Raków Częstochowa ma za sobą mocny transferowy lipiec. „Czerwono-niebiescy” rozbili bank dla Johna Yeboaha, sprowadzili Antonisa Tsiftsisa, zakontraktowali Sonny’ego Kittela, a na koniec zasilili się Srdjanem Plavsiciem. W tym ostatnim – zawodniku z Nowego Sadu – muszą być pokładane naprawdę spore nadzieje. „Medaliki” od wielu okienek nie mogli sprowadzić jakościowego gracza typowo na lewe wahadło i w zespole panował na tej pozycji duży niedostatek. Dwukrotny reprezentant „Orłów” to więc niejako pewnego stopnia wybraniec.
Od awansu do ekstraklasy drużynie ze świętego miasta sen z powiek spędzała obsada drugiego pomocnika biegającego wzdłuż linii bocznej. Oprócz prawonożnych (cecha z pewnością niepożądana w tej roli) Daniela Bartla, Mateusza Wdowiaka czy do teraz występujących Deiana Sorescu i Jeana Carlosa Silvy próbowano łatać sprowadzonymi bez większych oczekiwań Żarko Udoviciciem czy Petarem Mamiciem, który notabene w ogóle w drużynie nie zadebiutował.
Godny następca Kuna
Przez całe pięć lat występów pod batutą trenera Marka Papszuna bezkonkurencyjny, i to w znaczeniu dosłownym, był Patryk Kun. I chociaż przygoda aktualnego gracza Legii Warszawa pod Jasną Górą była naznaczona wieloma wzniesieniami i zakrętami, to jednak po wielu niepowodzeniach w kontekście stworzenia wartościowej rywalizacji sztab musiał wyciskać z niego maksimum możliwości i umiejętności. Przeszukano Europę, przymierzano do Rakowa piłkarzy od Azji Środkowej po Amerykę Południową, ale spełzło to na niczym. Tylko jeden Kun w kadrze!
Zmiennik dla Kuna i nowe lewe wahadło stały się hasłami sztandarowymi sympatyków częstochowian w każdym okienku transferowym. W tej materii odpowiedniego, realnego kandydata nie mógł zlecić ówczesny szkoleniowiec, zadanie oblał były dyrektor sportowy Paweł Tomczyk, a obecna głowa pionu sportowego Robert Graf potrzebowała na odpowiedni łów ponad 20 miesięcy. Z tym, że teraz nie możemy powiedzieć o konkurencie dla reprezentanta Polski – sprowadzenie drugiego interesującego lewego wahadłowego musiało w końcu nałożyć się z odejściem tego pierwszego.
Tutaj jednakże trener Dawid Szwarga powinien dysponować już większą swobodą. W razie niedyspozycji Srdjana Plavsicia drugą opcję, która nie oznaczałaby stosowania półśrodka, będzie mógł stanowić dobrze funkcjonujący na całej lewej flance Kamil Pestka. Co więcej, Raków Częstochowa na tej ważnej pozycji stał się coraz bardziej elastyczny i nieprzewidywalny przez różnorodność profilów obu panów oraz nadal napierających wspomnianych Jeana Carlosa i Sorescu. Największym zaskoczeniem może okazać się Serb, którego polskie i na pewno szersze europejskie podwórko będzie wkrótce poznawać.










