W pierwszym wtorkowym meczu mundialu Nowa Zelandia zremisowała ze Słowacją 1:1 (0:0). Bramki zdobyli Robert Vittek i Winston Reid.
Na początku spotkania lepsze wrażenie sprawiała Nowa Zelandia. W 4. minucie po dośrodkowaniu Simona Elliotta z bliskiej odległości głową strzelał Chris Killen, jednak wprost w Jana Muchę, który na raty złapał futbolówkę. W odpowiedzi Vladimir Weiss ruszył prawą stroną boiska i uderzył po ziemi, ale strzał z łatwością złapał Mark Paston.

Wraz z upływem czasu drużyna z Europy grała coraz śmielej, jednak nie potrafiła stworzyć sobie dogodnej sytuacji do objęcia prowadzenia. Gra Słowaków była zbyt schematyczna, dzięki czemu drużyna z Oceanii nie miała problemów z rozbijaniem ich ataków. W 22. minucie Hamsik zagrał prostopadłą piłkę na lewym skrzydle do Weissa, który po chwili oddał ją pomocnikowi Napoli, a ten niecelnie uderzył z narożnika pola karnego.
Niespełna pół godziny po pierwszym gwizdku sędziego, Vladimir Weiss rozegrał piłkę przed polem karnym ze Stanislavem Sestakiem, który zdecydował się na strzał lewą nogą, ale piłka przeleciała obok słupka. Chwilę później napastnik VfL Bochum po raz kolejny miał okazję do strzelenia gola, jednak nie spodziewał się, że po centrze z rzutu rożnego Mark Paston minie się z futbolówką i nie trafił do siatki.
W 34. minucie po raz kolejny nie popisał się golkiper Nowej Zelandii. Po jego kiksie piłkę przejął Stanislav Sestak, ale został zepchnięty do linii końcowej i zdołał wywalczyć jedynie rzut rożny. Przed końcem pierwszej połowy strzał Marka Hamsika z rzutu wolnego został sparowany nad poprzeczkę przez bramkarza przeciwników.
Żaden szkoleniowiec nie zdecydował się w przerwie na korekty w składzie i zespoły bez zmian przystąpiły do drugiej odsłony meczu, która rozpoczęła się świetnie dla Słowaków. W 50. minucie Stanislav Sestak dośrodkował piłkę z prawej strony boiska, w polu karnym Robert Vittek uwolnił się spod opieki Winstona Reida i uderzeniem głową posłał piłkę do siatki.

Po strzeleniu bramki drużyna z Europy cofnęła się, a inicjatywę przejęli „All Whites”, którzy bezskutecznie próbowali atakiem pozycyjnym rozbić szczelną defensywę rywali. Nasi południowi sąsiedzi wyczekiwali na kontry. Dwukrotnie szarżował Vladimir Weiss, jednak w obu przypadkach został powstrzymany.










