Jeżeli klub, który aspiruje rokrocznie o mistrzostwo kraju, nie jest w stanie wywalczyć nawet kwalifikacji do Ligi Mistrzów, to coś musi być po prostu nie tak. W ekipie „The Blues” przyszedł czas na prawdziwą rewolucję. Nowi piłkarze, nowy szkoleniowiec, nowe wyzwania – zbliżająca się do nas wielkimi krokami kampania 2018/2019 ma być zgoła inna niż ta poprzednia. Czy Chelsea powróci na właściwe tory i znów zagości w ścisłej czołówce?
Jeszcze nie tak dawno, bo w 2016 roku, szkoleniowcem londyńczyków został Antonio Conte. We Włochu pokładano wielkie nadzieje, niemniej ten zawiódł. W jego miejsce przybył również urodzony we Włoszech, Maurizio Sarri, będący całkowitym przeciwieństwem tego pierwszego. Jeden elegancki, drugi niechlujny, ale mimo wszystko łączy ich naprawdę wiele, a przede wszystkim: wola walki, ambicje, pasja oraz żądza sukcesów.
Trzy rzeczy, których spodziewamy się po Chelsea w tym sezonie:
1) Powrotu do Ligi Mistrzów
Stołeczny klub niemal na pewno wróci do Champions League. Powrót do tych rozgrywek nie powinien stanowić większych problemów dla podopiecznych Sarriego, ba, Chelsea przyzwyczaiła nas do gry w elicie, a co więcej, jeszcze nie tak dawno, bo w sezonie 2011/2012, wznosiła Puchar UEFA ku górze.
2) Metamorfozy szkoleniowca
Maurizio Sarri nie należy do najelegantszych trenerów piłki nożnej. Doskonale wiemy, że dres był nieodzownym elementem ubioru Włocha. Teraz jednak przyszedł czas na zmiany. Roman Abramowicz jasno dał do zrozumienia Sarriemu, że ten ma się zmienić, i ku zdziwieniu wszystkich kibiców na pierwszej konferencji prasowej były szkoleniowiec Napoli pojawił się w garniturze. Ponadto mówi się o tym, że nowy menedżer „The Blues” będzie musiał zrezygnować z palenia tytoniu podczas spotkań z udziałem londyńskiej Chelsea.
3) Brak rotacji składem?
Jedno jest pewne – Sarri nienawidzi robić zmian w podstawowej jedenastce, do czego przyzwyczaił nas już przede wszystkim w Napoli. Czy i tym razem będzie podobnie? Z pewnością bardzo wiele na to wskazuje, a co za tym idzie – piłkarze nie dotrzymają kroku lepiej dysponowanym przeciwnikom.
Transfery
Zaskakująco słabe wzmocnienia w niebieskiej części Londynu, jak dotychczas. Co prawda do stolicy Wielkiej Brytanii powróciło wielu uznanych zawodników na czele z Michym Batshuayiem, niemniej to wciąż za mało. Warto mimo wszystko wspomnieć jeszcze o dwóch potwierdzonych transakcjach – ponad 50 milionów euro zostało wydane na Jorginho. Drugim graczem jest 38-letni golkiper Robert Green, który nie wydaje się poważnym nabytkiem. W Chelsea Londyn niezwykle spokojne lato.











