
Z Legią Warszawa był mistrzem Polski jako piłkarz i jako trener (2020), a w Piaście Gliwice zbudował jedną z najlepszych obron w lidze.
Aleksandar Vuković urodził się 25 sierpnia 1979 roku w Banja Luce. Dzieciństwo na wojnie w Bośni wspomina jako, mimo wszystko, dobre: przez czterdzieści dni w mieście nie było prądu, ale, jak mówi, nie był uchodźcą i nigdy nie czuł się fizycznie zagrożony. Kilka lat później przeżył jeszcze bombardowanie Belgradu. Pierwsze kroki w piłce stawiał w OFK Lauš, potem był w Borcu Banja Luka. W szkole grał w koszykówkę jako rozgrywający i dostał propozycję od trenera młodzieży Borca, ale został przy piłce.
W 1995 roku przeniósł się do Belgradu, do juniorów Partizana, którego był zagorzałym kibicem i którego do tej pory oglądał tylko w telewizji. Na ostatnie wolne chwile chodził na mecze koszykarzy Partizana i, jak mówi, nie opuścił prawie żadnego spotkania Euroligi. W latach 1998-2000 grał w pierwszej drużynie, potem krótko w Milicionarze. Latem 2001 roku sprowadził go do Legii Warszawa trener Dragomir Okuka razem ze Stanko Svitlicą, obaj mało komu znani. W drugim meczu Vuković wszedł na boisko przy remisie z Groclinem, biegał na komendę „do przodu, wracaj”, aż zabrakło mu tchu; Okuka podobno przestraszył się, kogo sprowadził. Początek był trudny, bo Legia przegrywała, a winą obarczano obcokrajowców, ale sezon 2001/2002 zakończyła mistrzostwem, a Vuković uznano za najlepszego rozgrywającego ligi. Na spotkanie z prezydentem Kwaśniewskim razem ze Svitlicą kupił garnitury Hugo Bossa i do szatni przyszedł z metkami na rękawach, przekonując kolegów, że tak się nosi markowe ubrania w Serbii.
W 2004 roku odszedł w atmosferze skandalu: po wiadomościach o rozmowach z Wisłą Kraków kibice nazwali go „Pinokiem”, na Łazienkowskiej wywieszano transparenty, a próbę bicia ponoć powstrzymali koledzy z drużyny. Zawsze zaprzeczał, że z Wisłą rozmawiał. Po kilku miesiącach w greckim Ergotelisie wrócił do Legii, w 2006 roku został po raz drugi mistrzem Polski, a po przyjściu Jana Urbana jako pierwszy cudzoziemiec w historii klubu dostał opaskę kapitana. Był mentorem szesnastoletniego Ariela Borysiuka, a Borysiuka i Macieja Rybusa woził każdego dnia ze swojego Ursynowa na treningi. W grudniu 2008 roku odszedł z Legii: zaproponowano mu, że zostanie do końca sezonu i wtedy „zobaczymy, czy się przydasz”, a Urban nazwał go „upartym Serbem”. Polskie obywatelstwo ma od 2008 roku. Po krótkim epizodzie w greckim Iraklisie wybrał Koronę Kielce, bo zaufał ówczesnemu prezesowi Tadeuszowi Dudce, i rozwiązał kontrakt w Grecji, zanim podpisał niższy w Polsce. Karierę zakończył w kwietniu 2013 roku. W Ekstraklasie rozegrał 242 mecze, co wtedy było rekordem wśród cudzoziemców. Mówi o sobie, że choć jest Serbem, jest „całkowicie polskim trenerem”.
Po zakończeniu kariery długo zastanawiał się, co robić, i postanowił zostać trenerem. W styczniu 2014 roku rozpoczął w Białej Podlaskiej kurs UEFA A i został asystentem Pachety w Koronie, do której zaprosił go prezes Tomasz Chojnowski. Po odejściu Hiszpana w czerwcu jego przyszłość była niepewna, a od stycznia 2015 roku pracował już w akademii Legii. Najpierw prowadził młodzież i rezerwy, a od sezonu 2015/2016 w sztabie pierwszego zespołu pracował u Stanisława Czerczesowa. Potem był asystentem kolejnych szkoleniowców, między innymi Besnika Hasiego, Jacka Magiery, Deana Klafuricia i Ricarda Sá Pinto. Dwa razy prowadził zespół awaryjnie: w 2016 roku w meczu z Wisłą Kraków po zwolnieniu Hasiego i w sierpniu 2018 roku po zwolnieniu Klafuricia. Mówi, że za pierwszym razem nie był gotowy. Najwięcej autonomii na ławce dał mu Magiera, z którym grali razem w Legii; tworzyli duet przeciwieństw, bo Magiera był zrównoważony i analityczny, a Vuković porywczy. Od Czerczesowa nauczył się zdejmowania presji z piłkarzy na konferencjach, od Sá Pinto oceniania potencjału zawodnika, a od Okuki, jak mówi, autorytetu, odwagi w decyzjach i wyczucia, kto potrzebuje wsparcia, a kto pochwały. W 2017 roku zapowiadał, że kiedy zostanie trenerem, niech mówią o nim, że jest „serbskim Probierzem” albo „serbskim Fornalikiem”, byle nie próbował być Kloppem. Kurs UEFA Pro skończył w kwietniu 2019 roku.
2 kwietnia 2019 roku przejął Legię po Sá Pinto, dziesięć kolejek przed końcem sezonu. Zespół prowadził w tabeli, ale mistrzostwo zdobył Piast i Legia została wicemistrzem. Po fatalnej rundzie finałowej zapowiedział, że w klubie zostaną nie ci, którzy są uważani za legionistów, tylko ci, których on za nich uważa. Z klubu odeszli zasłużeni Miroslav Radović, Arkadiusz Malarz i Michał Kucharczyk, a z Carlitosem, najlepszym strzelcem, nie mógł się dogadać. Sezon 2019/2020 zaczął słabo: Legia odpadła z Rangersami z eliminacji Ligi Europy, a po jedenastu kolejkach była dziewiąta. Przełom przyszedł w październiku, po wygranej z Lechem Poznań, w której Michał Karbownik zagrał na lewej obronie, a Luquinhas na pozycji ofensywnego pomocnika. 27 października Legia pokonała Wisłę Kraków 7:0, a potem seryjnie wygrywała. 11 lipca 2020 roku, na dwie kolejki przed końcem, pokonała 2:0 Cracovię i zdobyła czternasty tytuł mistrzowski. Rozwinęli się w niej młodzi piłkarze, między innymi Karbownik i Radosław Majecki. Jak mówił, był trzecim w historii Legii, który zdobył tytuł jako piłkarz i jako trener, a pierwszym cudzoziemcem.
Mimo to 20 września 2020 roku, po porażce 1:3 z Górnikiem Zabrze na początku sezonu 2020/2021, Legia ogłosiła jego zwolnienie. Do Legii wrócił po raz czwarty 12 grudnia 2021 roku, gdy klub był ostatni w tabeli, a trener Marek Gołębiewski podał się do dymisji. Przed powrotem poradził się Okuki, jak trudną sytuację zastanie. Wyprowadził zespół ze strefy spadkowej i zakończył sezon na dziesiątym miejscu. W kwietniu 2022 roku zapowiedział, że odejdzie z klubem po ostatnim meczu.
27 października 2022 roku został trenerem Piasta Gliwice w miejsce Waldemara Fornalika, gdy zespół był piętnasty; na pierwszej konferencji mówił, że chce zerwać z łatką legionisty i zapracować na własny sukces. Wiosną 2023 roku Piast grał jedną z najlepszych rund w lidze i skończył sezon na piątym miejscu. W kolejnych dwóch sezonach, 2023/2024 i 2024/2025, był dziesiąty. W marcu 2024 roku po meczu z Puszczą Niepołomice trener rywali Tomasz Tułacz oskarżył go o wejście w przerwie do szatni sędziów, a Komisja Ligi zdyskwalifikowała obu trenerów. W Gliwicach ograniczał go stan boiska, brak bazy treningowej i realia finansowe. 27 marca 2025 roku klub ogłosił, że współpraca zakończy się po sezonie; Vuković poinformował o decyzji piłkarzy dużo wcześniej, bo, jak mówił, w tej drużynie zawsze mówią sobie prawdę. Przedstawiał to jako odejście na własnych warunkach, kiedy uznał, że nie rozwinie zespołu bardziej. Pracę zakończył 30 czerwca 2025 roku.
Wiosną 2026 roku rozmawiał o pracy w Partizanie, klubie, któremu kibicuje od dziecka, i mówił, że choć rozmawiał z jego zarządami już wcześniej, tym razem czuł, że do tego dojdzie; o rezygnacji, jak twierdzi, przesądziły podziały i konflikty w klubie. 5 marca 2026 roku został trenerem Widzewa Łódź, czwartym w sezonie 2025/2026. W debiucie, 7 marca, Widzew wygrał 2:1 z Lechem Poznań, a w ostatniej kolejce, 23 maja, pokonał 2:1 Piasta i zakończył sezon na 14. miejscu, utrzymując się w Ekstraklasie. Vuković uważa to za swój największy sukces trenerski, obok mistrzostwa z Legią. 10 września 2026 roku, po słabym początku sezonu 2026/2027, został zwolniony. Jego następcą został Mateusz Stolarski.
Mówi o sobie, że jest trenerem pragmatycznym, nie defensywnym. Piast pod jego wodzą miał opinię drużyny dobrze zorganizowanej w obronie, a w sezonach 2023/2024 i 2024/2025 należał do zespołów, które traciły najmniej goli w lidze. Głównym celem zimowego zgrupowania przed wiosną 2023 roku było uszczelnienie defensywy. W lidze Piast najczęściej grał ustawieniem 4-2-3-1. W 2023 roku często stosował wysoki pressing dużą liczbą zawodników i budował ataki na szybkich wymianach podań w trójkątach. Sam przyznaje, że dawny partizanowski styl krótkich podań, który kiedyś lubił z Łukaszem Surmą, bywa nadmierny i dziś nie zawsze chciałby go widzieć w swojej drużynie. Vuković mówił, że nie ustala przed meczem celu wygrania jedną bramką i woli wygrywać wyżej.
W Legii w sezonie 2019/2020 grał najczęściej 4-2-3-1. W Widzewie wiosną 2026 roku, w walce o utrzymanie, grał głównie strukturą 3-4-3 z podaniami bezpośrednimi do napastnika, czasem także czwórką obrońców. Vuković mówił, że w trudnej sytuacji drużyna potrzebuje mało skomplikowanych rozwiązań i że chce docelowo grać proaktywnie.
Wynik stawia na pierwszym miejscu, bo za wynik trener jest rozliczany, ale mówi, że nie widzi sensu w grze nudnej. Zawodu uczył się u kolejnych trenerów Legii, od Czerczesowa przejął motto „problemów nie ma, są tylko ich rozwiązania”. Mówi, że trener nie powinien bawić się w menedżera, tylko pracować z ludźmi, którzy są w kadrze. Zespół stawia ponad jednostkami, a wzorów szuka też w koszykówce: do książek, które poleca, należą „11 pierścieni” Phila Jacksona i „Być liderem” Alexa Fergusona. Jest znany z emocjonalnych przemów do drużyny, ale protestuje przeciw łatce trenera, którego główną metodą jest „zapieprzanie”. Jako piłkarz był wybuchowy na boisku i przyznaje, że przy ławce też potrafi tak reagować, ale pilnuje, żeby sędziowie nie wyrzucali go z niej. W Gliwicach wprowadził zwyczaj, że obchodzący urodziny piłkarz wygłasza przed treningiem krótką mowę do kolegów; zdanie Tomasza Mokwy „uczciwa praca zawsze się obroni” zostało potem napisane nad drzwiami szatni. Przyśpiewki do szatni układał czasem spontanicznie, a czasem planował, jak przed mistrzostwem w 2020 roku.
„Jak się tonie, to ważne jest, by dotrzeć do brzegu.” (Weszło, wrzesień 2026)
„Oczywiście, nie ma dla mnie sensu grać nudną piłkę.” (Kanał Sportowy, wrzesień 2020)
19
meczów
1,32
punktu na mecz
6
zwycięstw · 7 remisów, 6 porażek
| Okres | Klub | Pkt/mecz | |||
|---|---|---|---|---|---|
| 2026Ekstraklasa | Ekstraklasa | 19 | 6-7-6 | 1,32 | |
| 2022–2025Ekstraklasa | Ekstraklasa | 98 | 36-35-27 | 1,46 | |
| 2021–2022Ekstraklasa | Ekstraklasa | 20 | 10-4-6 | 1,70 | |
| 2019–2020Ekstraklasa | Ekstraklasa | 57 | 33-8-16 | 1,88 | |
| 2016 |





