Są piłkarze, którym najwidoczniej nie jest pisane, by grać wyżej, mimo że w swojej kategorii sieją postrach i spustoszenie. Do takich graczy zaliczyć można Simona Teroddego.
20 goli? Żaden problem
Rosły napastnik broniący barw 1.FC Koeln nie zawodzi i dumnie strzela gola za golem. W obecnym sezonie Terodde jest aż tak skuteczny, że mógłby usiąść na ławce i z niej nie wstawać, a i tak do końca sezonu nikt by go nie wyprzedził.
I wcale nie musi być to odbierane jako żart. Wiceliderzy klasyfikacji strzelców, Lukas Hinterseer z VfL Bochum oraz Pascal Testroet z Erzgebirge Aue, mają łącznie tyle trafień co sam Terodde, czyli 22 gole. Warto zauważyć, że połowę goli „Kozłów” wypracował właśnie mierzący 192 cm napastnik.
Jak zatem widać, snajper „Kozłów” spokojnie idzie po tytuł najskuteczniejszego zawodnika zaplecza Bundesligi i w dodatku stoi przed ogromną szansą pobicia własnego rekordu strzeleckiego, a ten wynosi 25 goli. Takimi wynikami cieszył kibiców VfL Bochum w sezonie 2015/2016 i sezon później w VfB Stuttgart.
Jeżeli jednak nie zdoła poprawić swoich poprzednich wyników, a uda mu się zostać najlepszym w lidze pod względem strzelonych goli, to będzie mógł cieszyć się z trzeciego zdobytego tego typu trofeum, w dodatku najprawdopodobniej z przypieczętowanym awansem.
Kosztem liczby strzelonych bramek idzie suma asyst. Te jednak także warto docenić. 30-latek zaliczył ich maksymalnie sześć, w trwającym sezonie ma dwa decydujące podania, co nie znaczy, że tego rezultatu nie poprawi w trwającej edycji.
Błysnąć w 1. Bundeslidze
Na ligowym zapleczu niemieckich zmagań o mistrzowską paterę Simon Terodde jest zwyczajnie zbyt dobry. Natomiast w 1. Bundeslidze już o tak dobre wyniki zdecydowanie trudniej. To najlepiej obrazuje poprzedni sezon, gdy napastnik dla Stuttgartu oraz Kolonii zdobył łącznie siedem goli.
Teraz może stanąć przed szansą pokazania swoich umiejętności szerszej publiczności i zmazania z siebie łatki napastnika na 2. Bundesligę. Jego zespół obecnie zajmuje drugie miejsce w lidze i zgodnie z oczekiwaniami mknie ku powrotowi na najwyższy szczebel.
Po cichu w Kolonii wszyscy liczą na to, że Terodde będzie kimś takim jak przed laty Anthony Modeste, który stał się gwiazdą będącą zachcianką możniejszych klubów. Tym razem wraz z Francuzem Simon Terodde może stworzyć duet, który da namiastkę tego, co będzie czekać kibiców za pół roku.










