Zagłębie Sosnowiec było przed sezonem wymieniane jako główny kandydat do awansu. Głośne transfery i wsparcie miasta – to miały być czynniki decydujące o sukcesie. Tymczasem po zwycięstwie z Sokołem Kleczew na inaugurację przyszła seria trzech z rzędu kompromitujących porażek. Kibice są wściekli, a pozycja trenera Gołębiewskiego jest zagrożona. Słaby start Zagłębia to wielkie rozczarowanie.
Po wygranej z Sokołem zespół w trzech meczach stracił 11 bramek, a strzelił zaledwie jedną. Razi brak pomysłu w ataku pozycyjnym i kulejąca obrona. Kibice pytają – dlaczego jest tak źle, skoro miało być tak pięknie? A prezydent Sosnowca zapowiada zdecydowane kroki.
Ekstraklasowe aspiracje
Aspiracje klubu sięgają ekstraklasy. Tyle tylko, że awans na ten szczebel w 2018 roku zakończył się błyskawicznym spadkiem. Od tej pory zespół ugrzązł na pierwszoligowej mieliźnie, aż w 2024 roku nastąpił spadek klasę niżej. Zamiast błyskawicznego powrotu sezon 2024/2025 kończył się w fatalnej atmosferze. Gdyby nie punkty zdobyte jesienią Zagłębie mogłoby spaść do 3. Ligi. Nowy trener Marek Gołębiewski obiecywał walkę o awans, ale na razie drużyna patrzy bardziej w dół tabeli.
W 1. kolejce Zagłębie podejmowało na wyjeździe absolutnego beniaminka z Kleczewa. Mimo tremy debiutanta, jaką mógł odczuwać Sokół, podopieczni Gołębiewskiego wygrali z dużymi problemami 2:1. W drugiej serii gier możemy mówić o kompromitacji Zagłębia, jaką była porażka z Resovią Rzeszów 1:5. Wydawało się, że na papierze sosnowiczanie są dużo mocniejsi, ale to ambitny zespół z Rzeszowa triumfował w spektakularny sposób. Co prawda czerwona kartka dla Kacpra Siuty już w 22. minucie wpłynęła na wynik meczu, ale wynikała ona z ewidentnego błędu w obronie. Po tamtym spotkaniu trener Gołębiewski oskarżany był o błąd taktyczny. Po doprowadzeniu do wyrównania przy grze w dziesięciu Zagłębie dalej atakowało, odkrywając się, i pozwalając Resovii na zabójcze kontry.
Spotkanie z Hutnikiem Kraków w Pucharze Polski nie miało większej historii, a Zagłębie przegrało 0:3 po kompromitującej grze. W przerwie trener Gołębiewski zmienił czterech zawodników, a Dennis Rakels i Andrzej Niewulis zostali odsunięci od składu na mecz z Unią Tarnów.
Sam mecz z Unią miał podobny przebieg jak spotkanie z Resovią. Bardzo ofensywny początek Zagłębia; sytuacje Borunia i Szykavki, po czym wyjątkowo głupia czerwona kartka dla Patryka Gogóła (kopnięcie rywala). Dalsze ataki Zagłębia, umożliwiły Unii wykorzystanie Kamila Sabiłły, napastnika, który uwielbia ustawiać się za plecami obrońców. Sabiłło strzelił dwie bramki i prowadzi w klasyfikacji strzelców Betclic 2. Ligi. Jak wytłumaczyć słaby start Zagłębia?
Wreszcie w 4 kolejce Zagłębie zagrało z rezerwami Śląska Wrocław na wyjeździe. Tym razem przynajmniej nie przegrało. W 34. minucie bramkę strzelił Dennis Rakels. Był to gol rzadkiej urody, ale sosnowiczanie ciągle za często gubili piłkę w środku pola, czego efektem było kilka sytuacji dla Wrocławian i w konsekwencji wyrównanie. Gra była lepsza, a Szykavka mógł przechylić szalę na korzyść Zagłębia, ale za wcześniej, by mówić o przełomie. Było to 1:1 ze wskazaniem na „rezerwistów”.











