Wigry Suwałki nie mogą dobrze wspominać rundy jesiennej. Po obiecującym starcie „Biało-niebiescy” złapali mocną zadyszkę pod koniec września. Wtedy do końca roku udało się im wygrać tylko jeden mecz w Fortuna 1 Lidze. Przez to przed przerwą zameldowali się na 15. miejscu, tuż nad strefą spadkową. Mając w pamięci zeszły sezon, nie wolno lekceważyć tej drużyny. Stać ją na sprawienie niespodzianek, jak przed rokiem. Wtedy nawet przez chwilę ocierali się o awans, ale dzisiaj nikt z fanów nie oczekuje walki o promocję.Wigry Suwałki dokładnie rok temu przystępowały do rundy rewanżowej z innej pozycji. Wtedy były ekipą środka tabeli, która zaczęła sprawiać coraz więcej kłopotów. Z czasem znaleźli się nawet na 2. miejscu. W dalszej fazie sezonu przydarzył się im moment słabości, który wykorzystali przeciwnicy. Mimo wszystko zakończenie sezonu na 6. miejscu było najlepszym wynikiem klubu w historii. Teraz są tuż nad strefą spadkową, ale wystarczy dzisiaj pokonać Odrę Opole, aby podskoczyć nawet na 12. miejsce. To wszystko dzięki „ciasnocie” jaka panuje w Fortuna 1 Lidze.
Przygotowania
Piłkarze Wigier wrócili do klubu 9 stycznia. Tradycyjnie na początek odbyły się badania i testy sprawnościowe. Jeżeli chodzi o sparingpartnerów, to „Biało-niebiescy” grali głównie z drużynami z Litwy. 19 stycznia rozegrano pierwszy mecz kontrolny z FK Panevezys, zakończony wynikiem 0:0. Taki sam wynik padł w pojedynku z Suduvą Mariampol. Pierwsze zimowe gole piłkarze z Suwałk zdobyli, grając na Vytis Wilno i wygrali wysoko 6:1. Następnie odnieśli porażkę w potyczce z Żalgirisem Kowno 0:3.
Od 7 lutego rozpoczął się obóz przygotowawczy w litewskim Mariampolu. Tam rozegrano sparing z Żalgirisem Wilno (1:1), Traku FK (2:1). Po powrocie do kraju rozegrano jeszcze mecz ze Zniczem Białą Piską. Zakończył się on porażką 1:2. Ten ostatni test miał miejsce 20 lutego. Nie rozgrywano później sparingów ze względu na zaległe spotkanie ligowe z Odrą.
Transfery
Bartosza Mroczek przeszedł do Górnika Łęczna, młody Gabriel Krupiński został wypożyczony do Mazura Ełk, skrócono wypożyczenia Pawła Kaczmarczyka i Arona Stasiaka, ale najbardziej zaboli strata Martina Adameca. Słowak był wypożyczony z Jagiellonii i w Wigrach prezentował się bardzo dobrze. Grał w środku pola, a zdobył najwięcej bramek (sześć). Nie tylko za ofensywę należało go chwalić, ale także za defensywę. Mocno dawał się we znaki rywalom na przedpolu, gdzie starał się czyścić akcje. Teraz wrócił do Białegostoku i walczy o miejsce w składzie „Jagi”.
Aby na wiosnę zacząć się odkuwać, „Biało-niebiescy” przystąpili do transferów do klubu. Pozyskano Franka Kwame Adu, którego kibice dobrze pamiętają. Jeszcze dwa lata temu reprezentował Wigry Suwałki. W Miedzi w obecnym sezonie nie dostawał zbyt wielu szans na grę.










