakomici i doświadczeni
piłkarze jak Scholes, Giggs, Ferdinand czy van der
Sar nie zdołali znaleźć sposobu na Blaugrane.
Wielkie brawa dla Barcy, gratulacje dla kibiców i
życzę jeszcze większych emocji w przyszłym
sezonie
~
~ziabka1724
Barca górą Rooney do kanałów :) Brakowało nam
trochę Puyola naszego słoneczka nad zachmurzonym
londyńskim niebem ale On jak zwykle nas nie
zawiódł i pojawił się jako kapitan który dumnie
prowadzi swoją drużynę do celu :) Barca strzela
zawsze gola strzela a M_Chester strzela strzela do
kibela :) Puyol dziękujemy za piękny prezent na
naszą rocznicę Te Quieremos Cię :-*-: Viva Barca
Victoria para Los Mejores por siempre… :)
~
~MUFAN
Gratulację dla Barcy zagrała dobry mecz…
Glory Glory Man United !!!
~B
~fan Barcelony
SZok , nie dotarło to jeszcze do mnie , dla mnie
graczem meczu Abidal ……. każdy wie dlaczego
G
Gol
Niby sędziowie pomagają Barcelonie, a to co
wyprawiał w tym meczu sędzia wyjątkowo nadaję
się do głębszej analizy. Po pierwsze Evra
zatrzymał piłkę ręką i było to jako tako
zagranie umyślne, po drugie 8 fauli Valenci który
przynajmniej 3 razy uderzył w Messiego z impetem, po
trzeci gol z spalonego Rooneya (nie wiem czym się tu
zachwycać, to że chłopak ma kopyto to wiadomo ale
to że strzelił z 11 m bramkę nawet nie w okienko
to chyba nie żądna „niesamowita bramka”) po czwarte
faul Michaela Carricka który kwalifikował się na
czerwoną kartkę. Ze strony sędziego błędy na
szczęście nie wybaczyły wyników. Gole Messiego i
Villi były tak cudowne że człowiekowi chciało
się płakać. Manchester nie potrafił zbudować
składnej akcji, wbili gola po szczęśliwym trafie,
do przerwy powinno być 2 lub 3 – 0, natomiast
zakończyło to się jak się zakończyło. Barcelona
zagrała klasę lepiej i po prostu była najlepszą
drużyną.
~
~MUFC
Oj oj … Stwierdzam fakt że jesteś kibicem
Smerfów więc mam do ciebie pytanie a raczej sparwe.
Zapytaj się kibiców Barcy czy lepiej stracić
bramkę z spalonego czy w 40sekundzie?! hahaha… MAN
UNITED !!!!
~
~Marcin77
No cóż-jeden Wayne Rooney nie da rady pociągnąć
gry całego zespołu szczególnie,gdy gra się
przeciwko takiej Barcelonie;/…Ryan Giggs-ewidentnie
ostatnia afera obyczajowa mu zaszkodziła. Edwin Van
der Sar- już chyba pora najwyższa na emeryturę.
Paul Scholes-to samo!… Jako fan REALU MADRYT-choć
z ciężkim sercem,to gratuluję FCB zwycięstwa…;P
~
~simon_gt
tak chcialem dodac, ze podniesienie pucharu przez
Abidala to naprawde ladny gest i widac, ze to jest
zwyciestwo LM, a dla niego takze zwyciestwo w walce z
rakiem !!! brawo !!!
~
~ManUni
Bracelona cóż jest dobra ale wszyscy znany prawdę
dlaczego ich najlepszy zawodnik jest taki dobry
„gdyby messiemu barcelona nie podąwala chormonu to
by byl taki jak dziecko z 5 klasy szkoly
podctawowki”a ja widzę w manchester united
!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
~
~75567643
dsfdf rrscvghddc
~
~Pablos
ty wierny kibicu z gimnazjum..jestes uposledzony
umyslowo
G
Gol
Człowieku po pierwsze zachowuj się kulturalnie i
nie pleć bzdur, w jakiej 40 sekundzie ? Gol ze
spalonego (minimalnego) był bodajże w 28 minucie
mecz, natmoiast twoje zagranie ręką było w drugiej
połowie i to gdy Manchester przegrywał już 3-1.
Jestem kibicem Chelsea i szanuje Manchester, ale jak
widać ty tego nie robisz, ok. Człowieku jest to
kulturalna strona, a nie Devil Page i inne strony
gdzie główną rozrywką jest wyzywanie innych
drużyn, może tam zawitaj ?
~
~Kibic
gol zdobyty przez Manchester nie powinien być
uznany. Spalony minimalny ale był!
~
~Żurek
Z Mutantami się nie wygrywa. A sędziowie i Uefa
faworyzują FCB. Żadna drużyna nie gra Pięcioma
napastnikami. Za 5 lat tak będzie grał Manchester
City to Pedały Katalońskie dostaną z 7:0.
G
Gol
Podaj przykład faworyzowania Barcelony. Jeżeli
chodzi o udawanki to wklep w wyszukiwarkę – „Ronaldo
Best Actor” i po obejrzeniu tego filmu zacznij
wyzywać Ronaldo. Manchester City ma kupę kasy i
prawda jest taka skład że może dojdą do
półfinału, obecnie nie mają szans. Ludzie
zrozumcie to że Kartka dla Pepe była zasłużona i
że każdy gracz zawszę trochę oszukuje. Sędziowie
faworyzują Barcelona, a dwu mecz Inter – Barcelona
to co ? Co wtedy Josep powiedział ?
Tylko jak on przegra po błędzie sędziego robi z
siebie ofiarę losu. Tak było w Chelsea, Interze i
teraz w Realu. Pogodzicie się z tym że wygrała
piłka i murowanie bramki nigdy nie przyniesie
rezultatu.
~
~realfan
hej ty wyżej na pewno tak będzie 7 do 0 tak tak
wierzymy że tak się stanie
~
~Grd
Niestety barca wygrała. Równie dobry manchester
mógł oddać walkovera i sie nie potrzebnie
męczyć. Każdy mecz barcelony to mecz jednej
drużyny, tak jakby to był trening wyżej
wymienionej drużyny. Nudzi mnie ta gra. Co Za dużo
to nie zdrowo. Jeden czy dwa strzały z dystansu. I
caly czas akcje po pół godziny aby wejść z piłka
do bramki. . I tak w kółko. .
~
~jarek
Moim zdaniem powinien być walkower dla ManU
~
~borubarson
nie wiem czy ty oglądałeś ten mecz czy inny ale
tutaj barca grała bardzo szybką piłką i akcje
były co chwila z małymi przerwami na odpoczynek i
kilka kontr menchesteru więc nie gadaj że akcje co
pół godziny. Wygrała drużyna lepsza nie da się
tego ukryć ale przyznam że po MANU spodziewałem
się znacznie więcej może zorbią jakieś transfery
do środka pola w przyszłym sezonie to wtedy
powalczą i z barceloną.
~
~skr
Gratuluję Barcelonie zasłużonego zwycięstwa :)
G
gilbert3
SAF zapomniał, że gra z Barceloną, a nie z
pachołkami pomalowanymi w Bordowo-Granatowe paski. Z
wielkim bólem serca muszę przyznać, że chyba
jedyny skuteczny sposób na grę Barcelony wymyślił
pan JM – a mówię tak dlatego, że strasznie nie
lubię, gdy gra wygląda tak jak spektakl teatralny,
włącznie z zapuszczaniem trawy i wywieraniem presji
na działaczy/sędziów oraz szukaniem winnych
wszędzie poza samym sobą. W grze Manchesteru
zabrakło tej agresji, którą charakteryzował się
Real Madryt. Za to mecz był przepiękny dla
koneserów pięknej piłki, za to był zdecydowanym
rozczarowaniem dla tych, którzy szukają w piłce
boiskowego chamstwa, cwaniactwa i gry w napięciu.
Rozkoszujmy się tą grą, bo Real na pewno zrobi
wszystko, żeby to w przyszłym sezonie popsuć.
~
~fapfap
MU nie mial w ogole serodka
~
~kamil
BARCA moze wygrala LM ale dalej jest cienka
~
~fapfap
racja nie to co Real przeciez oni wygrali puchar
kraju a barca tylko lige i LM co to jest
~S
~Wujek Same Zło
Czyżby jego eminencja prezes Pis-u surfuje po
igolu?? wtf??
~
~BUhahahha
Huhahahah, fapfap, porównaj sobie drużyny LM i
pucharu króla, w pucharze króla biorą drużyny z
Segundy itd. a w Lidze tylko najlepsi, LM to
najbardziej prestiżowe rozgrywki Europy, sory
fapfap, zawsze chwaliłem twoje wypowiedzi, ale teraz
mi się chce śmiać.
~
~fapfap
wiesz co to ironia? smieje sie jak pisza ze barca
wygrala LM i sa cieniakami ….