Gonzalo Higuain w Juventusie za 94,5 mln euro, Mauro Icardi za 55 mln euro w Neapolu. Mamma Mia, czy ci Włosi znowu postradali zmysły!? Co ciekawe, są to transakcje jedynie pomiędzy klubami z Serie A. Bo działacze drużyn z Półwyspu Apenińskiego w kwestii transferów od lat postępują niezwykle nacjonalistycznie, działając wg. zasady „Jak drogo kupować, to tylko od swoich”. Tylko, czy rzeczywiście takie transakcje zawsze były opłacalne?
10. Gabriel Batistuta (2000) Fiorentina -> Roma – 32,5 mln euro
W 2000 roku „Batigol” był już po trzydziestce i zbliżał się do końca kariery, a na koncie nie miał ani jednego mistrzowskiego tytułu. Dlatego też oferta z Rzymu była dla niego i mającej problemy finansowe „Violi” zbawieniem. Działacze z Florencji bez wahania przyjęli ją i ze łzami w oczach pożegnali się z Batistutą. W końcu Argentyńczyk był związany z klubem przez całe lata 90. W Romie strzelił 20 goli w sezonie i zdobył scudetto. Jego wkład w sukces był spory. Mamy więc do czynienia z sytuacją win-win-win. Zadowolone były oba kluby, a i sam piłkarz miał się z czego cieszyć. Co prawda potem „Batigol” stał się zwykłym „Batim”, bo nagle przestał strzelać. Ale we Włoszech nie liczono się w tamtych czasach z pieniędzmi, więc fakt, że wydano 32,5 mln euro za napastnika mającego jeden udany sezon, uprzejmie przemilczano.
https://www.youtube.com/watch?v=pjKWkmYouII
9. Hernan Crespo (2002) Lazio -> Inter – 36 mln euro
Z „El Polaco” obyło się bez kontrowersji, sentymentalnych pożegnań itd. Crespo trafił do „Biancocelestich” na dwa sezony. Strzelił w nich blisko 40 goli, dał drużynie scudetto. Kiedy przyszła oferta na będącego w kwiecie wieku Argentyńczyka, po prostu pożegnano się z nim. A że Inter z powodu odejścia Ronaldo na gwałt potrzebował napastnika, bez wahania wyłożył całkiem okrągłą sumkę. Okazało się jednak, że na Stadio Giuseppe Meazza Crespo (18 meczów i siedem goli) nie strzelał tak często jak na Stadio Olimpico i po roku oddano go do Chelsea. Kasa poszło w błoto, a skąpego Morattiego bolało to przez dobrych kilka lat. Nigdy nie odważył się wydać równie wiele.
8. Filippo Inzaghi (2001) Juventus -> Milan – 37 mln euro
Z Juventusu odchodził skonfliktowany, bo w zespole było miejsce dla jednego z dwóch podobnych do siebie napastników. Klub wybrał Alessandro del Piero, mimo że Inzaghi strzelał podobną liczbę bramek. Oferty miał już wcześniej, ale na odejście z Turynu wybrał idealny moment. „Rossoneri” szukali kogoś o jego charakterystyce. Potem przez 11 lat grał w drużynie z Mediolanu, wygrywając dwukrotnie Ligę Mistrzów. Gdyby nie transfer do Milanu pewnie nigdy nie obrósłby legendą najlepszego lisa pola karnego w historii futbolu.
7. Pavel Nedved (2001) Lazio -> Juventus – 41,2 mln euro
„Bianconeri” potrzebowali nowego lidera środka pola po odejściu Zidane’a do Realu. Idealnego zmiennika upatrzyli sobie w Lazio, a że rzymski klub na gwałt potrzebował pieniędzy, by spłacić rosnące długi, latem 2001 roku doszło do jednej z największych transakcji we włoskim futbolu. Na przeszkodzie nie stanęli nawet kibice „Biancocelestich” protestujący przed siedzibą klubu, ani fakt, że na rozmowach z Luciano Moggim (ówczesny dyrektor sportowy Juventusu) nie stawił się prezes Lazio Sergio Cragnotti. Pavel Nedved przeszedł do „Starej Damy” i z miejsca stał się kluczowym piłkarzem zespołu, który zdominował na kilka lat boiska Serie A. A że w sposób nie do końca legalny, to ciii…nieważne…












