W sezonie 2013/2014 Sokół Ostróda był bliski awansu do II ligi, jednak przegrał w finale baraży z Nadwiślanem Góra. W kolejnych latach klub zajmował miejsca głównie w górnej połowie tabeli. Dość nieoczekiwanie w poprzedniej kampanii drużyna z Warmii i Mazur wywalczyła upragnioną promocję – po raz pierwszy w swojej historii zagra na szczeblu centralnym, ale nie obyło się bez zamieszania. Wszystko za sprawą zaległego spotkania z rezerwami Legii Warszawa, które w razie wygranej objęłyby prowadzenie w lidze. Jednak nikt już decyzji nie cofnie. Sokół rozpoczął rywalizację w II lidze od wygranej nad drugą drużyną Lecha Poznań.
Nieco kontrowersyjny i szczery w swoich wypowiedziach dyrektor sportowy, malowniczo położony stadion i zaskakujący transfer z ekstraklasy. Tym Sokół Ostróda wyróżnia się na tle pozostałych zespołów w II lidze. Do tej listy mogą dołączyć wyniki, jeśli podopieczni Piotra Jacka utrzymają swoją formę. Zwycięstwa z Lechem czy z Pniówkiem Pawłowice Śląskie w Fortuna Pucharze Polski napawają kibiców sporym optymizmem. Na co stać drużynę Sokoła? To na razie pozostaje zagadką, na dokładną weryfikację przyjdzie czas po następnych kolejkach.
Problematyczna sprawa awansu
Ostródzki zespół w 18 meczach zdobył 37 punktów, miał oczko przewagi nad Sokołem Aleksandrów Łódzki i rezerwami Legii Warszawa. Jednak liderowi zostało jeszcze zaległe spotkanie właśnie z legionistami. Pierwotnie mecz miał być rozegrany 16 listopada 2019 roku, ale część legionistów otrzymała powołania do reprezentacji. Dokładnie sprawa dotyczy Macieja Rosołka i Cezarego Miszty. Spotkanie przełożono na 1 kwietnia, jednak w wyniku pandemii okręgowe Związki Piłki Nożnej zadecydowały o zakończeniu rozgrywek, a tym samym mecz nie doszedł do skutku.
Legia Warszawa wystosowała pismo do PZPN-u oraz do Komisji do Spraw Nagłych, jednak klub otrzymał odpowiedź, że rozgrywkami zarządza związek warmińsko-mazurski. Powstało ogromne zamieszanie, akademia i sztab szkoleniowy Legii powoływały się na przypadek w III lidze w grupie IV, w której zadecydowano o awansie Hutnika Kraków i Motoru Lublin. Stołeczny zespól chciał rozegrać mecz z Sokołem, który miałby rozstrzygnąć losy wygrania rozgrywek i jednocześnie wyłoniłby beniaminka II ligi. Ostatecznie sprawa zakończyła się pod koniec czerwca. PZPN nie zmienił decyzji wojewódzkiego związku i Sokół Ostróda mógł cieszyć się z awansu.
Wywalczenie awansu i pożegnanie się ze stanowiskiem
Jakby zamieszania było mało, po sezonie władze Sokoła nie przedłużyły umowy z grającym trenerem, Piotrem Kołcem. Mimo wygrania ligi szkoleniowiec musiał pożegnać się z posadą. Od lipca 2019 roku funkcję dyrektora sportowego Sokoła pełni Jarosław Kotas. Pochodzący ze Starogardu Gdańskiego 58-latek jest jedną z najbarwniejszych postaci w polskiej piłce, a w szczególności w północnej części kraju. Wcześniej pracował jako trener ostródzkiej drużyny. Działacz w dość „oryginalnych” słowach ustosunkował się do zmiany szkoleniowca: – Kiedy Piotr przychodził do Sokoła, to była również moja inicjatywa. Wiedziałem, że jest bardzo dobrym piłkarzem na te ligi. Powoli jednak chciał już wchodzić w buty trenerskie. Namówiłem Piotra, aby przyszedł do nas i pomógł. Teraz nie chce już grać w piłkę, on lepiej zna swój organizm. Wyniki w III lidze nie powalały na kolana, mieliśmy bardzo dużo porażek i praca Piotra Kołca jako samodzielnego trenera byłaby pod dużym znakiem zapytania.











