Od paru sezonów Stal Mielec rosła na kandydata do awansu do ekstraklasy. W przeszłości udawało się jej kręcić wokół czołówki, ale zawsze brakowało kropki nad „i”. Wreszcie udało się ją postawić. W Sosnowcu „Biało-niebiescy” wygrali 3:0 i w przedostatniej kolejce sezonu w Fortunie 1 Lidze zapewnili sobie promocję. Czekano na to aż 24 lata! Województwo podkarpackie wreszcie będzie mieć swojego przedstawiciela w elicie.Stal Mielec w latach 70. XX wieku zdobywała mistrzostwo Polski. Był to najlepszy okres w historii tego klubu. Wtedy to ekipa z Podkarpacia meldowała się w czołówce ligowej. Nawet potrafiła przyzwoicie zaprezentować się w europejskich pucharach. Więcej o historii „Biało-niebieskich” napisaliśmy w tym artykule. W latach 90. XX wieku po raz ostatni mielczanie występowali na boiskach najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce. W 1996 roku razem ze Siarką Tarnobrzeg, Lechią/Olimpią Gdańsk i Pogonią Szczecin pożegnali się z elitą. Nikt nie przepuszczał, że Stal i całe województwo będzie czekać na swojego przedstawiciela w ekstraklasie aż 24 lata. Wreszcie ten sen się ziścił.
Stal Mielec pokonuje Zagłębie Sosnowiec i pieczętuje awans
W środę do ekstraklasy awans zapewniło sobie Podbeskidzie Bielsko-Biała. Za nimi w tabeli plasowała się Stal Mielec, która też mogła w przedostatniej kolejce wywalczyć promocję. Warunek składał się na dwa czynniki. Albo „Biało-niebiescy” wygrają w Sosnowcu i nie będą musieli oglądać się za siebie albo przy stracie punktów muszą czekać na stratę punktów Warty Poznań. Nie musieliśmy czekać na drugi wariant, bo mielczanie woleli wziąć sprawy awansu w swoje ręce. Na Stadion Ludowy ekipa z województwa podkarpackiego przyjeżdżała w roli faworyta. Gospodarze nie chcieli składać broni, bo mieli cały czas szansę na to, aby załapać się do strefy barażowej.
Gospodarze lepiej rozpoczęli mecz, bo stanęli przed dwoma znakomitymi sytuacjami. Tylko zarówno Tomasz Hołota, jak i Fabian Piasecki zmarnowali wyśmienite okazje na otworzenie wyniku spotkania na korzyść Zagłębia. Dwie niewykorzystane akcje szybko się zemściły. W 22. minucie Mateusz Mak zdobył gola na 1:0 dla Stali. Ten gol sprawił, że gościom zaczęło się grać luźniej. Spięcie z pierwszych minut spotkania zeszło błyskawicznie z przyjezdnych. Za wszelką cenę starano się zdobyć drugą bramkę, aby już móc grać na większym spokoju.












