Wisła Płock pokonała Puszczę Niepołomice 2:1 po dogrywce i awansowała do kolejnej rundy Pucharu Polski. Choć Płocczanie długo kontrolowali spotkanie, gospodarze po przerwie pokazali zupełnie inną twarz i doprowadzili do wyrównania. Ostatecznie o awansie Wisły przesądził gol Samuela Akere w dogrywce.
Puszcza Niepołomice i Wisła Płock ze sporymi zmianami w składach
Trener Tomasz Tułacz zdecydował się na liczne zmiany w składzie i w meczu z Wisłą Płock postawił głównie na rezerwowych. Z ostatniego spotkania z Lechią Gdańsk miejsce w pierwszej jedenastce zachowali jedynie Wiktor Kowal i Filip Szabaciuk. Do kadry wrócił Adrian Piekarski, którego zabrakło w poprzednim meczu. Obrońca Puszczy od razu wrócił także do podstawowego składu. W jedenastce znalazł się także absolutny debiutant, Szymon Gaweł, który ostatnie miesiące spędził w rezerwach. Puszcza Niepołomice, mimo rywalizacji z klubem z PKO Ekstraklasy, nie postawiła na najmocniejszy możliwy skład. Pomimo ostatniego zwycięstwa Niepołomiczanie nadal znajdują się w strefie spadkowej Betclic 1. Ligi. Wychodzi więc na to, że zespół Tomasza Tułacza za priorytet obrał sobie rozgrywki ligowe, a Puchar Polski traktuje jako okazję dla zawodników, którzy w ostatnim czasie mieli problemy z regularną grą.
Wisła Płock również przystąpiła do tego spotkania z mocno zmienionym składem względem ostatnich meczów. W wyjściowej jedenastce utrzymali się jedynie Rafał Leszczyński, Patryk Kun i Marcin Kamiński. W zespole Adama Majewskiego nie zabrakło także debiutanta i swoje pierwsze minuty w barwach Nafciarzy rozegrał Przemysław Misiak. Płocczanie mogą uznać początek sezonu za naprawdę udany. Niezła sytuacja w tabeli pozwala Wiśle na większy spokój, jednak trener Adam Majewski zdecydował się na szeroką rotację. Spotkanie z Puszczą było ważną okazją dla zawodników, którzy dotychczas odgrywają mniejszą rolę w drużynie. Said Hamulić i Marcin Flis z pewnością liczyli na więcej minut, niż otrzymywali do tej pory. Mecz pucharowy stanowił więc dla nich doskonałą szansę, aby pokazać swoje umiejętności i przekonać szkoleniowca do częstszego stawiania na nich.
Samo spotkanie od początku nie było wymieniane w gronie najciekawszych starć tej rundy. Może się jednak okazać bardzo przydatne dla obu trenerów, którzy sprawdzają rozwiązania rzadziej stosowane w rozgrywkach ligowych. Dodatkowo sytuacja w Pucharze Polski pozwala obu zespołom myśleć o walce o awans do kolejnych rund. Dla Puszczy i Wisły może to być szansa na osiągnięcie czegoś więcej, niż wskazywałyby na to same ligowe priorytety.
Wisła Płock przeważała i udokumentowała to pięknym golem
Pierwsze minuty spotkania przebiegały pod dyktando Wisły Płock, która już na początku przeprowadziła groźną akcję. W 4. minucie, po udanym odbiorze piłki w polu karnym Puszczy, okazję miał Krystian Pomorski. Jego strzał nie zagroził jednak bramkarzowi, choć wprowadził nieco chaosu w szeregi gospodarzy. Zespół Tomasza Tułacza próbował zagrozić rywalom po stałych fragmentach gry, lecz Płocczanie nie dali się zaskoczyć i nadal przeważali. W kolejnych minutach goście kontynuowali ataki, a swoje szanse mieli Deni Jurić oraz Patryk Kun. Groźnie zrobiło się w 15. minucie, gdy trójkową akcję rozegrali Gleb Kuchko, Fabian Hiszpański i Jurić. Po wywalczeniu piłki przez Białorusina okazję do dośrodkowania miał Hiszpański. Pomocnik świetnym zagraniem odnalazł dobrze ustawionego napastnika Wisły Płock, lecz Australijczyk spudłował i piłka powędrowała ponad bramką.
Dalsza część pierwszej połowy to nadal dominacja Wisły Płock, która nie pozwalała Puszczy na zbyt wiele. W 28. minucie goście w końcu dopięli swego po stałym fragmencie gry. Fabian Hiszpański posłał świetne dośrodkowanie z rzutu rożnego, które wykorzystał Hamulić, zdobywając piękną bramkę przewrotką. Po stracie gola Puszcza dwukrotnie zagroziła bramce Płocczan. Szczególnie groźna była próba Filipa Szabaciuka, jednak gospodarze ostatecznie nie zdołali doprowadzić do wyrównania. Wisła Płock była natomiast blisko podwyższenia prowadzenia w 35. minucie. Sędzia podyktował rzut karny za faul Szymona Gawła na Przemysławie Misiaku. Do piłki podszedł Fabian Hiszpański, ale nie wykorzystał jedenastki. Wiktor Kowal bez większych problemów obronił jego bardzo słaby strzał.
Końcowe minuty pierwszej połowy upłynęły spokojnie i wynik nie uległ już zmianie. Wisła Płock dominowała i powinna prowadzić wyżej, nawet pomimo zmarnowanego rzutu karnego. Na plus wyróżniała się przede wszystkim linia pomocy, a szczególnie Krystian Pomorski, który mógł mieć na swoim koncie minimum dwie asysty. Wśród pozytywów można wymienić również Gleba Kuchkę, który prezentował się bardzo dobrze na prawym wahadle. Puszcza Niepołomice była natomiast jedynie tłem dla rywali, a jej największym pozytywem pozostawał Wiktor Kowal.
Puszcza Niepołomice z zupełnie inną twarzą w drugiej połowie
Druga połowa początkowo zapowiadała się podobnie do pierwszej. Wisła Płock już na początku stworzyła sobie szansę na zdobycie drugiej bramki w tym spotkaniu. Po podaniu Krystiana Pomorskiego Said Hamulić oddał strzał sprzed pola karnego, ale piłka minęła bramkę o centymetry. Po tej sytuacji Wisła nieco odpuściła, a do około 60. minuty goście kontrolowali grę. Rozgrywali piłkę, jednocześnie od czasu do czasu nadziewając się na kontry Puszczy, z których wychodzili jednak bez większych problemów. Gospodarze zaczęli stwarzać coraz większe zagrożenie pod bramką Wisły i byli bardzo blisko zdobycia kolejnego pięknego gola w tym meczu. Po strzale Igora Pieprzycy z około 25 metrów piłka trafiła w poprzeczkę.
Zespół Adama Majewskiego zaczął mieć problemy i nie prezentował już takiej pewności jak wcześniej. Ofensywa wyglądała zdecydowanie gorzej, choć Said Hamulić nadal aktywnie uczestniczył w akcjach i niejednokrotnie pomagał w kreowaniu dogodnych sytuacji. Puszcza z kolei stwarzała coraz większe zagrożenie i dłużej utrzymywała się przy piłce. Duża w tym zasługa Felipe Nascimento, który ożywił grę w środku pola gospodarzy. Portugalski pomocnik sam był bliski zdobycia bramki w 75. minucie, ale Rafał Leszczyński zdołał skutecznie interweniować.
Kolejna groźna sytuacja miała miejsce w 81. minucie. Po podaniu Bartosza Kurzeji Trubeha oddał groźny strzał, zmuszając bramkarza Wisły do interwencji. Dwie minuty później Puszcza Niepołomice dopięła swego i doprowadziła do wyrównania. Gospodarze ruszyli z kontrą po stykowej sytuacji we własnym polu karnym, a całą akcję napędził przede wszystkim Olaf Korczakowski. Młody napastnik idealnym podaniem obsłużył Bartosza Kurzeję, który wyrównał stan rywalizacji.
Po tym golu obie drużyny zaczęły tworzyć więcej sytuacji. W 91. minucie Puszcza ponownie stworzyła dogodną okazję, tym razem z Gjonim w roli głównej. Albańczyk oddał jednak słaby strzał, który próbował jeszcze dobić Kurzeja. Ostatecznie regulaminowe 90 minut nie przyniosło rozstrzygnięcia i czekała nas dogrywka.
Wisła Płock ostatecznie wygrywa w dogrywce
Wisła Płock i Puszcza Niepołomice w pierwszej połowie dogrywki nie były zbyt skłonne do atakowania. Oba zespoły były już wyraźnie zmęczone spotkaniem i nie oglądaliśmy żadnych ryzykownych akcji. Zawodnicy próbowali niekonwencjonalnych podań, czego przykładem była próba Samuela Akere, ale poza tym emocji boiskowych nie było zbyt wiele. Najgroźniejsza sytuacja miała miejsce w samej końcówce, gdy Puszcza ruszyła z kontrą. Gjoni wygrał pojedynek fizyczny z Gallapenim i ruszył w kierunku bramki gości. Następnie, na połowie rywali, zagrał na wolne pole do Kurzeji. Napastnik Puszczy ostatecznie uderzył jednak wprost w Rafała Leszczyńskiego. W trakcie tej części dogrywki urazu doznał również Konrad Kasolik, który musiał opuścić boisko.
Druga połowa dogrywki przyniosła gola dla gości. Po rzucie wolnym dla Płocczan piłka została wybita w stronę Felipe Nascimento. Pomocnik Puszczy źle ją jednak przyjął, co stworzyło okazję do strzału dla Samuela Akere. Skrzydłowy Wisły pewnie uderzył z dystansu i w 109. minucie dał swojej drużynie prowadzenie. Mimo straty gola Puszcza nadal starała się wyrównać stan rywalizacji. W 112. minucie, po dośrodkowaniu Nascimento z rzutu rożnego, niewiele brakowało, aby po zamieszaniu piłka wpadła do siatki.
Końcowe minuty upłynęły przede wszystkim pod znakiem obrony wyniku przez gości. Wisła Płock cofnęła się, czekając na końcowy gwizdek arbitra, a Puszcza próbowała wszelkich sposobów, aby wyrównać i doprowadzić do rzutów karnych. Ostatecznie, mimo dużych problemów w trakcie spotkania, Wisła Płock awansowała do kolejnej rundy, wygrywając 2:1.
Puszcza z pewnością napsuła krwi gościom i mimo bardzo słabej pierwszej połowy może zaliczyć ten mecz do udanych. Ostatecznie o zwycięstwie Wisły przesądziły spryt i doświadczenie. Po tym triumfie Płocczanie mogą jak najbardziej myśleć o kolejnych etapach Pucharu Polski. Mimo że ich występ jako całość można ocenić najwyżej jako niezły, Wisła pokazała, że dzięki swojemu stylowi gry może zajść w tegorocznych rozgrywkach naprawdę daleko.
Zobacz także:
Sensacja w Tarnobrzegu! Siarka Tarnobrzeg pokonuje Lecha Poznań!
Czarni Sosnowiec przegrali z SK Brann 0:3 w Europa Cup Women










