Takumi Minamino – kolejna wschodząca gwiazda z Salzburga


Już zimą Liverpool chciałby mieć u siebie Japończyka

14 grudnia 2019 Takumi Minamino – kolejna wschodząca gwiazda z Salzburga

W tym roku pierwszy raz mogliśmy oglądać Red Bull Salzburg w Lidze Mistrzów. We wrześniu jeszcze nie wiedzieliśmy dobrze, kim jest Erling Braunt Haaland czy Hwang Hee-Chan. Kolejnym odkryciem z austriackiego klubu jest Takumi Minamino. Japończyk ma 24 lata, gra na skrzydle, a już wpadł w oko Jürgenowi Kloppowi. Liverpool będzie chciał sprowadzić go w najbliższym zimowym okienku transferowym. Warto więc bardziej poznać przyszłego piłkarza „The Reds”.


Udostępnij na Udostępnij na

Takumi Minamino wystąpił w każdym meczu fazy grupowej Ligi Mistrzów. Japończyk grał we wszystkich spotkaniach w podstawowym składzie. Tylko w rewanżowym meczu z Napoli oraz z Genk opuścił boisko przed upływem 90. minuty. Jego najlepszy występ miał miejsce na Anfield, gdzie 24-latek zdobył gola oraz zaliczył asystę. I to właśnie w tym meczu wpadł on w oko Liverpoolowi, który zaczął baczniej przyglądać się jego grze. Szybko przekonano się do niego, bo „The Reds” chce go mieć u siebie już w styczniu. Na naszym serwisie pojawiły się już artykuły o Erlingu Brauncie Haalandzie oraz Hwangu Hee-Chanie. Pora na kolejne odkrycie z jednej z rewelacji obecnego sezonu Champions League.

Debiut w Lidze Mistrzów

RB Salzburg od wielu lat czekało na możliwość gry w Lidze Mistrzów. Wcześniejsze lata kończyły się niepowodzeniem w eliminacjach, kiedy to Austriacy odpadali w ostatniej rundy eliminacji. Zawsze przed tym ostatnim krokiem do elity ktoś zachodził im drogę. Ale nie poddawali się i dążyli dalej za marzeniem. Aż w końcu udało się im awansować w rankingu europejskim. Dzięki ich dobrej grze w końcu liga austriacka poszła w górę, a to oznaczało bezpośredni awans mistrza do Champions League. I dzięki temu mogliśmy oglądać „Byki” w fazie grupowej sezonu 2019/2020.

Takumi Minamino trafił do Salzburga zimą 2015 roku z Cerezo Osaki. Mimo skończonych dopiero 20 lat Japończyk nie trafił na wypożyczenie do FC Liefering, jak to zwykle robiono z nowo sprowadzonymi piłkarzami spoza Europy. On od razu dołączył do pierwszy drużyny i nawet szybko wywalczył miejsce w składzie. Pamięta on wcześniejsze cztery niepowodzenia w drodze do Ligi Mistrzów. W obecnym sezonie udało się Japończykowi zadebiutować w tych rozgrywkach. I wypadł w nich bardzo dobrze. W fazie grupowej zdobył dwa gole i zaliczył trzy asysty. W tej drugiej klasyfikacji zajął drugie miejsce, a więcej ostatnich podać zaliczyli tylko Riyad Mahrez i Hakim Ziyech (cztery).

Liga Mistrzów to świetne okno wystawowe dla piłkarzy z mniej znanych klubów. I trzeba przyznać, że Japończyk statystycznie wypadł dobrze. I to nie tylko w ofensywie. W statystyce wygranych pojedynków w defensywie zajął 5. miejsce wraz z Jorginho (2,8 wygranych pojedynków na mecz). Jeżeli chodzi o ogólne noty to z Salzburga lepiej oceniano tylko Haalanda i Hwanga, ale minimalnie byli lepsi od 24-latka. Pod względem strzałów jest wraz z Norwegiem na pierwszym miejscu (2,8 strzałów celnych na mecz), a tylko Koreańczyk ma większa średnią kluczowych podań (2,3 do 2,0 na mecz). Za to Takumi Minamino jest najczęściej dryblującym zawodnikiem w RBS (1,5 udanego dryblingu na mecz), ale też zdarza się mu popełniać błędy w ataku. Bez wątpienia jego najlepszym występem było starcie z Liverpoolem na Anfield. Tam strzelił gola i zaliczył asystę.

Sezon życia nagrodą w postaci transferu?

Wspominaliśmy już, że Minamino gra w Salzburgu od 2015 roku. Przybył do Europy z Cerezo Osaki, którego jest wychowankiem. Austriacy słyną z wypatrywania zdolnych piłkarzy na całym świecie. Już w swoim pierwszym niepełnym sezonie w „Bykach” prezentował się bardzo dobrze. W 17 meczach zdobył trzy gole i zaliczył trzy asysty. Z roku na rok było tylko lepiej, a poza kampanią 2016/2017, gdzie pojawiły się wyjazdy na kadrę oraz drobne urazy, widać było u niego wyraźny progres. Jeżeli zostałby w mistrzu Austrii do końca trwania rozgrywek to prawdopodobnie zanotowałby najlepsze „liczby” w karierze w koszulce „Byków”.

 

Dużą zaletą Japończyka jest jego wszechstronność. Nominalnie występuje na pozycji prawoskrzydłowego, ale równie dobrze może grać po przeciwnej stronie boiska. Dobrze czuje się w środku pola, jako ten najbardziej wysunięty pomocnik. Tak był ustawiany w ostatnich dwóch sezonach, a dopiero teraz Jesse Marsch przywrócił go z powrotem na prawą flankę. Takumi Minamino dobrze prezentuje się także jako napastnik. Taki profil gracza bardzo pasuje do Liverpoolu, który bardzo chciałby mieć go u siebie. Lider Premier League chce zimą wykupić go ze Salzburga. Według plotek dodatkowym plusem do transakcji może być niska klauzula transferu umieszczona w kontrakcie. Podobno jest w nim wpisana kwota wysokości ok. 7,2 mln funtów. Rozmowy są na ostatniej prostej.

Jak na razie trener LFC nie chce niczego zdradzać. Na pytania o Minamino odpowiedział: – Nie mam za bardzo nic do powiedzenie na ten temat. Ale chwilę później na temat samego zawodnika powiedział w swoim stylu: – To bardzo dobry piłkarz. Ale szczerze mówiąc, widziałem kilku bardzo dobrych zawodników w drużynie Salzburga – znacznie więcej niż chciałem, szczególnie w pierwszej połowie! Więcej kart na temat tego ruchu transferowego odkrył Christoph Freund, dyrektor sportowy RB Salzburga, który potwierdził negocjacje z Anglikami.

Takumi Minamino ważną postacią w reprezentacji

Takumi Minamino po niecałym roku od transferu do Salzburga otrzymał powołanie do dorosłej reprezentacji Japonii. Zadebiutował 13 października 2015 roku w towarzyskim meczu przeciwko Iranowi, ale na boisku przebywał przez parę minut. Miesiąc później też pojawił się na kilka minut w spotkaniu eliminacji do mistrzostw świata 2018 przeciwko Kambodży. Później wrócił do drużyny olimpijskiej, która przygotowywała się do Igrzysk Olimpijskich w Rio de Janeiro. W nich w pierwszym meczu grupowym Japończyk zdobył gola i zaliczył asystę, ale jego drużyna ostatecznie przegrała z Nigerią 4:5. W kolejnym meczu zaliczył asystę, a pojedynek z Kolumbią skończył się remisem 2:2. Niestety wygrana ze Szwecją 1:0 nie pomogła w awansie do fazy pucharowej.

Na powrót do dorosłej reprezentacji Japonii musiał czekać do końca mundialu w Rosji. Po nim nastąpiło nowe rozdanie, a w nim znalazło się miejsce dla Minamino. We wrześniu 2018 roku wyszedł pierwszy raz w wyjściowym składzie i zdobył swoją pierwszą bramkę dla barw narodowych. Od tego momentu opuścił tylko dwa mecze. Nie było go także na Copa America 2019, gdzie zaproszenie otrzymali Japończycy. Wysłano tam kadrę olimpijską, dla której był to jeden z etapów przygotowawczych przed przyszłorocznymi Igrzyskami. Aktualny bilans 24-latka to 22 mecze, w których strzelił 11 goli i zaliczył trzy asysty. Selekcjoner ustawia go zazwyczaj na pozycji ofensywnego środkowego pomocnika.

O to jak wygląda gra w reprezentacji 24-latka zapytaliśmy Kamila Galę z Azjagola.com: – Rola Minamino w reprezentacji jest nie do podważenia. Zagrał w niej jak dotąd 22 razy i strzelił 11 bramek. W Pucharze Azji, gdzie Japonia dotarła do finału, nie wystąpił tylko w spotkaniu z Uzbekistanem. Był kluczową postacią w półfinale z Iranem, tam też zaliczył dwie asysty, a Japonia wygrała 3:0. W finale „Samurajowie” polegli niestety z Katarem 1:3, ale tę jedyną bramkę strzelił właśnie Minamino. Można porównać jego rolę w kadrze do roli jaką pełni w Salzburgu, bo jednak ma niezaprzeczalny wpływ na grę zespołu, któremu nadaje szybkości i posuwa akcje do przodu. Widzieliśmy to chociażby w spotkaniach Ligi Mistrzów z Liverpoolem, kiedy „Taki” nic sobie nie robił z faktu grania ze zwycięzcą poprzedniej edycji Ligi Mistrzów i po prostu robił to co robi najlepiej. W kadrze zadebiutował dość dawno, bo już w 2015 roku za kadencji trenera Halihodzicia, ale ważną częścią kadry stał się całkiem niedawno.

Czy piłkarz (jeszcze) Salzburga to melodia przyszłości dla reprezentacji Japonii? – Zdecydowanie można go tak nazwać. Minamino ma dopiero 24 lata, a jeżeli rzeczywiście trafi pod skrzydła Kloppa to może się naprawdę fajnie rozwinąć. Poważną grę w kadrze zaczął dopiero po mundialu, bowiem poprzedni selekcjonerzy niespecjalnie darzyli go zaufaniem również przez łatkę jaką przypięto mu jeszcze za czasów gry w J.League. Minamino był często nazywany graczem „chaotycznym”, który robi po prostu dużo zamieszania. Na szczęście przyjście Moriyasu to zmieniło i były trener Hiroshimy dał Japończykowi prawdziwą szansę w kadrze, którą można powiedzieć, że ten wykorzystał.

***

Takumi Minamino był obserwowany przez skautów Liverpoolu jeszcze w czasach jego gry dla Cerezo Osaki. Występy przeciwko „The Reds” w fazie grupowej przekonały także Jürgena Kloppa do sięgnięcia po Japończyka. Transfer zimą wydaje się być nieunikniony. Niska cena i dobra obserwacja zmusza wręcz Anglików do sięgnięcia po niego. Dodatkową sprawą jest odpadnięcie Salzburga z Champions League. Na wiosnę będą oni grać w Lidze Europy. A co oznaczałoby dojście do LFC 24-latka? Dzięki zmianom w przepisach sprzed startu poprzedniego sezonu, nie ma żadnej blokady przed występami tego piłkarza w fazie pucharowej. Dla niego to byłby już odpowiedni moment do postawienia kolejnego kroku w karierze. W „Bykach” gra od pięciu lat, zdobył pięć razy mistrzostwo Austrii i dołożył do tego cztery Puchary Austrii. Pora na podróż na Wyspy.

A co z Salzburgiem? Austriacy są przyzwyczajeni do tego, że ważne elementy zespołu szybko odchodzą. Z resztą już latem stracili takich piłkarzy jak Munas Dabbur, Xaver Schlager, Stefan Lainer, Hannes Wolf i Diadie Samassekou. Klub koncernu Red Bulla ma ogromną siatkę skautingową i w miejsce każdej „wyrwy” w składzie potrafi szybko wprowadzić „nowy element”. Tak też będzie po odejściu Minamino, Hwanga, czy Haalanda. Życie „Byków” będzie toczyć się dalej i wciąż będą objawiać światu kolejne piłkarskie perełki.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze
Newsletter piłkarski