
Trener pressingu i odwagi w grze: w 2022 roku wprowadził Stal Rzeszów do 1. ligi, potem prowadził Widzew Łódź i Piasta Gliwice.
Daniel Myśliwiec urodził się 19 listopada 1985 roku w Jaśle. Jako chłopak grał w Gamracie Jasło, potem w Czarnych Jasło, gdzie występował na środku obrony; zapamiętał własną bramkę nożycami w meczu z Brzozovią. Wcześnie uznał, że zawodowym piłkarzem nie zostanie. Studiował w Krakowie i skończył studia w 2009 roku; kolega z tamtych lat opowiadał potem znajomemu piłkarzowi, że Myśliwiec chciał być najlepszy z każdego przedmiotu, a czego nie rozumiał, tego się uczył, dopóki nie załapał. Z domu wyniósł powiedzenie „nieważne jak mówią, ważne, że mówią”, które, jak twierdzi, uodporniło go na skrajne oceny.
Pierwsza praca przyszła 30 czerwca 2009 roku, kiedy niespełna 24-latek został grającym trenerem Strzelca Frysztak z podkarpackiej A klasy i dostał etat w gminnym ośrodku sportu obok boiska. Chciał sprawdzić, czy ten zawód w ogóle go interesuje. Piłkarze dziwili się, że poprowadzi ich niespełna 24-latek, który będzie z nimi grał, a jeszcze bardziej, gdy przyjechał wcześniej z Jasła i skosił murawę kosiarką. W jednym z pierwszych meczów zderzył się z własnym bramkarzem Mateuszem Bankiem, bo obaj chcieli rządzić obroną; padła bramka, wymienili słowa i, jak wspomina Banek, od tamtej chwili się dogadywali. Myśliwiec prowadził odprawy o rywalach, rozpisywał osobno pracę każdej formacji, zorganizował komplet dresów i kubki z herbem klubu. Frysztak wygrał rozgrywki bez porażki i awansował do klasy okręgowej, ale w grudniu 2010 roku Myśliwiec odszedł z 11. miejsca. Znajomi parsknęli śmiechem, gdy usłyszeli, że jedzie do Warszawy zdobywać Legię; po latach mówił, że ten śmiech przekonał go, że musi spróbować.
Rzucił, jak mówi, „trzy etaty” i wyjechał. Do Legii dostał się przez przypadek: podczas sparingu z Pilicą Białobrzegi razem ze znajomym wszedł na boisko, gdy ochroniarz zszedł z posterunku, i zostali, żeby oglądać treningi młodzieży. Prowadził je Tomasz Sokołowski, jego idol z dzieciństwa; jego asystent Arkadiusz Białostocki powiedział, że klub właśnie otwiera program staży. Dzień później, po rozmowie, Myśliwiec dostał staż, a równocześnie przyjęto go do nowej szkółki FC Barcelona (Escola Varsovia). Uczciwie powiedział im, że marzy o Legii, i nikt nie robił z tego problemu. Od 2011 roku był trenerem w akademii Legii; prowadził m.in. rocznik 1998 i powtarzał, że celem jest rozwój zawodnika, nie wynik. W 2016 roku przeszedł do pierwszej drużyny jako analityk. Początkowo odmawiał („nie będę gościem od komputerów, jestem trenerem”), ale pracował u Besnika Hasiego, Jacka Magiery i Aleksandara Vukovicia w sezonie, w którym Legia zdobyła mistrzostwo Polski i grała w Lidze Mistrzów. Po roku odszedł. Dariusz Pasieka powiedział mu, że do kursu UEFA Pro liczy się praca jako pierwszy trener albo asystent, więc w sezonie 2017/2018 został asystentem w Górniku Łęczna, a w 2018 roku na kilka miesięcy w Chojniczance Chojnice.
W styczniu 2019 roku objął trzecioligową Lechię Tomaszów Mazowiecki. Z klubu odeszło wtedy siedmiu podstawowych piłkarzy, a budżet, jak zapamiętał, był najniższy w lidze. Na pierwszym spotkaniu obiecał prezesowi Ryszardowi Judzie „kolektyw”. Widział w zespole zdrowie i chęć biegania, więc oparł go na intensywności i kontrpressingu, porównując go do RB Lipsk. Wprowadził jogurt naturalny z miodem po siłowni i wodę z cytryną jako naturalny izotonik; z bramkarzem Mateuszem Awdziewiczem, który pracował na etacie, spotykał się o siódmej rano na indywidualnym treningu. Namawiał go do gry wysoko na przedpolu: jeśli dziesięć razy wyjdzie dobrze, a raz się pomyli, błąd weźmie na siebie. Lechia skończyła sezon na trzecim miejscu. Myśliwiec odszedł na kilka miesięcy do Arki Gdynia, gdzie asystował Jackowi Zielińskiemu. Zieliński o jego pomyśle na stałe fragmenty powiedział: „Nie jestem przekonany, ale wyjdziemy na boisko, spróbujemy i wtedy zadecydujemy”, i to, jak twierdzi Myśliwiec, nauczyło go, że pierwszy trener nie musi rozpisywać pracy co do linijki. Gdy Zieliński odchodził, poprosił go, żeby został i pomógł nowemu trenerowi Aleksandarowi Rogiciowi. Myśliwiec wrócił do Tomaszowa w listopadzie 2019 roku, ale przez pandemię poprowadził tam tylko pięć meczów (po latach kibice skandowali jego nazwisko, gdy przyjechał obejrzeć rywala Widzewa). W drugiej połowie 2020 roku prowadził trzecioligową Wólczankę Wólka Pełkińska: prezes Mariusz Olejarka znał go od 2012 roku, bo Myśliwiec trenował w Legii jego syna. Doszedł tam do finału okręgowego Pucharu Polski. Starszemu zawodnikowi, który pracował w systemie zmianowym i nie zawsze zdążał na trening, powiedział: „zwolnij się szybciej, przyjedź do klubu, zjedz coś, odpocznij. Biorę to na siebie. W razie czego powiem, że ci robiłem indywidualną analizę”. We wrześniu 2020 roku znalazł się wśród trenerów zakwalifikowanych na kurs UEFA Pro.
W grudniu 2020 roku został trenerem Stali Rzeszów z drugiej ligi. Sezon 2020/2021 skończył na dziesiątym miejscu. Doświadczonych piłkarzy w drużynie, takich jak Patryk Małecki, Paweł Oleksy, Krzysztof Danielewicz i Andreja Prokić, przekonał szczerością: w przerwie pytał ich, co widzą z boiska, a przed sezonem otwarcie mówił, kto jest numerem jeden i dwa w obronie. Mówi, że jest chyba pierwszym trenerem, który ustawił Małeckiego na „dziesiątce”. Kiedyś sam krzyknął „druga piłka!”, choć uważał to za bezsensowne, po stracie gola przeprosił zespół. W 2021/2022 Stal prowadziła w tabeli od pierwszej do ostatniej kolejki. Awans do 1. ligi zapewniła sobie 27 kwietnia 2022 roku po remisie 3:3 z Hutnikiem Kraków, po 28 latach przerwy. Beniaminek skończył sezon 2022/2023 na szóstym miejscu i zagrał w barażach o Ekstraklasę, gdzie przegrał z Bruk-Betem Termalicą Nieciecza. Po sezonie Myśliwiec odszedł po konflikcie z dyrektorami sportowymi klubu. Prezes tłumaczył, że mógł zwolnić trenera albo czterdziestu pracowników. Zawodnicy chcieli wstawić się za nim u właściciela, ale poprosił, żeby tego nie robili: „Mnie nie pomożecie, a tylko sobie brudu narobicie”.
We wrześniu 2023 roku zastąpił w Widzewie Łódź zwolnionego Janusza Niedźwiedzia. W pierwszym sezonie Widzew skończył ligę na dziewiątym miejscu. Drużyna wygrała derby Łodzi z ŁKS 2:0 i po prawie 24 latach pokonała Legię Warszawa, 1:0 w marcu 2024 roku. Widzew wszedł w 2025 rok na dziewiątym miejscu, ale wiosną zdobył punkt w czterech meczach, a Myśliwiec stracił pracę 24 lutego 2025 roku po porażce 0:4 z Pogonią Szczecin. Zwolnienie nastąpiło w trakcie rozmów o nowej umowie; wiceprezes klubu tłumaczył je słabymi wynikami i zmianą sposobu gry wiosną. Trener pożegnał się wpisem: „Miało być mistrzostwo, zostały momenty”. Latem 2025 roku był brany pod uwagę w Piaście Gliwice, ale, jak mówił później, po Widzewie potrzebował czasu, żeby zrozumieć, co się wydarzyło, i nie był gotowy pracować z pasją.
23 października 2025 roku objął Piasta, ostatniego w tabeli Ekstraklasy po 10 meczach poprzednika Maxa Möldera, i przed pierwszym meczem miał tylko dwa treningi. Piłkarzom powiedział, że znają smak mistrzostwa Polski i smak walki o byt, a tego doświadczenia nie da się kupić. Sezon 2025/2026 Piast skończył na piętnastym, ostatnim bezpiecznym miejscu.
Opisuje swój punkt wyjścia jako pressing i wysoką obronę, a o dalszych rozwiązaniach decydują możliwości zawodników. W 2021 roku mówił, że nie jest niewolnikiem posiadania piłki: jeśli piłkarze nie mają jakości w kombinacyjnej grze, drużyna ma grać bardziej bezpośrednio. Pressing nazywał „nienegocjowalnym” (Widzew, grudzień 2024 roku) i chciał odbierać piłkę jak najbliżej pola karnego rywala, a ryzyko uważał za wkalkulowane w sposób gry. Po meczu w Kaliszu wpadł w szał, gdy w ataku pozycyjnym zaczęły się długie piłki: kto nie trzyma się tego, co ustalono w trudniejszym momencie, jego zdaniem nie nadaje się do zespołu. Nie ma jednego wzoru: czytał o Simeone, Guardioli i Kloppie, żeby zrozumieć, dlaczego są skuteczni, a nie żeby kopiować ich pomysły. W Stali mówił, że chce podnosić poziom piłki zamiast się cofać i grać z kontry. W pierwszej Lechii Tomaszów Mazowiecki grał 4-4-2 z rombem i dwiema mobilnymi dziewiątkami, a w drugim podejściu chował skrzydłowych do środka.
Widzew w sezonie 2024/2025 grał najczęściej 4-3-3, a Piast pod jego wodzą najczęściej ustawia w 4-4-2 i częściej niż rywale utrzymuje się przy piłce.
W szatni stawia na rozmowę. Nie szuka kozła ofiarnego po porażce, bo to on odpowiada za przygotowanie do meczu, a hierarchię w drużynie ogłasza otwarcie. Zawodnicy Widzewa opisywali, że nie punktował piłkarzy za błędy, tylko same błędy, a trening rozpisywał na asystentów, sam stojąc obok boiska i obserwując; dyrektor sportowy Widzewa Tomasz Wichniarek mówił, że plan treningu jest rozpisany co do minuty, łącznie z tym, kto przenosi bramkę. Zbudował sztab z ludzi, którzy kwestionują jego pomysły; spotkania pionu sportowego w Widzewie zaczynały się od rebusu, którego autorem bywał trener. Po nieudanym karnym w serii z Górnikiem Zabrze w Pucharze Polski (październik 2026 roku) powiedział: „no risk, no glory”.
Krytycy zarzucali mu upór. Rafał Gikiewicz mówił po odejściu trenera, że w decydujących momentach Myśliwiec nie słuchał podpowiedzi doświadczonych zawodników, a to, co chciał grać, gryzło się z kadrą. Widzew wiosną 2025 roku tracił po trzy bramki na mecz.
„Nie jestem niewolnikiem posiadania piłki, po prostu im lepsi są piłkarze, tym ładniej to wygląda” (Weszło, październik 2021).
„Pressing jest nienegocjowalny” (przed meczem z GKS-em Katowice, grudzień 2024).
40
meczów
1,53
punktu na mecz
18
zwycięstw · 7 remisów, 15 porażek
| Okres | Klub | Pkt/mecz | |||
|---|---|---|---|---|---|
| od października 2025Ekstraklasa | Ekstraklasa | 40 | 18-7-15 | 1,53 | |
| 2023–2025Ekstraklasa | Ekstraklasa | 56 | 22-12-22 | 1,39 | |
| 2020–2023od 2 ligi do 1 ligi | od 2 ligi do 1 ligi | 92 | 45-23-24 | 1,72 |
wtorek, 27 października · Puchar Polski, 1/16 finału
sobota, 31 października · Ekstraklasa, 13. kolejka





