Thomas Tuchel miał być tym trenerem, który po 60 latach sprawi, że futbol wróci do domu. Tak się jednak nie stało. Anglia musiała uznać wyższość Argentyńczyków po szalonej końcówce spotkania w Atlancie. Końcowo to Lionel Messi i spółka zagrają w wielkim finale, a Tuchel jest głównym winowajcą tego wszystkiego.
Argentyna wygrała 2:1 nad reprezentacją Anglii i zagra w wielkim finale. Koszmar kibiców angielskich z 2018 roku powrócił. Wtedy tak samo Anglicy, mimo trafienia do siatki jako pierwsi, przegrali półfinał mistrzostw świata. Możemy nawiązywać do historii, ale jedno jest pewne – Tuchel nie pomógł swoim podopiecznym.
Deja vu?
Kibice Bayernu Monachium oglądając to spotkanie, mogli mieć niemałe deja vu. Ten mecz to była wręcz powtórka rywalizacji Realu Madryt vs. Bayern Monachium z 2024 roku na Santiago Bernabeu. Tak samo drużyna Tuchela strzela jako pierwsza bramkę. Tak samo schodzi za wcześnie do niskiej obrony. Wtedy Thomas Tuchel w 76. minucie ściągnął z boiska Leroya Sane, jedynego w tamtym czasie nominalnego skrzydłowego na boisku. Po tym, jak Real zdominował już „Die Roten” i strzelił gola ze spalonego, wprowadził na murawę kogo? Kim Min Jae, środkowego obrońcę. Bayern miał wtedy na murawie aż sześciu nominalnych obrońców, ponieważ na lewym skrzydle grał Alphonso Davies. W 84. minucie zmienił również innych zawodników ofensywnych. Zszedł z boiska Harry Kane, a także Jamal Musiala. W ich miejsce na murawie zameldowali się Eric Maxim Choupo-Moting oraz Thomas Muller. Zgadza się, to byli zawodnicy ofensywni, ale zawodnicy bardzo wolni, z którymi kontrataki nie mogły się udać.
Bayern tamto spotkanie również przegrał w końcówce wynikiem 2:1. Przyjrzyjmy się teraz wczorajszemu starciu. Również drużyna Tuchela strzela jako pierwsza gola i tak samo schodzi za wcześnie do niskiej obrony. W tym przypadku w 72. minucie, kiedy to również Anglia została już zdominowana, Tuchel ściąga skrzydłowego i wprowadza środkowego obrońcę. W tym przypadku za Gordona na murawie pojawił się Ezri Konsa. Tym razem obyło się bez ściągnięcia Kane’a, ale Tuchel zrobił za to inne głupie zmiany. Za Recce’a Jamesa wszedł Dan Burn, a za Declana Rice, kolejny defensor Nico O’Reilly. Znowu drużyna niemieckiego szkoleniowca miała sześciu nominalnych obrońców i tak samo straciła dwie bramki w końcówce.











