
Portugalski trener od juniorów: z Benfiką sub-19 wygrał w 2022 roku Ligę Młodzieżową UEFA, potem prowadził Dunkierkę i Levante.
Luís Manuel Ferreira de Castro urodził się 7 maja 1980 roku w Moreira de Cónegos, w okolicach Bragi na północy Portugalii,. Nie był zawodowym piłkarzem. W dzieciństwie trenował piłkę ręczną w Callidas Clube z Vizeli, futsal w fundacji Jorge Antunesa i karate, ale nigdy nie grał w piłkę jedenastoosobową. Futbol kochał mimo to tak bardzo, że jego ojciec, który chciał, by się uczył, zakazywał mu go oglądać w wieku 14, 15 i 16 lat: „Zabraniam ci oglądać piłkę, to jest chore”. Ojciec uważał, że piłka nie da mu chleba.
Studiował nauki o sporcie w instytucie w Bragançy. Zajęcia z futbolu prowadził tam profesor João Quina, który według Castro już ponad dwadzieścia lat temu wyprzedzał swoją epokę i prowadził wszystkie zajęcia z piłką, bo „futbol był dla niego grą”. Inspirację znalazł w FC Porto José Mourinho z sezonu 2002/2003, w drużynie, w której, jak mówi, „wszyscy myślą i robią to samo”. Wie, że droga trenera, który nie był piłkarzem, jest dłuższa niż byłych zawodników, ale uważa, że „kiedy już się dochodzi, to się dochodzi przygotowanym”.
Zaczął w Vizeli. W weekendy przyjeżdżał z uczelni, by prowadzić zajęcia w tamtejszych szkółkach, a po studiach dostał do prowadzenia infantis, czyli najmłodsze drużyny w rywalizacji. Później Moreirense, które chciało rozwijać młodzież, powierzyło mu funkcję koordynatora szkolenia i trenera juniorów do lat 19. Awansował z nimi do ligi krajowej, a to mistrzostwo juniorów było jego pierwszym tytułem. Po zmianie zarządu wrócił do Vizeli, gdzie prowadził kolejne roczniki. W 2011 roku portugalski szkoleniowiec Luiz Felipe, którego nie znał, ściągnął go na podstawie rekomendacji wspólnego znajomego Tozé Mendesa do Al-Nassr w Arabii Saudyjskiej. Prowadził tam drużynę do lat 15 i koordynował akademię. Przez sezon pracy, głównie dzięki skautingowi, liczba juniorów w kadrach młodzieżowych wzrosła tam z dwóch do dziewięciu i jedenastu. Klub chciał go zatrzymać, ale on wrócił do Portugalii.
W 2012 roku trafił do Vitórii Guimarães. Zaczął od iniciados, czyli zespołu do lat 15, a potem zarząd poprosił go o koordynowanie całego szkolenia i prowadzenie juniorów. Przez lata łączył futbol z lekcjami pływania, pracą nauczyciela wychowania fizycznego w szkołach podstawowych i w domach opieki. Z domu wychodził rano, wracał o 22 albo 23, a czasem o drugiej czy trzeciej w nocy, bez świąt i weekendów, z tygodniem urlopu w roku. Mówił, że pensję dostaje za osiem godzin, a reszta to hobby. Pod jego kierunkiem akademia Vitórii wychowała, jak twierdzi, cztery czy pięć osób w każdej młodzieżowej reprezentacji kraju, a klub wzmocnił finanse, bo przejął go w trudnej sytuacji, a zostawił w dobrej. Wśród wychowanków wymienia André Almeidę.
W 2016 roku wyjechał na rok na Węgry, do Debreceni VSC. Znał kraj ze studenckiego Erasmusa, a podczas jednej z wizyt poprowadził tam siedmiotygodniowy cykl wykładów o tym, jak pracuje portugalski trener. Klub zatrudnił go jako koordynatora szkolenia. Po roku filozofie rozjechały się i klub, który nie chciał go puścić, zaproponował mu stanowisko dyrektora sportowego z kierowaniem całą piłką. Odmówił, bo nie był szczęśliwy, a „pieniądze to nie wszystko”, i wrócił do Vitórii, gdzie koordynował szkolenie i prowadził drużynę do lat 23.
Pierwszą pracę w seniorach dostał w maju 2019 roku w Panetolikosie w Grecji. Rozstał się z klubem w październiku 2019 roku po jednym remisie i pięciu porażkach w sześciu meczach. Wspomina, że drużyna zagrała dobry mecz u PAOK-u, a Abel Ferreira, trener PAOK-u, pogratulował mu po spotkaniu. Poziom organizacji greckiej piłki go jednak zaskoczył. Panetolikos pogratulował mu później mistrzostwa z Benfiką. W Grecji, mówi, stracił część romantyzmu, bo zobaczył, że są inne sposoby patrzenia na futbol. Po kilku miesiącach bez klubu zadzwoniła Benfica: 27 listopada 2019 roku objął młodzież. Odszedł Jorge Maciel, trener zespołu do lat 23, a Benfica szukała kogoś, kto zna portugalskie akademie. Castro mówi, że gdy Benfica puka, widzi się przez dziurkę od klucza, kto to, i otwiera drzwi, zanim zapuka.
W Seixal jego asystentem został Jorge Cordeiro, który poprawił nawet ćwiczenie, z którego Castro korzystał od dziesięciu lat. W sezonie 2021/2022 doprowadził sub-19 Benfiki do mistrzostwa Portugalii i do zwycięstwa w Lidze Młodzieżowej UEFA, w której Benfica z nim na ławce zagrała w dwóch finałach w dwóch edycjach. W Lidze Młodzieżowej wygrał między innymi ze Sportingiem. Po tym sukcesie dyrektor Salzburga powiedział mu w hotelu, że jego klub zagrał z drużynami z całego świata i nigdy czegoś takiego nie przeżył. Wśród jego wychowanków byli João Neves i Gonçalo Ramos, a Levante w swoim komunikacie wymienia też Antónia Silvę. Castro twierdzi, że żadnego z nich nie kupił: ktoś ich wcześniej wypatrzył, zakontraktował i szkolił. 2 czerwca 2022 roku został trenerem Benfiki B w drugiej lidze Portugalii.
We wrześniu 2023 roku USL Dunkerque, wtedy ostatnie w tabeli Ligue 2, zatrudniło go. Przyszedł w miejsce Mathieu Chaberta, który awansował klub do Ligue 2. Wybrał go Demba Ba, dyrektor piłkarski i były napastnik, który widział mecze Ligi Młodzieżowej z udziałem Benfiki i chciał drużyny „grającej i ładnej do oglądania”. Castro zaczął od pięciu porażek w sześciu meczach, ale utrzymał zespół. W kalendarzowym roku 2024 Dunkerque zdobyło w Ligue 2 więcej punktów niż ktokolwiek. W sezonie 2024/2025 zajęło czwarte miejsce i przegrało baraż o awans z Metz 0:1. W Pucharze Francji wyeliminowało po kolei Auxerre, Lille w rzutach karnych i Brest 3:2 po tym, jak przegrywało 0:2. W półfinale prowadziło z Paris Saint-Germain 2:0 do przerwy, a przegrało 2:4. Przed tym meczem Castro mówił, że to „prawie misja niemożliwa”, ale tak samo myślano o spotkaniu z Lille. Bruno Génésio z Lille, które odpadło po rzutach karnych, mówił o „drużynie, która gra bardzo, bardzo dobrze w piłkę, z dobrymi zasadami wyprowadzenia i bardzo precyzyjnym pomysłem na grę”.
Klub żegnał go jako trenera, który odwrócił los zespołu uznawanego już za skazany na spadek. W czerwcu 2025 roku przeszedł do FC Nantes, które chciało trenera o bardziej ofensywnej filozofii, i zabrał ze sobą Josego Costę, współpracownika z Dunkierki. Nantes rozpoczęło sezon słabo, a 11 grudnia 2025 roku, gdy drużyna była w strefie spadkowej, klub się z nim rozstał. Dziewięć dni później, 20 grudnia 2025 roku, Levante ogłosiło jego przyjście, godzinę po remisie 1:1 z Realem Sociedad. Levante, beniaminek, było wtedy ostatnie w tabeli, z dużą stratą do bezpiecznej strefy. Pierwszy mecz poprowadził w Sewilli. Castro przeszedł na 4-2-3-1 i postawił na skrzydłowych, a w środku pola na duet Kervin Arriaga i Pablo Martínez; Oriol Rey, który wcześniej grał niemal wszystko, przestał dostawać minuty, a drużyna wygrała w krótkim czasie tyle, co przez całą pierwszą część sezonu. Levante pokonało Sevillę 3:0, a w kwietniu 2026 roku jeszcze raz 2:0, i wróciło do walki o utrzymanie. Castro powtarzał wtedy, że trzeba brać maksimum punktów i że każdy mecz jest finałem. Levante skończyło sezon 2025/2026 na 16. miejscu, utrzymując się dzięki bilansowi bezpośrednich spotkań przy równej liczbie punktów. W sezonie 2025/2026 Levante, razem z Realem Sociedad, straciło w lidze najwięcej goli, a ratowała je skuteczność w ataku.
Castro ma opinię trenera analitycznego i metodycznego. Chce dominować: zespół agresywny w pressingu, mający piłkę wtedy, kiedy trzeba, ale gotowy wykorzystać wolną przestrzeń. Przyznaje, że z czasem stał się mniej romantyczny. W juniorach Vitórii miał mecze z 70 czy 80 procentami posiadania i lubił 40 podań do bramki. Dziś mówi, że drużyny muszą być silne we wszystkich fazach: stałe fragmenty, agresywna gra w obronie i szybkie przejścia. Trzeci gol Benfiki z Sportingiem w Lidze Młodzieżowej padł po szybkim kontrataku, a w jego zespole sprzed piętnastu lat taki gol by nie padł.
W Dunkierce prowadził treningi niemal wyłącznie z piłką: od przedsezonowego okresu nie poprowadził ani jednego treningu bez niej, a zawodnicy „uczą się szybciej”. Uzasadniał to prosto: w piłce najpierw kocha się piłkę. O zespole mówił: „ofensywny, próbujący raczej atakować niż bronić, chcący grać piłką, drużyna połączeń”. W Levante w sezonie 2025/2026 podstawowym ustawieniem było 4-2-3-1, które z czasem zmieniło się w bardziej stabilne 4-1-4-1; w sezonie 2026/2027 najczęściej ustawia zespół w 4-4-2 i 4-1-4-1. O presji wokół wyboru napastników mówił w radiu, że ci sami, którzy proszą o Ettę, rzuciliby się na niego, gdyby nie wystawił Espí. Zespół ma być agresywny i intensywny, z piłką pionowy, tak by w polu karnym przeciwnika działo się dużo.
Ma zasadę dotyczącą młodych: gdy 29-latek i 19-latek prezentują ten sam poziom, zagra młodszy, bo ma więcej miejsca na rozwój. Zastrzega jednak, że nie stawia na młodych dla zasady: „lubię zawodników z jakością”. Skład układa razem ze sztabem. Mówi, że sam nie wybiera jedenastki: każdy asystent układa własną, a wspólnie dyskutują, dlaczego ten zawodnik, a nie inny. Wzorami byli dla niego Mourinho, a potem Guardiola z czasów Barcelony, dziś stara się uczyć od każdego po trochu. Mówi, że skupia się tylko na tym, co kontroluje, a nie na tym, co o nim myślą.
„Nikt nie wygrywa niczego sam. Bardzo ufam swojemu sztabowi.” (CNN Portugal, kwiecień 2022)
„Gdy zaczyna się grać w piłkę, pierwszą rzeczą, którą się kocha, jest piłka, a nie bieganie czy bronienie.” (AFP, marzec 2025)
10
meczów
1,00
punktu na mecz
2
zwycięstwa · 4 remisy, 4 porażki
| Okres | Klub | Pkt/mecz | |||
|---|---|---|---|---|---|
| od października 2025La Liga | La Liga | 10 | 2-4-4 | 1,00 |





