
Trener, który w 2023 roku wprowadził Puszczę Niepołomice do ekstraklasy, a w klubie pracuje od sierpnia 2015 roku.
Tomasz Tułacz urodził się 29 grudnia 1969 roku w Mielcu. Dorastał na osiedlu tuż przy stadionie Stali, w czasach, gdy klub miał dwa tytuły mistrza Polski, a on z kolegami oglądał zza ogrodzenia treningi Grzegorza Laty, Henryka Kasperczaka i innych reprezentantów. Ojciec, pracownik WSK, miał legitymację uprawniającą do wejścia na wszystkie wydarzenia sportowe w mieście i zabierał go na mecze. Do piątej klasy Tułacz trenował pływanie, najlepiej szło mu w stylu motylkowym, ale zabrakło mu wzrostu. Trafił do klasy piłkarskiej i przez trzy lata nie zagrał żadnego meczu, bo był za mały i słabszy od kolegów. Po siódmej klasie trener nie zabrał go na obóz, a on został w Mielcu i chodził na „Wakacje z piłką” Witolda Karasia, gdzie okazało się, że jest najlepszy z całej grupy. Całe lato odbijał piłkę o ścianę bloku i piaskownicę, a po powrocie kolegów z obozu z dnia na dzień trafił do podstawowego składu. Rok później grał w reprezentacji Polski juniorów.
Debiutował w niej w NRD w Magdeburgu, jeszcze przed siedemnastymi urodzinami, i strzelił gola. Do dziś pamięta moment, gdy zagrano Mazurka Dąbrowskiego, i to, że cały drżał. Technikum skończył zaocznie, bo treningi pierwszej drużyny Stali były rano. Grał w pomocy, zawsze do przodu, z dobrą techniką i strzałem z dystansu. Dla Stali Mielec rozegrał w ekstraklasie ponad 120 meczów. Był podstawowym zawodnikiem olimpijskiej reprezentacji Janusza Wójcika, ale złamana kostka po zderzeniu z bramkarzem wyeliminowała go tuż przed eliminacjami, więc po srebro igrzysk w Barcelonie koledzy pojechali bez niego. Testował w Rot-Weiss Essen, gdy trenerem Stali był Franciszek Smuda, ale sponsor mieleckiego klubu nie dogadał się z Niemcami. Grał jeszcze w Stali Stalowa Wola, z którą awansował do ekstraklasy, oraz w Stali Rzeszów, a siedem ostatnich lat kariery spędził w Tłokach Gorzyce. Jako piłkarz wykonywał stałe fragmenty, bo nie miał warunków fizycznych, i to z nich zrodziła się jego późniejsza specjalizacja.
W Gorzycach został grającym asystentem trenerów i wiedział już, że pójdzie w tę stronę. Licencjat z wychowania fizycznego zrobił w Ostrowcu Świętokrzyskim, a magisterkę na Uniwersytecie Rzeszowskim. Pierwszy kurs trenerski robił w Mielcu u Zenona Książka, który, jak mówi, nastawił go na ten zawód, i zaczął go jeszcze jako zawodnik, w wieku 22 lub 23 lat. W czerwcu 2004 roku powierzono mu prowadzenie Tłoków Gorzyce. Rok później odmówił roli drugiego trenera, gdy zespół był w czołówce, i wrócił do Mielca, gdzie pracował z czternastolatkami w Szkole Mistrzostwa Sportowego. Mówi, że młodzież idzie za trenerem w ogień, ale w piłce młodzieżowej trzeba mieć trzy lub cztery etaty, żeby żyć.
Pracował potem w IV-ligowej Stali Mielec (2006), w Resovii (od listopada 2007 roku), z którą awansował do II ligi, i znów w Stali. W trzeciej lidze utrzymał Stal, która przy skromnym budżecie grała praktycznie samymi młodymi wychowankami, a po obozie na Słowacji usłyszał od tych samych działaczy, którzy namawiali go do pracy, że mają innego trenera. Wcześniej, jak mówi, z lojalności odrzucił konkretną ofertę z wyższej ligi. W 2012 roku wrócił do Resovii, która zajęła czwarte miejsce w II lidze, ale spadła z powodów licencyjnych. Od lipca 2013 roku prowadził Siarkę Tarnobrzeg, której przed sezonem obiecywano medale za samo utrzymanie, a zajęła trzecie miejsce i o włos nie awansowała. Po sześciu meczach nowego sezonu, we wrześniu 2014 roku, dostał podziękowanie. Przyznał potem, że odczuł to tak samo jak odejście ze Stali.
Bez pracy odbył w marcu 2015 roku staż w Red Bull Salzburg u Adiego Huttera, gdzie Marco Rose prowadził zespół U-23. Zapamiętał ustawienie 4-2-2-2, regułę, że do drużyny nie trafiał zawodnik wolniejszy niż cztery sekundy na 30 metrów, i to, czym jest „zorganizowany chaos w grze”. 13 sierpnia 2015 roku dostał telefon z Puszczy Niepołomice, która była na końcu tabeli II ligi. Prezes Jarosław Pieprzyca zadzwonił z propozycją, spotkali się na zamku w dniu meczu Pucharu Polski z Lechią Gdańsk, a następnego dnia Tułacz przygotowywał drużynę na sobotni mecz z Wisłą Puławy. Podpisał roczny kontrakt i zaznaczył, że chce, żeby to klub zaproponował mu przedłużenie. Pierwszą rundę zakończył na 11. miejscu, cały sezon na siódmym, a w 2016 roku zdobył licencję UEFA Pro. Rok później Puszcza awansowała do I ligi.
W I lidze Puszcza występowała sześć sezonów i trzy razy dochodziła do ćwierćfinału Pucharu Polski, po drodze eliminując między innymi Koronę Kielce, Wisłę Płock i dwa razy Lechię Gdańsk. Po wygranej z Lechią we wrześniu 2016 roku mówił, że chciał wpuścić ją „w chaos”. W sezonie 2022/2023 zespół zajął w lidze piąte miejsce. W barażach pokonał na wyjeździe Wisłę Kraków 4:1, a w finale Bruk-Bet Termalikę Nieciecza 3:2 po dogrywce, i po raz pierwszy w historii klubu awansował do ekstraklasy. Kibice nazwali go „Napoleonem”. Przed półfinałem z Wisłą nawiązał do słów jej trenera Radosława Sobolewskiego, że Puszcza wymusza rzuty wolne i gra na czas, co, jak mówi, zjednoczyło jego drużynę. Puszcza grała w ekstraklasie w sezonach 2023/2024 i 2024/2025, w tym drugim dotarła do półfinału Pucharu Polski. 12 maja 2025 roku, po porażce 2:3 ze Stalą Mielec, spadła z ligi. Tułacz powiedział wtedy, że pierwszy raz od dziesięciu lat nie zrealizował podstawowego celu. Po spadku z klubu odeszło osiemnastu piłkarzy, a drużyna została przebudowana niemal od nowa. W maju 2024 roku miał najdłuższy staż w jednym klubie ze wszystkich trenerów na szczeblu centralnym w Polsce. W maju 2026 roku jego czterechsetny mecz w Puszczy był wyjazdem do Mielca, na stadion Stali, i kibice obu klubów uczcili go banerem.
Puszcza Tułacza kojarzy się z grą bezpośrednią i stałymi fragmentami. Napisał o nich pracę na AWF w Warszawie, „Skuteczność wykonywania stałych fragmentów i ich wpływ na wynik meczu oraz osiągane cele”. W Resovii, jak mówi, 34 z 54 goli w sezonie zdobyli ze stałych fragmentów, nie licząc rzutów karnych. Warianty są ustalone, ale wybiera je wykonawca na boisku, dlatego zawodnicy muszą zająć wyznaczone miejsca, a cały zespół ustawia się według planu. Tułacz odpiera zarzuty o granie na czas i mówi, że na odprawach nie ma żadnych działań spowalniających grę. Kiedy trener Lecha Mariusz Rumak powiedział o jego zespole, że piłka po stałych fragmentach po prostu spada w polu karnym, Tułacz uznał to za deprecjonowanie.
Ze względu na to, jak zmienia role, trudno opisać jego drużynę ustawieniami. Bramkarze Puszczy, zawsze młodzieżowcy, muszą kopać piłkę celnie na kilkadziesiąt metrów, a stoperzy mają instynkt strzelecki i zdobywają wiele goli. Przy rzutach z autu piłkę mają wrzucać zawodnicy, którzy potrafią zrobić to oburącz na dużą odległość. Na te same pozycje Tułacz posyła zawodników o zupełnie różnych charakterystykach. W jednym meczu z Jagiellonią Białystok zespół przegrywał do przerwy 0:3 i po zmianach w przerwie odrobił straty. Nie lubi komplikować rozmów o futbolu fachową terminologią.
Co roku przebudowuje kadrę. Ściąga nieoczywistych, bardzo młodych zawodników z niższych lig, a Puszcza sprzedaje ich do ekstraklasy. Mówi, że to jego model funkcjonowania. Do ekstraklasy trafili tak między innymi Szymon Kobusiński, Karol Knap i Michał Perchel, a bramkarze Marcin Staniszewski, Karol Niemczycki i Gabriel Kobylak przeszli z Puszczy do Arki Gdynia, Cracovii i Radomiaka. Tułacz uważa, że trzeba ustalić zasady i ich przestrzegać, bo szatnia wyczuje trenera, który nie jest sobą, a nowej taktyki nie wprowadzi się bez wsparcia zespołu. Za jego kadencji sztab urósł z dwóch trenerów i trenera bramkarzy do dwa razy większego, z dwoma analitykami i dwoma trenerami przygotowania motorycznego. Przyznaje, że jako piłkarz i młody trener zbyt mało czasu spędzał z dziećmi, więc dziś namawia zawodników, by dni wolne od treningów spędzali z rodziną. Do pracy w Niepołomicach dojeżdżał ponad sto kilometrów z Mielca razem ze sztabem, który też stamtąd pochodzi, i traktował drogę jako część pracy.
„Upraszczamy w pewien sposób nasz futbol, gramy bardzo bezpośrednio, co sprawia, że nie jest łatwo zabrać nam piłkę poprzez pressing” (Weszło, maj 2024)
„Jestem taki, że o piłce nie myślę tylko wtedy, gdy śpię” (Weszło, grudzień 2018)
305
meczów
1,28
punktu na mecz
104
zwycięstwa · 79 remisów, 122 porażki
| Okres | Klub | Pkt/mecz | |||
|---|---|---|---|---|---|
| od sierpnia 2015od 1 ligi do Ekstraklasy | od 1 ligi do Ekstraklasy | 305 | 104-79-122 | 1,28 |
środa, 28 października · Puchar Polski, 1/16 finału
poniedziałek, 2 listopada · 1 liga, 13. kolejka





