
Trener z akademii Escoli Varsovia, który ofensywną piłkę wniósł do Skry Częstochowa, Legii Warszawa i Chrobrego Głogów.
Marek Gołębiewski urodził się 18 maja 1980 roku w Piasecznie. Jako zawodnik był silnym technicznie napastnikiem, typową „dziewiątką” grającą tyłem do bramki. Grał między innymi w KS Piaseczno, Gwardii Warszawa, Radomiaku Radom i Pilicy Białobrzegi, a kilka lat spędził w Grecji.
Ekstraklasę zobaczył przez zbieg okoliczności. Przeszedł do Świtu Nowy Dwór Mazowiecki, który miał grać w drugiej lidze, a przez aferę korupcyjną i kary degradacji znalazł się w najwyższej. W sezonie 2003/2004 rozegrał tam sześć meczów i strzelił jednego gola, w przegranym 1:3 meczu z Legią, Arturowi Borucowi. Podobnie było w Grecji. Na Rodos miał występować w drugiej lidze, a od razu grał w pierwszej. Sam mówi o sobie, że jest „w czepku urodzony”.
Od dziecka kibicował Barcelonie. Jako piłkarz pewnych rzeczy w treningu nie rozumiał, bo nie wiedział, po co je robi. Dopiero praca trenerska uświadomiła mu, jak chce grać. W Pilicy Białobrzegi nagrał razem z ojcem hymn klubu, który kibice słuchali z głośników przed meczami. Na kursach trenerskich potrafił wyciągnąć gitarę i zaśpiewać.
Trenerem został jeszcze jako piłkarz. W 2011 roku objął drużynę młodzieżową Pilicy, a rok później trafił do Escoli Varsovia, warszawskiej filii szkoły Barcelony. Mając 31 lat, przyszedł do akademii jako jeden z trenerów szukających rozwoju. Spędził w niej osiem lat, od młodszych grup do Centralnej Ligi Juniorów, a w 2019 roku był jednym z trzech dyrektorów sportowych akademii, odpowiedzialnym za grupy od U8 do U13. Na poziomie U18 prowadził zespół razem z Markiem Brzozowskim, bez podziału na pierwszego trenera i asystenta. Uczył się tam od Carlosa Alósa i Wojciecha Stawowego. Z Escoli zabrał metodologię, którą potem stosował wszędzie, i zrozumiał, że chce pracować z seniorami.
Równolegle od 2015 roku prowadził czwartoligową Spartę Jazgarzew, co trwało trzy lata. Z funkcji zrezygnował w lipcu 2018 roku, bo nie mógł pogodzić jej z prowadzeniem drużyny U18 w CLJ. 10 stycznia 2020 roku objął czwartoligową Ząbkovię Ząbki po Łukaszu Chmielewskim.
Latem 2020 roku dostał pierwszą pracę na szczeblu centralnym, w drugoligowej Skrze Częstochowa. Miał dwa zadania: utrzymać zespół i znaleźć się wysoko w klasyfikacji Pro Junior System. Skra grała ofensywnie, z jedenastoma młodzieżowcami w kadrze, a po rundzie jesiennej była piąta. Jesienią zaczęła od pięciu wygranych z rzędu, ale wiosną przez dziewięć spotkań nie wygrała, a kontuzje mocno dokuczyły wąskiej kadrze. 17 maja 2021 roku klub rozstał się z trenerem, który według własnych słów oba cele wypełnił. Gołębiewski zapamiętał uzasadnienie prezesa, że „z tej mąki chleba nie będzie”. Prezes pochodził z branży cukierniczej, więc trener odpowiedział, że skoro pracuje w piekarniczej, to pewnie wie, co mówi. Sam uznał potem, że dokonywał za mało zmian w składzie, i potraktował to jako lekcję.
W czerwcu 2021 roku został trenerem rezerw Legii Warszawa, grających w III lidze. Miał oferty z pierwszej ligi, ale świadomie wybrał pracę na czwartym poziomie. Zapowiadał futbol szybki, oparty na grze po ściankach i z pierwszej piłki. 25 października 2021 roku, po porażce 1:4 z Piastem Gliwice i zwolnieniu Czesława Michniewicza, przejął pierwszy zespół. Legia była wtedy piętnasta w lidze po siedmiu porażkach, a równolegle grała w Lidze Europy ze Spartakiem Moskwa, Leicester City i Napoli. Ofertę przyjął bez wahania, a okazję porównał do pięknej dziewczyny, która na dyskotece prosi do tańca. Zapowiedział, że woli wygrać 4:3 niż 1:0, i że drużynie brakuje przede wszystkim głowy, a nie przygotowania fizycznego. Seria porażek się jednak nie skończyła. 12 grudnia 2021 roku po porażce 0:1 z Wisłą Płock sam zrezygnował, a Legię objął Aleksandar Vuković. Uzasadniał, że przy dużym kryzysie piłkarze potrzebują trenera, który zna ich lepiej niż ktoś z rezerw. Do końca sezonu znów prowadził rezerwy. Kilka lat później mówił, że 40 dni w Legii było „jak rok albo nawet dwa lata w innym klubie”.
9 czerwca 2022 roku został trenerem pierwszoligowego Chrobrego Głogów, który kilka tygodni wcześniej przegrał finał baraży o ekstraklasę z Koroną Kielce. Telefon z Głogowa był dla niego tak zaskakujący, że z początku nie wiedział, kto dzwoni. Przyznał potem, że sama praca w rezerwach Legii nie wystarczyłaby, by klub z I ligi po niego sięgnął, i że krótki epizod w pierwszej drużynie otworzył mu tę drogę. Chrobry po jego przyjściu miał ośmiu nowych zawodników. Po trzech porażkach z rzędu pojechał z drużyną nad wodę, na kajaki i siatkówkę, a potem „po męsku szczerze pogadali”. Dyrektor klubu po przegranych meczach przychodził do niego uspokajać, a trener podkreślał, że brak nerwowych ruchów udziela się szatni. Zespół zakończył rundę jesienną na czwartym miejscu i strzelał dużo bramek, choć też dużo tracił, a cały sezon 2022/2023 skończył na dziewiątym. 6 sierpnia 2023 roku, po trzech kolejkach nowego sezonu i porażce 0:5 w Niecieczy, został zwolniony.
Przez niemal dwa lata nie pracował. 16 czerwca 2025 roku objął drugoligowe Zagłębie Sosnowiec, które po spadku z I ligi szukało powrotu na wyższy poziom. Powtarzał, że celem jest wygrywanie każdego meczu i gra do przodu. Pracował tam do 6 września, po ośmiu meczach.
Od stycznia 2026 roku prowadzi Mławiankę Mława, trzecioligowca z Mazowsza, który walczył o utrzymanie. Powiedział, że potrzebuje do tego siedmiu zwycięstw, i tyle wygrał. Na wiosnę drużyna dotarła też do półfinału Mazowieckiego Pucharu Polski, odpadając z KS CK Troszyn.
Gra Gołębiewskiego opiera się na kontroli piłki, wyprowadzaniu jej od tyłu i grze „na ściankę”. W Skrze poświęcał dużo czasu na wprowadzanie piłki od tyłu, aż zawodnicy wiedzieli, gdzie mają stać, kiedy się rotować i gdzie wbiegać. Posiadanie piłki nie jest dla niego celem samym w sobie. Chodzi o to, żeby stworzyć przestrzeń za plecami rywala. Mówi, że „stara” piłka barcelońska, oparta wyłącznie na posiadaniu, jest już za nim, i wspomina mecz z Olimpią Elbląg, w którym Skra miała 75 proc. posiadania i przegrała. Wzoruje się na Atalancie Bergamo i ceni Antonio Conte.
Ustawienia dobiera pod zawodników. Przed objęciem Legii powiedział, że jego zespoły z reguły grają w ataku trójką obrońców, ale może grać i czwórką. W Legii faktycznie korzystał z obu rozwiązań: grał zarówno 4-1-4-1, jak i 3-4-3. W Zagłębiu Sosnowiec drużyna w sparingach przed sezonem 2025/2026 broniła czwórką, a Bartosz Boruń grał jako skrzydłowy, a nie wahadłowy. Tłumaczył, że filozofia w niższych ligach to kwestia doboru ludzi: kto nie ma kreatywnych zawodników, musi ich znaleźć.
Ma konkretne poglądy na szkolenie. Uważa, że Centralna Liga Juniorów nie jest dobrym pomysłem, bo po niej następuje zderzenie z seniorami, i że uzdolniony 16-latek powinien grać w seniorach w czwartej lub trzeciej lidze. Przy awansie zawodnika z U18 do drugiego zespołu patrzy na parametry motoryczne, rozumienie gry i charakter. W szatni ceni humor i otwartość, tłumaczy piłkarzom, dlaczego nie grają, i przyznaje, że w razie potrzeby potrafi zareagować stanowczo.
„Ze swoją filozofią wolę zginąć niż w ogóle jej nie mieć.” (Weszło, luty 2021)
„Wolę wygrać 4:3, niż 1:0.” (Prawda Futbolu, październik 2021)
14
meczów
1,00
punktu na mecz
4
zwycięstwa · 2 remisy, 8 porażek
| Okres | Klub | Pkt/mecz | |||
|---|---|---|---|---|---|
| od sierpnia 2026III liga gr. 1 | III liga gr. 1 | 14 | 4-2-8 | 1,00 | |
| 20252 liga | 2 liga | 8 | 1-3-4 | 0,75 | |
| 2022–20231 liga | 1 liga | 39 | 13-10-16 | 1,26 | |
| 2021Ekstraklasa | Ekstraklasa | 8 | 3-0-5 | 1,13 | |
| 2020–20212 liga | 2 liga | 33 | 14-5-14 | 1,42 |





