Przedostatni zespół Bundesligi postanowił nie czekać z decyzją zmiany trenera i sprowadził w zamian za Andre Breitenreitera Thomasa Dolla, który od lat nie pracował jako trener w Niemczech.
Od pewnego czasu wiadomo było, że Andre Breitenreiter jest na cenzurowanym i nie dokończy sezonu z Hannoverem 96. Jego zespół zajmował przedostatnie miejsce, w dodatku z rzeszą kontuzjowanych zawodników, co z miejsca nie dawało zbyt wielkich szans na poprawę wyników.
Czara goryczy przelała się w sobotę, kiedy to ekipa z Dolnej Saksonii, mimo dobrej gry przeciwko Borussii (do pewnego czasu), została rozgromiona aż 5:1. Nazwisko następcy okazało się jednak jeszcze większym zaskoczeniem aniżeli gra zespołu zagrożonego spadkiem przeciwko głównemu kandydatowi do mistrzostwa.
Powrót po latach

Roszada na stanowisku trenera nie może nikogo dziwić. O tym w Niemczech zdążyły media poinformować każdego. Aczkolwiek niespodzianką jest fachowiec, który od dłuższego czasu nie miał styczności z Bundesligą. Więcej szans dawało się takim szkoleniowcom jak Mirko Slomka czy Peter Stoeger. W mediach pojawiło się również nazwisko innego legendarnego szkoleniowca – Feliksa Magatha.
Żaden jednak z wyżej wymienionych nie dostał bądź nie przyjął oferty pracy w będącym w trudnym położeniu zespole. Kołem ratunkowym okazał się jednak ktoś, o kim właściwie nie pomyślano. Thomas Doll powraca po wojażach na Węgrzech, w Turcji i Arabii Saudyjskiej. Pierwsze z wymienionych państw było jak na razie jego ostatnim przystankiem.
Niemiecką ligę pozostawił dla innych ponad dekadę temu po tym, jak na krótko był trenerem Borussii Dortmund. Tam jednak długo nie zabawił i skończył sezon 2006/2007 na dziewiątym miejscu. Lepiej wspominać go może Hamburger SV, w którym spędził trzy lata. A jak mu szło ostatnio? Całkiem nieźle radził sobie z Ferencvarosem Budapeszt, z którym zdobył mistrzostwo Węgier oraz trzykrotnie puchar tego kraju. Na podobne sukcesy jednak w Hannoverze nie będzie mógł liczyć.
Ratownik
Thomas Doll przed sobą ma nie lada wyzwanie. Pozbierać w całość drużynę Hannoveru, w której brakuje wielu zawodników (w tym Niclasa Fullkruga, najlepszego strzelca zespołu), nie jest rzeczą łatwą. Bezzębny jest atak, odczuwalna jest również absencja Ihlasa Bebou oraz Genkiego Haraguchi.
Doll jednak nie należy do pierwszych lepszych trenerów z łapanki. Mocno w to wierzą w klubie. Pamiętają czasy, gdy został w 2005 roku ogłoszony człowiekiem roku w niemieckiej piłce nożnej. To właśnie w tamtym okresie z zespołem z Hamburga był w stanie awansować do Ligi Mistrzów. Swego czasu również poznał smak ratowania klubu przed spadkiem z miłym zakończeniem. W sezonie 2004/2005 objął HSV po Klausie Toppmoellerze i przedłużył pobyt zasłużonego klubu w Bundeslidze.
Trener potwierdził na swojej konferencji prasowej, że najważniejszy jest teraz optymizm, i przed przyjściem do klubu wiedział, co będzie go czekać w najbliższej przyszłości.









