Szpakowski: Camp Nou uskrzydla


7 marca 2011 Szpakowski: Camp Nou uskrzydla

W pierwszym meczu Arsenalu z Barceloną byliśmy świadkami nie lada niespodzianki, bo chyba tak można nazwać rezultat spotkania. Czy faworyzowani Katalończycy udowodnią na Camp Nou, że pierwsza część pojedynku była tylko wypadkiem przy pracy? O wtorkowych meczach Ligi Mistrzów porozmawialiśmy z jednym z najwybitniejszych dziennikarzy sportowych w Polsce, wysokiej klasy komentatorem Telewizji Polskiej, Dariuszem Szpakowskim.


Udostępnij na Udostępnij na

To najlepszy sezon Arsenalu od lat?

Tak, myślę, że ta drużyna ma dosyć duże szanse na triumf w Premier League. Rzeczywistość pokazuje, że Manchester to nie jest zespół nie do pokonania. Pozostaje tutaj kwestia połączenia dwóch rozgrywek – Ligi Mistrzów i ligi angielskiej, czyli niezwykle potrzebna umiejętność rozłożenia siły i dyspozycji zawodników, uniknięcia kontuzji. W najbliższy wtorek może przecież zniknąć ten kłopot, niewykluczone, że Arsenal będzie mógł skupić się tylko na ligowych rozgrywkach…

Zarzuca się tej drużynie, że mimo ogromnego potencjału, od lat nie zdobyła żadnego trofeum.

Prywatnie przyjaciele, we wtorkowym meczu nie będzie jednak mowy o koleżeństwie...
Prywatnie przyjaciele, we wtorkowym meczu nie będzie jednak mowy o koleżeństwie… (fot. skysports.com)

To jest świetny temat do dyskusji z Arsene Wengerem. Nie da się ukryć, że Arsenal ma ogromne możliwości, aż dziw bierze, że ta drużyna nie jest w stanie spełnić oczekiwań kibiców. Myślę, że w dużej mierze wynika to z braku doświadczenia londyńczyków, to zbiór młodych perspektywicznych zawodników, którzy jeszcze nieraz zdołają nas zachwycić.

Takich jak chociażby Wojciech Szczęsny…

No właśnie, za szybko feruje się wyroki w stosunku do młodych ludzi, stawia się ich na piedestał, traktuje jakby byli nie do pokonania… Warto oczywiście docenić dobry występ młodego zawodnika, nie można jednak popadać ze skrajności w skrajność. Utalentowani piłkarze, stawiający dopiero swoje pierwsze kroki w wielkiej piłce, nie mogą mieć doświadczenia, to przychodzi z czasem. Tylko jeśli połączymy talent i doświadczenie, możemy otrzymać produkt końcowy, dający największe profity. Polskie media często przesądzają, że mamy już następcę Petera Schmeichela, dla samego zawodnika jest to jednak krzywdzące.

Mecz na Camp Nou nie zapowiada się dla Arsenalu zbyt wesoło…

Niewesoło? Spokojnie, jeszcze nic nie wiadomo. Nie ferujmy wyroków przed ostatnim gwizdkiem arbitra. Dla mnie i zapewne dla większości kibiców faworytem tego spotkania jest niewątpliwie Barcelona, niemniej jednak ta drużyna również ma swoje problemy. Jesteśmy teraz świadkami lekkiego kryzysu Katalończyków, dwa zaledwie jednobramkowe zwycięstwa w lidze są tego najlepszym dowodem. To nie jest tak, że cały czas ma się monopol na wygrywanie, można w pewnej części sezonu złapać lekką zadyszkę.

Dlatego uważam, że nie wolno odbierać Arsenalowi szans. Jeśli Barca prezentowałaby taką formę jak chociażby miesiąc czy dwa temu, nie miałbym żadnych wątpliwości co do wyniku. Barcelona nie zwykła kończyć przygody z Ligą Mistrzów na własnym stadionie, zdarzyło jej się to tylko raz. Procentowo szansę oceniłbym jako 60 do 40.

Jak powinien zagrać Arsenal? Niesławny antyfutbol przynosi większe profity niż gra w otwarte karty, o czym przekonaliśmy się chociażby w poprzedniej edycji Ligi Mistrzów na przykładzie Interu Mediolan.

To wszystko zależy od tego, na co będzie stać Arsenal danego dnia. Losy meczu mogą się różnie potoczyć. Barcelona często rozstrzyga losy spotkania w pierwszym kwadransie, jeśli tak będzie i tym razem, cała taktyka bierze w łeb i nie ma racji bytu. W pierwszym spotkaniu londyńczycy zagrali otwarty futbol, ale należy pamiętać, że Barcelonie do awansu wystarczy zaledwie jedna bramka, więc odważna gra może się źle skończyć.

Nie wierzę w to, że Barca zadowoli się strzeleniem jednego gola i grą na zero z tyłu.

Również nie wierzę, żeby pojedynek zakończył się na strzeleniu jednego gola. Gospodarze będą grali to, do czego przyzwyczaili swoich kibiców, którzy z kolei oczekują dużej liczby bramek. Arsenal natomiast ma w swoich szeregach wielu szybkich zawodników, którzy mogą okazać się niezbędni przy wyprowadzaniu kontrataków. 

Powróćmy jeszcze do Wojciecha Szczęsnego, który popełnił niedawno swój pierwszy poważny błąd w barwach Arsenalu. Mówię tutaj o pomyłce z finału Pucharu Ligi Angielskiej, niefortunna interwencja kosztowała londyńczyków przegraną w tym meczu. Jaki będzie miało to wpływ na pewność siebie, a także komunikację Polaka z obrońcami?

Wtorkowy mecz będzie największym wyzwaniem w dotychczasowej karierze Szczęsnego
Wtorkowy mecz będzie największym wyzwaniem w dotychczasowej karierze Szczęsnego (fot. skysports.com)

Wojtek jest młody, ma niezwykłe umiejętności, ogromny talent i duże perspektywy przed sobą. To nie jest tak, że się nigdy w życiu nie popełnia błędów. Każdy człowiek na świecie kiedyś się pomylił. Istotne jest to, żeby umieć wyciągnąć z tego wnioski i takich błędów nie popełniać w przyszłości.

Taki stadion jak Camp Nou – na którym miałem kilka razy w swoim życiu okazję być –  uskrzydla człowieka. Powoduje, że zupełnie inaczej podchodzi się do gry, inaczej motywuje, szuka innych sposobów na znalezienie koncentracji. Co nie znaczy, że Wojtkowi uda się powstrzymać Messiego, tak jak miało to miejsce w pierwszym meczu. W pojedynku bramkarz – napastnik w uprzywilejowanej sytuacji jest ten drugi, dlatego każde zwycięstwo bramkarza uważamy za coś niezwykłego.

Wszyscy są pod wrażeniem pewności siebie Szczęsnego, czy ten błąd może w jakiś sposób ją osłabić?

Nie, ten błąd nie będzie miał na niego takiego wpływu. Wojtek ma jedną znakomitą cechę – wymazuje z pamięci to, co było, skupia się na tym, co jest, a to ogromny atut. Szczególnie teraz, kiedy jest jeszcze młodym zawodnikiem. Trudno, stało się. Zapominamy, gramy dalej.

Szczęsny ma spory talent, ale też dużo szczęścia, że otrzymał od losu taką szansę.

Tak i myślę, że w pełni ją wykorzystuje. Kiedy Artur Boruc odchodził do Fiorentiny, życzyłem mu przede wszystkim spokoju i wytrwałości. Wszyscy znają jego klasę, ale jeśli ma się w drużynie takiego fachowca, jakim jest Frey, wiadomo, że będzie się korzystać z jego usług. Kiedy trener konsekwentnie stawia na kolegę z drużyny, należy tylko czekać na korzystne dla siebie, a niekorzystne dla niego okoliczności. Życie jest życiem, jedna kontuzja i otwiera się szansa dla bramkarza.

Rywalizacja o miejsce w składzie z Fabiańskim czy Almunią wychodzi mu tylko na plus. Konkurencja jest czymś pożytecznym, a sport niesie ją na każdym kroku. Sportowiec jest o wiele lepszy, kiedy czuje oddech rywala na plecach.

Przejdźmy również do drugiego wtorkowego meczu, bo tu nie mniejsze emocje – Szachtar podejmuje Romę. Ukraińcy mogą być czarnym koniem tych rozgrywek?

Szachtar parę razy sprawił niespodzianki. Tak może być też tym razem. Zespół ten ma duże szanse na awans, tym bardziej że obecna Roma niczym nie przypomina drużyny sprzed lat. Myślę, że jesteśmy świadkami kryzysu włoskiej piłki, tamtejsi działacze mają z tego powodu spory ból głowy. Coś się przejadło, spadła popularność, nie ma ludzi na stadionach. Nie ma także dużych pieniędzy, które niegdyś były w Serie A. Najlepszym obrazem kryzysu jest drużyna Interu Mediolan, która znacznie obniżyła loty po odejściu z klubu The Special One, czyli Jose Mourinho. Swoją drogą, to niezwykle ciekawe, jakie piętno potrafi odcisnąć na zespole osobowość trenera…

Kto zatem ma największe szanse na końcowy triumf w Lidze Mistrzów?

Myślę, że Barcelona. Zobaczymy, czy Realowi uda się przejść 1/8 i przerwać tę haniebną passę. Wprawdzie Mourinho mówi, że potrzeba jeszcze co najmniej pół roku, by były widoczne efekty jego pracy z drużyną. Nie należy zapominać o Manchesterze, który co prawda nie kupił zbyt wielu zawodników, ale także ich nie sprzedał. Hernandez nie jest przecież zawodnikiem, który potrafi w pojedynkę rozstrzygnąć losy ważnego meczu. Często mówi się o tym, że o sukcesie decyduje szeroka kadra. Faworyci do trofeum muszą pogodzić ze sobą grę na wielu frontach. Zobaczymy, jak to będzie.  

Komentarze
~Marcin77 (gość) - 15 lat temu

Mecz w Londynie,to dopiero pierwsza
połowa.Więc"Kanonierzy" będą teraz w rewanżu
musieli włożyć jeszcze więcej wszelkich
pozytywów aniżeli na Emirates Stadium!!!...WOJTEK
SZCZĘSNY-na tym chłopaku ciąży dziś mega duża
odpowiedzialność;)POWODZENIA CHŁOPAKU

~roberto (gość) - 15 lat temu

jak ty coś powiesz to laczki lecą...

Najnowsze