Śląsk Wrocław przyjechał na mecz 4. kolejki PKO BP Ekstraklasy na derbowe starcie z KGHM Zagłębiem Lubin. Osłabieni Wrocławianie zmierzyli się z wypoczętymi graczami Leszka Ojrzyńskiego, którzy mieli wolne od ligowego meczu w poprzedni weekend. Skwar panował podczas tej rywalizacji, ale atmosfera na boisku nie była niższa od tej mierzonej termometrem. Finalnie 2:1 wygrali gospodarze z Lubina.
Rotacje wymuszone i nie
Śląsk Wrocław dokonał za sprawą Ante Simundzy trzech zmian względem bezbramkowego remisu z Cracovią. Mariusz Malec zastąpił zawieszonego na dwa mecze Lamine Ba. Były zawodnik Pogoni Szczecin został wybrany na zastępcę centralnie ustawionego stopera w bloku pięcioosobowym. Michał Rosiak był etatowym prawym wahadłowym u beniaminka, ale to Alexander Timossi Andersson zaznał zaufania od słoweńskiego trenera. Letni nabytek zaliczył pierwszy występ od 1. minuty w tym sezonie. Trzecia roszada zaskakuje, ale wydawała się zrozumiała przed pierwszym gwizdkiem. Malaly Dembele partnerował w ataku Przemysławowi Banaszakowi, a Luka Marjanac grzał się na ławce rezerwowych.
Leszek Ojrzyński zamieszał w swojej pierwszej jedenastce i w każdej formacji oglądaliśmy nową twarz względem meczu sprzed dwóch tygodni z Legii Warszawa. Zlatan Alomerović zajął miejsce Jasmina Buricia w bramce. Trener wybrał Mateusza Grzybka i Igora Orlikowskiego, aby pilnowali prawej strony defensywy na pozycjach prawego wahadłowego i półprawego stopera. Damian Dąbrowski i Filip Kocaba – dobrze wspominamy pracę tego duetu w poprzedniej kampanii i to tę dwójkę podziwialiśmy od startu derbowej rywalizacji. Filip Szymczak przekonał do siebie 54-letniego trenera, który posadził na ławce Levente Szabo.
Zagrali inaczej niż dotychczas
Gospodarze derbów zaskoczyli swojego rywala mocnym wejściem, ponieważ Karol Niemczycki musiał interweniować już 1. minucie. Sebastian Kerk wrzucił w pole karne na Marcela Regułę, a reprezentant kadry U-21 wystawił futbolówkę Mateuszowi Grzybkowi. Jednak bramkarz WKS-u popisał się świetnym refleksem i wybronił uderzenie gracza Zagłębia Lubin.
Piłkarze Leszka Ojrzyńskiego byli bardzo odważnie nastawieni na pierwszą połowę, ponieważ to „Miedziowi” inicjowali wydarzenia boiskowe. Śląsk Wrocław ustawił się bliżej własnego pola karnego i powstrzymywał ataki przeciwnika. Obrona ekipy Ante Simundzy była zmuszana do licznych wybić piłki w powtarzalnym sposobie rozgrywania ataków zawodników 54-letniego trenera. Wrocławianie nie pękli pomimo regularnych dośrodkowań w „szesnastkę”.











