O nich będzie głośno: Erling Braut Haland – zostać lepszym od ojca


Wczorajszym hattrickiem norweski napastnik przedstawił się całemu piłkarskiemu światu

18 września 2019 O nich będzie głośno: Erling Braut Haland – zostać lepszym od ojca
emisorasunidas.com

W wieku 18 lat opuszcza ojczyznę, bo jego talent jest za duży na Norwegię. Po pół roku oswajania się z nowym domem od razu znajduje miejsce w wyjściowej jedenastce. W nowych rozgrywkach ligowych tylko w jednym meczu nie strzela gola. Za sobą ma dwa hattricki zdobyte w austriackiej Bundeslidze. Przed sezonem występuje jeszcze na mistrzostwach świata do lat 20. Jego reprezentacji nie udaje się awansować do fazy pucharowej, ale on sam strzela dziewięć goli w jednym spotkaniu. To dało mu koronę króla strzelców i duży rozgłos. A wczoraj był już na ustach całej piłkarskiej Europy po zdobyciu trzech bramek w debiucie w Lidze Mistrzów. Erling Braut Haland na karku nie ma 20 lat, a już jest o nim głośno.


Udostępnij na Udostępnij na

Starsi kibice piłki nożnej mogą skądś kojarzyć to nazwisko. Jego ojciec Alf-Inge Haland grał w Premier League, a występował w takich klubach, jak: Nottingham Forest, Leeds United i Manchester City. Był ustawiany na pozycji defensywnego pomocnika i był także reprezentantem Norwegii. Dla swojej ojczyzny wystąpił w 34 spotkaniach. Było mu dane zagrać na mistrzostwach świata w 1994 roku. Ale ten artykuł nie jest o nim, tylko o jego synu. Erling Braut Haland od małego chłonie futbol, a to, że drzemie w nim duży potencjał, szybko zauważono w Bryne.

Urodzony w Leeds

Erling Braut Haland przyszedł na świat w Leeds, kiedy jego ojciec był zawodnikiem „Pawi”. Przyszły piłkarski talent przez pierwsze lata swojego życia mieszkał w Anglii. Dopiero kiedy jego ojciec zakończył karierę w 2003 roku, przeprowadził się do Norwegii. Rodzice wraz z synem zamieszkali w Bryne. To norweskie miasto było kiedyś domem Alfa-Inge i tutaj jego syn zaczął pobierać pierwsze nauki gry w piłkę nożną. Bryne FK to ekipa, która w norweskiej ekstraklasie grała ostatni raz na początku XXI wieku. Potem zaś rozgrywała swoje mecze na poziomie drugoligowym i od trzech lat gra w rozgrywkach trzecioligowych. Potencjał przyszłego wielkiego talentu dostrzeżono dość szybko. Już jako 15-latek został dołączony do pierwszej drużyny. Głównym powodem do tego ruchu była świetna dyspozycja młodziana, który w rezerwach w 14 meczach zdobył 18 bramek.

W pierwszej drużynie trochę rzucano nim po pozycjach. A to ustawiano go na skrzydle, a to na środku pomocy, ale lewonożny piłkarz najlepiej czuł się w ataku. Jego talent zwrócił uwagę skautów Hoffenheim. Haland udał się na testy do Niemiec, ale nie udało mu się zrobić większego wrażenia na trenerach ekipy z Bundesligi. Musiał zostać w rodzimym klubie, choć za długo w nim nie pograł. W swoim pierwszym roku w seniorskiej piłce wchodził głównie z ławki i uzbierał 16 występów. Po zakończeniu sezonu 2016 (w Norwegii gra się systemem wiosna-jesień) podpisał kontrakt z Molde FK.

Erling Braut Haland wystrzelił

Przenosiny do klubu z taką renomą dodały skrzydeł młodemu piłkarzowi. Skoro jako trenera miał Ole Gunnara Solskjaera, który był napastnikiem, to aż prosiło się o szybki rozwój. Ale nie forsowano od razu nowego snajpera. Erling Braut Haland debiut zaliczył 26 kwietnia 2017 roku w spotkaniu Pucharu Norwegii przeciwko Voldzie. 16-latek znalazł się w pierwszym składzie „Niebiesko-białych” i odwdzięczył się golem w debiucie (wygrana 3:2). Na swój pierwszy mecz w lidze musiał czekać do 4 czerwca 2017 roku i meczu z Sarpsborgiem (0:1). Wtedy wszedł na boisko z ławki rezerwowych i tak głównie wyglądał jego sezon, podczas którego był zmiennikiem. Swojego pierwszego gola w lidze strzelił dwa miesiące później w spotkaniu z Tromso (2:1).

Wiecie, co mnie przeraża? Jest młodszy od mojego syna. Czułem strach, kiedy podpisywaliśmy z nim kontrakt. Przerażające w nim jest to, jaki postęp zrobił od momentu, kiedy do nas trafił. To chłopiec z mnóstwem pozytywnej energii, pazerny na grę. Będzie bardzo, ale to bardzo dobrym piłkarzem. Ole Gunnar Solskjaer po pierwszym ligowym golu Halanda dla Molde

Prawdziwa eksplozja talentu przyszła w sezonie 2017. Początkowo 17-latek pełnił funkcję dżokera, ale po 4. kolejce trener wystawiał go już w wyjściowym składzie. Młodzian szybko się odwdzięczył, bo trafił do siatki rywala w spotkaniu z Lillestrom. To był moment, kiedy norweski napastnik ruszył na podbój ligi. W całym sezonie ligowym zdobył 12 goli, co dało mu 3. miejsce w klasyfikacji strzeleckiej. Najlepszym meczem było dla niego starcie z Brann. W tym spotkaniu Erling Braut Haland zdobył swojego pierwszego hattricka w seniorskiej karierze. Jakby było mało, to dorzucił do tego jeszcze jedną bramkę, kończąc mecz z czterema trafieniami. Do jego dorobku należy jeszcze dołożyć cztery gole zdobyte w eliminacjach do Ligi Europy. Niestety Molde nie udało się do niej awansować.

Tak dobra dyspozycja 17-latka nie umknęła europejskim skautom. Mówiono o zainteresowaniu wielkich firm, a chrapkę na niego miał były klub Solskjaera – Manchester United. Haland jednak nie chciał od razu rzucać się na głęboką wodę. Wybrał ścieżkę, którą obrało wielu zdolnych, młodych piłkarzy i 19 sierpnia 2018 roku podpisał kontrakt z Red Bullem Salzburg. Do nowej drużyny dołączył po otwarciu zimowego okienka transferowego po zakończeniu sezonu w norweskiej lidze (1 stycznia 2019 roku). Pierwsze pół roku w Austrii to było przyzwyczajanie się do nowego miejsca pracy. Norweg zagrał tylko w dwóch meczach ligowych (i dwóch Pucharu Austrii), ale w tym drugim strzelił gola.

Erling Braut Haland podbija Austrię

Sezon 2019/2020 bardzo dobrze zaczął się dla mistrza Austrii. Mimo sprzedania kilku ważnych piłkarzy Red Bull Salzburg jest na szczycie tabeli. W Tipico Bundeslidze po siedmiu kolejkach ma na koncie siedem zwycięstw przy bilansie bramkowym 34:6. Duża w tym zasługa młodego norweskiego napastnika. Erling Braut Haland jest obecnie w genialnej formie. 19-latek w lidze po siedmiu meczach ma na swoim koncie 11 bramek i pięć asyst! W krajowych rozgrywkach skompletował już dwa hattricki, a do tego dołożył jeszcze jednego w meczu Pucharu Austrii z Parndorfem.

Ale szerzej świat usłyszał o nim dopiero wczoraj wieczorem. Mistrzowie Austrii zadebiutowali w rozgrywkach Ligi Mistrzów, a ich młody napastnik też nigdy nie miał okazji grać na takim poziomie. Już w pierwszej połowie w meczu z Genk strzelił swojego pierwszego hattricka w europejskich pucharach. Jego klub wygrał 6:2 i był na ustach całego Starego Kontynentu.

Na temat Halanda porozmawialiśmy z Piotrem Szymczukiem, komentatorem RadioGol.pl oraz ekspertem od austriackiej piłki: – Jest to zawodnik, który przypomina mi trochę Romelu Lukaku. Nie dość, że jest piłkarzem, który potrafi znakomicie odnaleźć się w polu karnym i dojść do sytuacji strzeleckiej, to jest również zawodnikiem bardzo dobrze zbudowanym, bardzo silnym, który często cofa się w okolice linii pomocy rywala. Raz za razem toczy pojedynki z przeciwnikami, potrafi się przepchnąć i zastawić.

Jest bardzo ważnym elementem Salzburga i wejście w sezon ma znakomite. Pamiętajmy, że już wiosną był pomału szykowany jako ten, który ma zająć miejsce Munisa Dabboura. Już od dłuższego czasu czuło się w powietrzu, że król strzelców ligi austriackiej odejdzie z klubu. Wiosną Haland zdobył pod koniec sezonu jedną bramkę (z LASK Linz). Wiedziałem, że to jest chłopak, który ma ogromny talent. Wcześniej pokazywał się w Molde czy w norweskich młodzieżowych reprezentacjach i dlatego nie jestem jakoś zaskoczony, że robi to, co robi, strzelając gola za golem – dodaje Szymczuk.

Skoro tak znakomicie młody Norweg wszedł w sezon, a dodatkowo popisał się świetnym występem w Lidze Mistrzów, to czy jest szansa na jego dłuższy pobyt w Salzburgu? – Trudne pytanie, bo Dabbour grał w Austrii kilka sezonów i mimo że już latem zeszłego roku chciała go Fiorentina, to jednak został jeszcze jeden sezon w klubie. Podobnie było z Stefanem Lainerem, którego rok temu chciało Napoli. Dopiero po tym sezonie odszedł z klubu do Borussii Moenchengladbach. Gdybym miał postawić kilka złotych, powiedziałbym, że Haland pogra dwa sezony, dwa razy zdobędzie koronę króla strzelców i potem trafi do czołowego klubu w Europie typu Real Madryt, Manchester City, może Manchester United – odpowiada komentator RadioGol.pl.

Nowy John Carew?

Poza grą w klubach Erling Braut Haland jest także reprezentantem ojczyzny. Został dostrzeżony szybko przez selekcjonerów młodzieżowych kadr Norwegii. Zaczynał od drużyny U-15, ale dość szybko szedł w górę. Pierwszy międzynarodowy turniej zaliczył w reprezentacji U-17, gdy zagrał w mistrzostwach Europy. Niestety wszystko skończyło się po trzech meczach fazy grupowej, a sam piłkarz nie wpisał się na listę strzelców. Rok później z ekipą U-19 znowu pojawił się na młodzieżowym Euro. Ponownie zagrał tylko w trzech spotkaniach, ale w ostatnim przeciwko Włochom wpisał się na listę strzelców. Pierwszy raz zrobiło się o nim bardzo głośno podczas zeszłorocznych mistrzostw świata U-20 w Polsce.

Norwegowie mierzyli się w grupie z Urugwajem, Nową Zelandią i Hondurasem. Niestety dwaj pierwsi rywale okazali się za mocni. Norwegia przegrała odpowiednio 1:3 i 0:2. Został jej na koniec ostatni mecz pocieszenia i liczenie na jakiś cud w innych grupach. Na mundialu w Polsce cztery najlepsze ekipy z 3. miejsc mogły awansować do 1/8 finału. Niestety Halandowi i spółce nie udało się wywalczyć przepustki do następnej fazy, ale za to zapisali się w historii. W meczu z przedstawicielem Ameryki Północnej wygrali aż 12:0, a 19-letni napastnik Salzburga zdobył w nim dziewięć bramek! Ta zdobycz pozwoliła mu na sięgnięcie po koronę króla strzelców turnieju.

Młody Norweg dostał powołanie na ostatnie wrześniowe zgrupowanie reprezentacji. W meczach eliminacji do Euro 2020 Haland wyszedł w pierwszym składzie na mecz z Maltą (2:0), ale przez 66 minut obecności na boisku nie wpisał się na listę strzelców. W drugim spotkaniu ze Szwecją (1:1) usiadł na ławce rezerwowych, a na placu gry pojawił się na ostatni kwadrans. Niestety przy drugim podejściu też nie udało mu się wpisać na listę strzelców.

Reprezentacja Norwegii długo czekała na takiego napastnika. Ostatnim takim dobrym zawodnikiem był John Carew, do którego porównuje się młodego zawodnika mistrza Austrii. Obaj są wysocy i lubią grać w bliskim kontakcie z przeciwnikiem. Mimo wzrostu i siły są bardzo zwinni. Wychowanek Valarengi też zadebiutował w kadrze w wieku 19 lat. Różnica między nimi jest taka, że jak na razie Haland jest skuteczniejszym zawodnikiem. Starszy Norweg nie słynął z seryjnego zdobywania bramek. Dla swojej ojczyzny wystąpił w 91 meczach, w których zdobył 24 bramki. W żadnym z klubów, w których grał, nie zdobył więcej niż 20 goli. Co prawda piłkarz Salzburga też tej bariery jeszcze nie przekroczył, ale praktycznie pewne jest jej przebicie w tym sezonie.

Na temat nowej nadziei Norwegii porozmawialiśmy z Pawłem Tanoną, ekspertem od norweskiego futbolu: – Jego talent wzbudza na pewno ogromne nadzieje w Norwegii. Norwegowie są świadomi, że Haland może osiągnąć najwyższy światowy poziom. Nie ma może wokół niego takiego szału, jak swego czasu wokół Martina Ødegaarda i jego transferu do Realu. Zresztą, mam wrażenie, że do dzisiaj artykuły o Ødegaardzie są bardziej klikalne. Jeśli chodzi o porównania do innych napastników, to nie ma ich zbyt dużo w mediach. Najwięcej mówi się o tym, że ma szansę wejść na półkę wyżej niż jego ojciec.

Charakterystyka Halanda

Erling Braut Haland to wysoki napastnik mierzący 194 cm wzrostu. Posługuje się głównie lewą nogą, a poza pozycją napastnika może zagrać na bokach. Jego mocnymi stronami są siła, dobre zastawianie się, ale także instynkt snajpera. Mogliśmy się o tym najlepiej przekonać wczoraj podczas meczu z Genk, w którym Norweg potrafił dobrze ustawiać się do ostatniego strzału. Poza tym dobrze porusza się bez piłki. Sprawdziliśmy też, jak tego piłkarza scharakteryzowano na Footballtalentscout.net. Ta strona specjalizuje się w ocenianiu potencjału młodych zawodników.

Autorzy raportu o Norwegu, podobnie jak nasz ekspert, porównali go do Romelu Lukaku. 19-latek to snajper o bardzo dobrym stosunku masy ciała, siły fizycznej oraz wytrzymałości. Bardzo dobrze czuje się w przepychankach z rywalami. Jak na jego wzrost jest bardzo zwinnym piłkarzem, jednocześnie swoje atrybuty wykorzystuje w walce powietrznej o piłkę i sam też lubi grać tyłem do bramki. Nie stoi w miejscu i czeka na piłkę, a sam wykonuje dużo ruchów na boisku. Szuka wolnych przestrzeni, gdzie może wbiec i oddać strzał, lub po prostu zabiera za sobą obrońcę, robiąc miejsce innym kolegom. Mimo świetnego wykończenia akcji nie jest samolubny. Potrafi dzielić się piłką i podawać do lepiej ustawionych kolegów. Jest świetnym wykonawcą rzutów karnych, ale też jest pomocny w obronie przy stałych fragmentach gry przeciwnej drużyny.

Trudno dostrzec jakieś słabości Norwega, ale jest on dopiero na początku sportowej kariery. Mimo 19 lat wchodzi mocno w seniorski futbol, a kto wie, czy nie mamy do czynienia z przyszłym wielkim snajperem. Do rekordów Cristiano Ronaldo czy Lionela Messiego jeszcze mu daleko. Ale wszyscy widzą, jakim potencjałem dysponuje Haland, i pozostaje kwestią czasu jego transfer do bardzo mocnego klubu.

Podobne zdanie na temat słabości młodego napastnika ma Tanona: – Szczerze? Ciężko znaleźć u niego jakieś słabości, ma w zasadzie wszystko czego potrzebuje klasowy napastnik. Bardzo dobre warunki fizyczne – ponad 190 centymetrów wzrostu – do tego jest bardzo silny, pod tym względem często przewyższa swoich rywali, czego nie można powiedzieć o dużej części innych piłkarzy w podobnym do niego wieku . W 2017 roku, Ruben Gabrielsen, czyli kapitan Molde mówił o 17-letnim wówczas Halandzie: „Patrząc na jego grę i wygląd, możesz pomyśleć, że tak naprawdę ma 27 lat”.

– Dodatkowo ma świetny zmysł pod bramką, potrafi się znaleźć w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie. Dobrze radzi sobie z piłką, a jego warunki fizyczne nie przeszkadzają mu rozgrywać piłki, o czym świadczy spora liczba asyst. Na pewno jego zaletą jest psychika i najbliższe otoczenie. Sam Haland jest zawodnikiem, zawsze chce więcej, wymaga wiele od siebie i prawie nigdy nie jest z siebie w pełni zadowolony. Dodatkowo jego ojciec pomaga prowadzić mu karierę i pilnuje, żeby nie odbiła mu „sodówka”. Ciężko mi wierzyć, żeby Haland osiadł na laurach i rozmienił swój talent na drobne.

W ostatnich paru sezonach pojawiło się wielu utalentowanych norweskich piłkarzy. Skąd nagle taki spory powiew świeżości w Norwegii? – W norweskich klubach postawiono na więcej profesjonalizmu w akademiach. Dodatkowo norweski związek uruchomił kilka projektów, które mają za zadanie wyłapywać i pielęgnować norweskie talenty. Zawodnicy z roczników 1999 i 2000 są pierwszymi, którzy przeszli przez program „Landslagskolen”, który można mniej więcej porównać do wprowadzonej przez PZPN „Akademii Młodych Orłów”. Osobiście myślę, że przeciągu kilku najbliższych lat usłyszymy jeszcze o kolejnych norweskich piłkarzach, ponieważ w tamtejszych akademiach jest kilka talentów, które w najbliższych latach mają szansę pokazać się szerszej publiczności – odpowiada Tanona.

***

Bez cienia wątpliwości Erling Braut Haland ma ogromny talent. To świetna informacja dla Norwegii, która marzy o potencjale kadry jak z lat 90. Również świetna informacja dla skautów Salzburga, który aktualnie są w światowej czołówce. Niby oddano kilku ważnych zawodników, a szybko weszli nowi młodzi, którzy nie obniżyli jakości. Sam Norweg twardo stąpa po ziemi. Już z Molde mógł odejść do jakiegoś czołowego klubu, ale postanowił nie ryzykować na starcie. W Austrii jeszcze bardziej oszlifowano ten piłkarski diament. Ciekawi nas tylko, jak daleko on zajdzie w futbolu. Jaki będzie jego następny przystanek?

Na początku artykułu wspomnieliśmy o tym, że urodził się w Leeds. Ale za młodu stał się kibicem „Pawi”. W 2017 roku w rozmowie z dziennikarzem norweskiej gazety Aftenposten powiedział: – Moim marzeniem jest wygrać Premier League z Leeds United. Nam pozostaje zweryfikować te słowa za jakieś 20 lat, jak Haland będzie bliżej końca kariery. Na razie bliżej mu do innego celu, jakim jest zostanie lepszym piłkarzem od ojca. Tutaj pozostaje mu do pokonania krótsza droga.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze
Newsletter piłkarski