Nawiązujemy tutaj do okresu z końcówki XX wieku. Wtedy Chorwacja wywalczyła trzecie miejsce na mistrzostwach świata we Francji. Przez wiele lat był to największy sukces w historii ich futbolu. Tylko że zaraz po nim zaliczyli wpadkę w eliminacjach do mistrzostw Europy, na które nie udało im się awansować. Przed rokiem zdobyli wicemistrzostwo świata, a teraz mają problemy w eliminacjach. Ale przypomnijmy najpierw, jak było dawniej, a jak jest teraz.
Brązowy medal we Francji – rok 1998
W grupie eliminacyjnej do turnieju Chorwaci mierzyli się z Danią, Grecją, Bośnią i Hercegowiną oraz Słowenią. Po ośmiu spotkaniach zgromadzili 15 „oczek”, plasując się tuż za plecami Duńczyków oraz wyprzedzając jednym punktem drużynę Greków. Niewiele brakowało, aby zawodnicy reprezentujący popularną szachownicę oglądali wielki turniej z poziomu transmisji telewizyjnych. W spotkaniu barażowym ograli w dwumeczu zespół Ukrainy 3:1 i tym oto sposobem mogli przygotowywać się do największej piłkarskiej imprezy globu.
Podopieczni Miroslava Blazevicia trafili do łatwej grupy, z której brak awansu postrzegany byłby jako spore rozczarowanie. Na starcie swojej przygody z mistrzostwami mierzyli się z drużyną Jamajki. Jak na faworytów przystało gładko rozprawili się z rywalami 3:1. Kolejne spotkanie to pojedynek z Japonią. Zawodnicy z Azji, będący finalnie najsłabszym zespołem w grupie, postawili trudne warunki przyszłym brązowym medalistom. Przełamanie defensywy drużyny z Kraju Kwitnącej Wiśni trwało bardzo długo, a dokonał tego Davor Suker. Jedna bramka wystarczyła do zgarnięcia kompletu punktów.
Ostatnie spotkanie to starcie o pierwszą lokatę w grupie. Naprzeciw Chorwatów stanęła Argentyna z Gabrielem Batistutą w składzie. Zapowiadało się na mecz dwóch dobrze grających drużyn z dwoma wybitnymi snajperami w swoich szeregach. Ostatecznie ani Suker, ani popularny „Batigol” nie wpisali się na listę strzelców. Wyręczył ich w tym argentyński obrońca Pineda, strzelając jedyną bramkę w spotkaniu.
Pierwszy mecz fazy pucharowej to pojedynek z Rumunią, która zaskakująco wyprzedziła w swojej grupie Anglię oraz Kolumbię. Sukces w tym spotkaniu zapewnił gol ze stałego fragmentu gry. Niezawodny Davor Suker skutecznie wykonał rzut karny, dając swojej reprezentacji awans do kolejnej rundy. W ćwierćfinale czekali Niemcy. Drużyna ta była katem bałkańskiego zespołu na Euro 1996. Chęć rewanżu poskutkowała zabójczo skutecznym futbolem i tym samym deklasacją 3:0. Chorwaci łapali wiatr w żagle, a ich dobra gra w 1/4 finału rozgrywek spowodowała, że wśród wszystkich sympatyków tego niewielkiego państwa wzrósł apetyt na sukces. Już tylko jeden schodek dzielił wojowników znad Morza Adriatyckiego od wielkiego finału, od walki o coś, o czym śni każdy, kto chociaż raz kopnął piłkę.
Na drodze Davora i spółki stanęła drużyna gospodarzy – Francja. Pomimo objęcia prowadzenia nie udało się zwyciężyć w tym starciu. Dwa gole Liliana Thurama odesłały rewelację turnieju do spotkania pocieszenia – meczu o brązowy krążek. Pojedynek o trzecie miejsce mimo zranionych ambicji został potraktowany jak bój o wszystko. Czarny koń rozgrywek spełniał swój piękny sen, a Davor Suker swoim zwycięskim golem na 2:1 przeciwko Holendrom przypieczętował tytuł króla strzelców turnieju. Napastnik Realu Madryt skompletował sześć goli w całym czempionacie i oprócz medalu przywiózł ze sobą indywidualne wyróżnienie.













